- Reakcja Jasia Kapeli na zarobki kasjerek spotkała się z ostrą odpowiedzią w sieci. Marianna Schreiber udostępniła wstrząsającą relację jednej z pracownic.
- Kobieta opisuje trudy pracy fizycznej, a także obawy przed pójściem na zwolnienie lekarskie, co mogłoby zagrozić bytowi jej dzieci.
- Wyznanie kasjerki na nowo rozpala dyskusję o wartości pracy i wynagrodzeniach w Polsce.
Spis treści
Wszystko zaczęło się od występu Jasia Kapeli w Kanale Zero, gdzie komentował on pomysły rządu na wsparcie socjalne dla środowisk twórczych. Największe poruszenie wywołały jego słowa, w których zestawił on zarobki artystów z pensjami osób zatrudnionych w sieci sklepów.
Marcin Porzucek z PiS nie opuścił samolotu o własnych siłach. Był pod wpływem?
— Państwo jest wspólnotą i w ramach państwa powinniśmy się wspierać. Zastanawiam się, dlaczego ta przykładowa kasjerka zarabia więcej niż ja po 15 latach pracy intelektualnej? — mówił Jaś Kapela.
Marianna Schreiber i wiadomość od kasjerki z dyskontu
W internecie błyskawicznie zaroiło się od komentarzy i opinii na temat wypowiedzi Kapeli. Dziennikarze i eksperci krytykowali jego podejście. Łukasz Zboralski zarzucił lewicy pogardę wobec pracowników fizycznych, Dominika Długosz ironicznie skomentowała to jako brakujące poparcie dla Koalicji Obywatelskiej, a Michał Kolanko kpił z obrony rządu przez Kapelę. Do debaty włączyła się Marianna Schreiber, publikując wiadomość otrzymaną od osoby przedstawiającej się jako pracownica Lidla.
— Napisała do mnie „kasjerka z Lidla”, którą poniżał we wczorajszym wywiadzie Jaś Kapela. To się w głowie nie mieści — napisała Schreiber w serwisie X.
Dramatyczne wyznanie o braku czasu na leczenie
Przesłana przez Schreiber relacja to zaledwie kilka zdań, które obrazują wyczerpujący charakter pracy w handlu i trudności, z jakimi borykają się zatrudnieni tam ludzie. Kobieta opisała swoje fizyczne zmagania.
— Jestem tą kasjerką z Lidla, codziennie przenoszę takie kilogramy, których nawet nie powinnam, bo ważę tylko 43 kg przy wzroście 160 cm — napisała kobieta.
W dalszej części autorka wiadomości wyznała, że sama wychowuje trójkę pociech i pomimo dolegliwości zdrowotnych, nie decyduje się na leczenie, by nie tracić dochodów. Każde zwolnienie to dla niej ryzyko finansowe, którego nie może podjąć, mając na głowie codzienne wydatki i rachunki.
— Nie mam kiedy się zbadać, bo muszę zarabiać, by utrzymać 3 dzieci. Dodatkowo mam ciśnienie nadgarstka, nawet nie mam jak iść, by to wyleczyć, bo będę musiała wziąć L4 — czytamy w wiadomości opublikowanej przez Schreiber.
Wypowiedź Kapeli pod lupą. Debata o pracy
Ujawnienie tej korespondencji przez Mariannę Schreiber podkręciło temperaturę sporu, który przestał dotyczyć wyłącznie artystów, a przeniósł się na grunt szacunku do ciężkiej pracy fizycznej. Wielu internautów uznało słowa Kapeli za nietaktowne, podkreślając, że praca przy kasie to nie tylko skanowanie produktów, ale również wysiłek fizyczny, stres i kontakt z trudnymi klientami, często na zmiany. Zamiast abstrakcyjnej dyskusji, pojawił się konkretny głos osoby zmagającej się z prozą życia.
Jacek Sasin ostro krytykuje publicystę
Swoje stanowisko w tej sprawie zajął również Jacek Sasin. Polityk Prawa i Sprawiedliwości ostro zareagował na fragment wypowiedzi Jasia Kapeli.
— Każdemu, kto nie rozumie różnicy w podejściu do spraw Polaków między PiS a partiami koalicji 13 grudnia, pokazujcie to nagranie. Kompletne odklejenie od rzeczywistości — napisał Sasin.
Reakcja byłego wicepremiera dodała debacie politycznego smaczku. Działania Schreiber natomiast zwróciły uwagę na los zwykłych pracowników. Dyskusja o statusie twórców szybko przerodziła się w spór o wynagrodzenia, etykę pracy i stosunek do osób wykonujących najniżej opłacane zawody.
Spór o twórców i pracowników fizycznych
Jaś Kapela od dłuższego czasu udziela się w mediach, publikując wiersze i felietony. Ostatnio częściej kojarzony jest z kontrowersyjnymi wypowiedziami i walkami we freak fightach. Jego osoba wywoływała już emocje, m.in. z powodu stypendium z Ministerstwa Kultury na projekt o zakazie aborcji.
Ta sytuacja udowadnia, jak jedno niefortunne zdanie może zmienić tor debaty, skupiając uwagę na tym, kto tak naprawdę ma powody do narzekania. W tym przypadku głos pracownicy handlu zagłuszył postulaty artystów domagających się lepszego wsparcia, pokazując, że dla wielu osób ich żądania wydają się oderwane od rzeczywistości.