Spis treści
- Karol Nawrocki zdradził szczegóły wstrząsającej sytuacji z czasu kampanii.
- Z jego relacji wynika, że stracił przytomność w pojeździe i zaczął bardzo mocno wymiotować.
- Osoby z jego otoczenia bały się o jego życie.
Nagle wszystko się urwało. Karol Nawrocki wspomina dramatyczne chwile
Prezydent Karol Nawrocki pierwszy raz tak dokładnie opisał moment, który wstrząsnął jego kampanią wyborczą. W książce „Skąd się wziął Karol Nawrocki”, z której fragmenty przytoczył portal wPolityce.pl, wrócił wspomnieniami do maja ubiegłego roku i wizyty w Ząbkowicach Śląskich.
Po rozmowach z wyborcami niespodziewanie poczuł, że jego stan zdrowia gwałtownie się pogarsza. Zjawisko to określił jako nagły brak sił, połączony z uczuciem „wyłączania się organizmu”.
Jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Nagle wszystko zaczęło się wyłączać – wspomina.
Polecany artykuł:
W autokarze stracił przytomność: „Film mi się urwał”
Karol Nawrocki starał się zrealizować planowany przejazd, choć z każdą chwilą czuł się coraz słabszy. W pewnym momencie poprosił kogoś ze sztabu o wodę, uświadamiając sobie, że jego organizm przestaje funkcjonować. Zarządził powrót do pojazdu, położył się z tyłu i wtedy doszło do utraty przytomności.
Gdy w końcu doszedł do siebie, okazało się, że ma lukę w pamięci. Zdarzenia z kilku minut, w których był nieświadomy, odtworzyli mu jego współpracownicy.
„Kompulsywnie wymiotowałem”. Współpracownicy byli przerażeni
Szczegóły tego, co wydarzyło się po omdleniu, są najbardziej przerażającą częścią tej historii. Z opowieści prezydenta wynika, że całe wnętrze autokaru ucierpiało wskutek jego gwałtownych wymiotów.
Świadkowie tego incydentu wpadli w panikę, bo przez chwilę sądzili, że życie kandydata wisi na włosku.
Autokar, cały garnitur, wszystko było kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Mówili, że wyglądało to jak scena z „Egzorcysty”. Kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. Kiedy się obudziłem, nie wiedziałem, co wydarzyło się przez te kilka minut – relacjonuje.
Służby wcześniej ostrzegały go przed zagrożeniami
Karol Nawrocki w udzielonym wywiadzie dodał, że od początku trwania kampanii otrzymywał liczne sygnały od ochroniarzy, którzy ostrzegali go przed niebezpieczeństwem. Wynikało z nich, by unikał pewnych zachowań podczas spotkań z wyborcami, bo istnieje rzekome ryzyko podtrucia.
Prezydent nie zastosował się jednak do tych zaleceń i nie zmienił swojego sposobu kontaktu z ludźmi. Nadal bez wahania ściskał dłonie podczas spotkań z wyborcami.
Do dziś nie zapomniał tamtych wydarzeń
Karol Nawrocki wciąż pamięta tę niepokojącą sytuację, mimo że od tamtego momentu minęło wiele miesięcy. Omdlenie, nagłe pogorszenie samopoczucia i intensywne wymioty uznaje on za jedno z najbardziej szokujących zdarzeń tamtego okresu.
Całe zdarzenie wywołuje poruszenie nawet dziś, ale w książce prezydent koncentruje się głównie na opisaniu własnych odczuć i opowieści osób z jego otoczenia.