Belgia w 1/16 finału MŚ 2026
Zwycięstwo 5:1 nad Nową Zelandią zapewniło Belgii pierwsze miejsce w grupie. Lepszą różnicą bramek drużyna wyprzedziła Egipt, zdobywając w sumie pięć punktów. Bramki dla Belgów zdobyli doświadczeni zawodnicy.
Dwa trafienia zaliczył 31-letni Leandro Trossard. Po jednym golu dołożyli 34-letni Kevin De Bruyne oraz 33-letni Romelu Lukaku, a wynik ustalił 27-letni Alexis Saelemaekers. Trener reprezentacji, Rudi Garcia, podkreślił, że to właśnie skuteczność odróżniała ten mecz od poprzednich.
"Byliśmy skuteczniejsi niż we wcześniejszych meczach i to dzięki tym „starym”, że zacytuję krytyków. To właśnie oni zrobili w tym spotkaniu różnicę, bo wciąż są dobrzy, a wygrana różnicą czterech bramek pozwoliła nam zająć pierwsze miejsce w grupie" - tłumaczył Garcia.
"Nie, nie czytałem tego, ale słyszałem, co się działo w Belgii czy Francji. I szczerze mówiąc, to w żadnym wypadku nie może być źródłem motywacji" - powiedział.
"W pełni ufam moim liderom i wiem, że jedynym miejscem, w którym możemy wspólnie odpowiedzieć, jest boisko. I ta odpowiedź nadeszła, więc nie mam nic więcej do powiedzenia" - zamknął temat.
"Zobaczymy, z kim zagramy w 1/16 finału, ale na razie chwilę się pocieszymy tym pierwszym zwycięstwem" - wspomniał.
Jak Nowa Zelandia ocenia swój występ?
Trener Nowej Zelandii, Darren Bazeley, przyznał, że jest dumny z postawy swojej drużyny, mimo ostatniego miejsca w grupie. Zespół stracił szanse na punkty już w pierwszych dwóch spotkaniach. W drugiej połowie starcia z Belgią, przegrywając 0:2, zespół starał się nawiązać walkę.
Napastnik Chris Wood, grający w kadrze od 2010 roku, stwierdził, że reprezentacja zrobiła spory postęp. Według niego rozwój piłkarzy w lepszych ligach przyniesie korzyści drużynie narodowej w przyszłości.
"Kiedy zobaczyliśmy terminarz po losowaniu i dowiedzieliśmy, że zagramy z Belgią na końcu, to liczyliśmy po cichu, iż będzie już mieć sześć punktów, co może zadziałać na naszą korzyść... Tak naprawdę zaprzepaściliśmy swoje szanse w dwóch pierwszych spotkaniach. Wtedy powinniśmy punktować" - analizował szkoleniowiec.
"Bronić się przed wyższą przegraną nie było sensu, szukaliśmy okazji do goli, ale kilka razy zostaliśmy za to ukarani" - zaznaczył.
"Większość z tych chłopaków wróci za cztery lata i będzie lepsza. I musi być lepsza, jeśli chcemy coś osiągnąć, a przynajmniej awansować do fazy pucharowej. Ale mają potencjał, będą się rozwijać zarówno w klubach, jak i w drużynie narodowej" - nadmienił.
"Z pewnością podnieśliśmy poziom, ale niestety nie na tyle, by „podskoczyć” Belgii. To czołowa drużyna, na dziś dla nas za silna. Ale jeśli nasi piłkarze będą trafiać do lepszych klubów, lepszych lig na całym świecie, to reprezentacja będzie na tym korzystać" - podsumował.