- Decyzja o tym, kto będzie twarzą kampanii w 2027 roku, zapadnie w najbliższą sobotę.
- Dziennikarze Wirtualnej Polski dotarli do informacji o faworycie prezesa PiS.
- Partia stawia na rozpoznawalność i wyrazistość.
W szeregach Prawa i Sprawiedliwości trwają intensywne przygotowania do strategicznych rozstrzygnięć. Mimo że w debacie publicznej pojawiały się sugestie dotyczące postawienia na mniej oczywistych kandydatów, najnowsze doniesienia sugerują inny kierunek. Według ustaleń Wirtualnej Polski, prezes Jarosław Kaczyński nie zdecyduje się na Lucjusza Nadbereżnego, mimo że jego nazwisko często przewijało się w kuluarach. Wybór ma paść na polityka o znacznie silniejszej pozycji wewnątrzpartyjnej.
Kto poprowadzi PiS do wyborów? Giełda nazwisk
Od dłuższego czasu trwają spekulacje na temat tego, kto miałby stanąć na czele rządu, gdyby formacja ta wygrała wybory w 2027 roku. Na liście potencjalnych kandydatów znajduje się kilka kluczowych postaci:
- Lucjusz Nadbereżny – prezydent Stalowej Woli, reprezentujący nurt sprawnych samorządowców (wymieniany obok prezydenta Otwocka Jarosława Margielskiego i prezydenta Chełma Jakuba Banaszka).
- Przemysław Czarnek – były szef resortu edukacji, cieszący się dużą sympatią twardego elektoratu.
- Tobiasz Bocheński – poseł do Parlamentu Europejskiego, wcześniej ubiegający się o prezydenturę w stolicy.
- Zbigniew Bogucki – kierujący Kancelarią Prezydenta Andrzeja Dudy.
- Mateusz Morawiecki – były prezes rady ministrów, skupiający wokół siebie własne środowisko polityczne.
Kandydatura prezydenta Stalowej Woli była rozważana jako wariant kompromisowy, mający na celu wyciszenie wewnętrznych sporów i przyciągnięcie wyborców ceniących skuteczność menedżerską. Działacze PiS w rozmowach kuluarowych podchodzą jednak do tego pomysłu z rezerwą. Wskazują oni, że Lucjusz Nadbereżny nie posiada wystarczająco silnego zaplecza partyjnego, co jest niezbędne do kierowania machiną rządową.
„To nie wybory prezydenckie, gdzie liczy się uśmiech. Premier musi mieć siłę przebicia i załatwiać sprawy”
Przemysław Czarnek faworytem prezesa
Z informacji, do których dotarł portal Wirtualna Polska, wynika, że to Przemysław Czarnek jest obecnie najpoważniejszym kandydatem do objęcia tej funkcji. Choć sam polityk publicznie wypowiada się na ten temat z dużą wstrzemięźliwością, wewnątrzpartyjne źródła potwierdzają, że jego notowania u Jarosława Kaczyńskiego stoją bardzo wysoko. Taka decyzja ma strategiczne uzasadnienie: były minister ma doskonały kontakt z twardym elektoratem, a jego przeszłość została już dokładnie prześwietlona przez media, co zmniejsza ryzyko nagłych kryzysów wizerunkowych w trakcie kampanii.
„On ma najlepszy kontakt z ludźmi na spotkaniach, medialnie jest nie do zagadania, wszystko już na niego wyciągnięto. Nie ma więc ryzyka, jak to było przy Karolu Nawrockim, który był jak niezapisana karta i który nie ostrzegł nas w kampanii o sprawie pana Jerzego i jego mieszkania. Wystarczy też uważnie posłuchać wywiadu prezesa Kaczyńskiego dla Radia Maryja, w którym opisał cechy, jakie powinien mieć kandydat”
Wybór ten niesie jednak ze sobą pewne zagrożenia. Postawienie na tak wyrazistą postać oznacza zwrot w stronę elektoratu tożsamościowego i konserwatywnego, co może zamknąć drogę do pozyskania głosów z centrum. Część polityków PiS obawia się, że radykalny wizerunek byłego ministra może zniechęcić umiarkowanych wyborców, nazywając ten kierunek „betonowym”.
„Jeśli to ma być Czarnek, to idziemy w kierunku betonowym. Nie wiem, czy to właściwy kierunek”
Z ustaleń dziennikarzy wynika również, że prezydent Karol Nawrocki nie brał udziału w procesie wyłaniania kandydata na premiera i nie miał w tej kwestii głosu decydującego. Mimo to, Kancelaria została już powiadomiona o decyzji partii.
„Ale został już poinformowany o kandydacie. Tę wiedzę prezydent ma od wtorku”