Czarzasty zapytany o zaprzysiężenie Nawrockiego. Powiedział wprost

Rok temu tuż przed objęciem urzędu prezydenta przez Karola Nawrockiego wybuchło zamieszanie. Niektórzy przedstawiciele koalicji rządzącej naciskali na ówczesnego marszałka Sejmu Szymona Hołownię, aby wstrzymał ten proces. Włodzimierz Czarzasty wyjawił w „Expressie Biedrzyckiej”, jak on sam zachowałby się w podobnej sytuacji, gdyby już wówczas był marszałkiem.

Włodzimierz Czarzasty
Autor: Super Express Włodzimierz Czarzasty

Szóstego sierpnia minie rok od objęcia urzędu prezydenta przez Karola Nawrockiego. Uroczystość z 2025 roku odbyła się, gdy marszałkiem Sejmu był Szymon Hołownia. Marszałek wcześniej deklarował zwołanie Zgromadzenia Narodowego tuż po zatwierdzeniu wyników przez Sąd Najwyższy. W szeregach koalicji rządzącej zapanował wówczas spory chaos, ponieważ niektórzy przedstawiciele KO mocno naciskali na zablokowanie tej procedury. W kuluarach otwarcie rozprawiano o bezprecedensowych planach, które wprost nazywano próbą przeprowadzenia politycznego zamachu stanu.

Do tamtych burzliwych chwil odnosił się sam zainteresowany. W lipcu zeszłego roku w Polsat News marszałek ujawnił, że sojusznicy naciskali na niego w sprawie zablokowania kluczowych procedur. - Wielokrotnie proponowano, czy sugerowano mi, czy byłbym gotowy przeprowadzić zamach stanu. Ale zamachu stanu się ze mną nie zrobi. Jako marszałek Sejmu jestem zobowiązany uszanować wolę większości wyborców – komentował wówczas Szymon Hołownia, odcinając się od wezwań do wstrzymania sierpniowej uroczystości.

Temat nieoczekiwanie odżył w programie „Express Biedrzyckiej”. Włodzimierz Czarzasty usłyszał bezpośrednie pytanie o to, jak postąpiłby na miejscu Hołowni w tamtym kryzysie. Marszałek Sejmu przyznał otwarcie, że obywatele często pytają go o tę kwestię na publicznych zebraniach.

- To jest bardzo trudne pytanie. Jest taka możliwość ze jakbym był marszałkiem Sejmu od początku kadencji, to bym podjął inna decyzję, niż pan Szymon Hołownia, ale nie byłem marszałkiem Sejmu. W tej chwili absolutnie nie ma sensu się nad tym zastanawiać. (...) Powiem tak, Polska jest bardzo skłócona, polaryzacja w Polsce sięga zenitu, przy stołach rodziny się kłócą mocno. To nie idzie w dobrym kierunku, sytuacja jest niebezpieczna, mamy wojnę na Ukrainie, wzrastają siły radykalne w Niemczech, we Francji... Mamy niestabilnego prezydenta USA, uważam, że w Polsce muszą być siły wprowadzające spokój i rozsądek. Gdybym podjął taką decyzję, nie mówię, czy byłaby prawnie uzasadniona czy nie, bez względu na to jaki byłby skutek tej decyzji, to jedna strona nie uwierzyłaby drugiej. To by doprowadziło do zamieszek i wielkiego konfliktu - ocenił.

NOCNA ZMIANA | 2026 07 22