Spis treści
- Sytuacja na Bliskim Wschodzie ponownie destabilizuje giełdy towarowe, co w rozmowie z Radiem ESKA wyjaśnia Piotr Arak.
- Ewentualna blokada cieśniny Ormuz drastycznie wpłynęłaby na stawki frachtowe oraz koszty ubezpieczeń transportowych.
- Kierowcy w Polsce nie powinni odczuć podwyżek natychmiast, jednak rozszerzenie konfliktu może odwrócić ten trend.
- Dla polskiej gospodarki większym zagrożeniem niż ropa pozostaje rynek gazu, a inwestorzy uciekają w stronę bezpiecznych aktywów.
Giełdy reagują wyprzedzająco
Inwestorzy handlujący ropą zaczynają wyceniać ryzyko geopolityczne jeszcze przed pojawieniem się twardych danych o fizycznych niedoborach surowca. Piotr Arak, związany z VeloBankiem oraz Uniwersytetem Warszawskim, zauważa w wywiadzie dla Radia ESKA, że pierwsze fluktuacje kursów są już dostrzegalne. Ekspert zwraca również uwagę na kluczowy moment otwarcia rynków po weekendowej przerwie, który pokaże prawdziwą skalę nerwowości.
Wzrost kosztów logistyki
Ekonomista w rozmowie z rozgłośnią podkreślił, że ostateczna cena na stacjach zależy nie tylko od wartości samej baryłki, ale również od logistyki. Nawet bez fizycznego zablokowania szlaków handlowych, samo ryzyko militarne podbija stawki ubezpieczenia tankowców oraz koszty frachtu, co wpływa na końcowy rachunek.
Czy tankowanie w Polsce będzie droższe?
Wielu kierowców zastanawia się, czy napięta sytuacja międzynarodowa przełoży się na podwyżki przy dystrybutorach. Główny ekonomista VeloBanku studzi te emocje, oceniając perspektywę najbliższych dni.
„Jeżeli to nie nastąpi jakaś dalsza eskalacja w postaci zamknięcia cieśniny Ormuz przez Iran (…) no to ceny powinny powrócić mniej więcej do podobnych poziomów, ponieważ OPEC Plus zakładał do tej pory produkcję wystarczającej, a nawet ponadnormatywnie wystarczającej ilości ropy na rynek globalny” — podkreślił Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku (Uniwersytet Warszawski), w rozmowie dla Radia ESKA.
„Czyli na stacjach benzynowych w Polsce nie powinniśmy zobaczyć skutków tego ataku na Iran? Krótkoterminowo na pewno nie” — powiedział Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku, w rozmowie dla Radia ESKA.
„Jeżeli by rzeczywiście doszło do eskalacji, nie wiem, no Iran by próbował rzeczywiście blokować przepływ tankowców z Zatoki Perskiej, to tak” — ocenił Piotr Arak dla Radia ESKA.
Specjalista zaznaczył jednak wyraźnie, że scenariusz drastycznej eskalacji działań zbrojnych całkowicie zmieniłby te prognozy.
Możliwy powrót do stabilizacji
Według eksperta, jeżeli nie nastąpi zamknięcie kluczowych korytarzy transportowych, notowania surowców mogą szybko wrócić do poprzednich poziomów. Wynika to z faktu, że globalna podaż ropy była oceniana jako wystarczająca, a obecne skoki mają podłoże czysto emocjonalne i spekulacyjne.
Ucieczka kapitału w kruszce
Wzrost niepewności na arenie międzynarodowej powoduje, że inwestorzy wycofują środki z ryzykownych instrumentów. Kapitał zaczyna płynąć szerokim strumieniem w stronę tradycyjnych, bezpiecznych przystani, takich jak metale szlachetne, co winduje ceny złota i srebra.
Jak wyglądają domy Tuska i Kaczyńskiego. Żoliborska twierdza kontra sopocki minimalizm
Gaz ziemny wrażliwy na konflikt
W ocenie Piotra Araka, to właśnie błękitne paliwo stanowi dla Polski poważniejszy element ryzyka niż ropa naftowa. Szczególnie istotne będzie zachowanie giełd gazowych w momencie powrotu do pełnego handlu, co może mieć przełożenie na krajowy rynek energetyczny i przemysł.
Geopolityka a ceny surowców
Piotr Arak na antenie Radia ESKA przyjrzał się potencjalnym skutkom gospodarczym obecnego kryzysu. W krótkim terminie należy liczyć się ze wzrostem wycen kontraktów na gaz, co uderzy w przemysł. Wyższe ceny surowca oznaczają bowiem droższą produkcję, chociażby nawozów rolniczych.
Ekspert poruszył także wątek Chin jako głównego odbiorcy bliskowschodniej ropy. To zagadnienie ma wymiar stricte geopolityczny. Pekin, w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych, nie posiada zdolności operacyjnych do interwencji zbrojnej w obronie szlaków handlowych i dotychczas przyjmował rolę biernego obserwatora.
Mimo wszystko, jeśli nie dojdzie do eskalacji, gospodarka nie powinna ucierpieć w długiej perspektywie. Krytycznym „bezpiecznikiem” pozostaje cieśnina Ormuz. Przez ten strategiczny przesmyk transportowana jest jedna piąta ropy trafiającej do rafinerii na świecie, dlatego każde zakłócenie w tym rejonie grozi paraliżem globalnego handlu.
„To co będzie drożało, to natomiast surowce takie jak złoto, srebro w związku z ryzykiem, które się po prostu pojawiło globalnie. Tego, że mamy kolejny element niepokoju, no i jakaś część aktywów po prostu będzie płynęła w stronę rynku złota i srebra” — powiedział Piotr Arak, Główny Ekonomista VeloBanku, w rozmowie dla Radia ESKA.