Egzotyczna podróż poślubna polityka
Marek Jakubiak poślubił Irminę Ochenkowską w Mikołajkach, ale w podróż poślubną małżonkowie udali się daleko od Polski – na Hawaje. O wrażenia z wyprawy poseł został zapytany przez redaktora Jana Wróbla w „Porannym Ringu”. – Dopiero na Hawajach załapałem, że wróciłem do Polski drogą, którą przyleciałem na Hawaje, a mogłem za te same pieniądze polecieć w drugą stronę i odbyć podróż dookoła świata – powiedział polityk i przedsiębiorca, który – jak widać – potrafi dobrze kalkulować.
– Muszę też powiedzieć o ciekawym doznaniu: nikt w Polsce nie zadaje sobie takich pytań, ale uważa się, że Hawaje leżą koło Stanów Zjednoczonych, są zamorskim stanem Ameryki. A są oddalone o prawie 5500 km od Los Angeles. To jest po prostu środek Pacyfiku. A co ciekawe, na Hawajach jest więcej Japończyków niż Amerykanów – podkreśla Marek Jakubiak.
Dla polityka była to wymarzona podróż poślubna, tym bardziej że interesuje się historią II wojny światowej. – Marzyłem całe życie o tym, żeby być w miejscu, gdzie ta wojna miała swój koniec, czyli w Pearl Harbor. Bardzo chciałem wejść na pokład Missouri, na którym w 1945 roku podpisano kapitulację Japonii. Było to dla mnie wielkie przeżycie. Szczerze mówiąc, zazdroszczę Amerykanom tak poważnego, wręcz pompatycznego traktowania własnej historii i weteranów. To, jak oddaje im się hołd, budzi mój szacunek. Chciałbym, żeby w Polsce tak traktowano mundur i żołnierzy Rzeczypospolitej – powiedział Jakubiak.
Koniec Marka Jakubiaka w kole Kukiza! Co się stało?
Piękne miejsce i wspaniały klimat
Poseł miał na Hawajach przewodniczkę – mieszkającą tam Polkę, panią Monikę. – Ona zarezerwowała nam loty, zaopiekowała się nami na lotnisku i obwiozła po archipelagu – mówi polityk.
– Jadłem tam najlepszego hamburgera w sklepie na takim „zadupiu”, że trudno w to uwierzyć. Mam wspomnienia z przepięknego miejsca, gdzie nie ma pór roku – po prostu cały czas jest lato. Tempo życia jest tam inne: ludzie wstają, kładą się, jeżdżą 30–40 km/h, nikt na nikogo nie trąbi, wszyscy mają czas. Ten spokój, brak pośpiechu, Pacyfik mający 27 stopni i wieloryby przy samym brzegu – to naprawdę piękne miejsce i klimat – opowiada polityk, który do Sejmu dostał się z listy PiS.
– I jest na Hawajach wielka baza wojskowa. U nas w Polsce wszystko jest tajne, a tam przy płocie, jadąc samochodem, nikt nie robi afery. Samoloty latają nad głowami. Amerykanie bardzo poważnie traktują tę bazę pacyficzną i gromadzą tam najnowszy sprzęt. Moja dusza wojskowa została zaspokojona. Patrzyłem na to z otwartymi oczami, miałem okazję dotknąć i jestem szczęśliwy – dodaje Jakubiak.
NIŻEJ ZDJĘCIE ZE ŚLUBU MARKA JAKUBIAKA