- Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnił pierwsze dane dotyczące militarnej pomocy Polski dla Ukrainy, wywołując burzliwą debatę wokół donacji sprzętu.
- Polska przekazała uzbrojenie za ok. 15 mld zł, w tym czołgi i samoloty, a szef MON potwierdził donację pocisków Patriot.
- Dowiedz się, dlaczego minister zapewnia, że decyzja o Patriotach nie osłabiła obrony kraju i poznaj pełne kulisy wsparcia!
Rząd zaczął odtajniać informacje dotyczące wojskowych donacji dla Ukrainy. Temat wywołał polityczną burzę po tym, jak przedstawiciele opozycji zaczęli mówić, że z Polski na Ukrainę miały trafić pociski do systemów Patriot.
Do sprawy odniósł się Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister obrony narodowej podczas konferencji prasowej pokazał pierwsze szczegóły dotyczące skali pomocy dla Kijowa. Zapowiedział też, że pełniejsze dane będą możliwe do przedstawienia po zakończeniu procedury odtajniania.
Kosiniak-Kamysz: nie zostaliśmy na czymś przyłapani
Szef MON przekonywał, że decyzja o ujawnianiu informacji nie wynika z presji ani z tego, że rząd został zmuszony do tłumaczeń. Jak podkreślał, chodzi o pokazanie skali wsparcia, którego Polska udziela Ukrainie od początku rosyjskiej agresji.
— Dziś ruszył proces odtajnienia donacji, on potrwa jakiś czas. Wtedy wszystkie precyzyjne dane będę mógł zaprezentować, ale już dziś wartościowych danych nie brakuje. Nie robimy tego, bo zostaliśmy na czymś przyłapani, ale dlatego, że jesteśmy dumni z tego, jaka pomoc jest dla Ukrainy realizowana — powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
Minister przypomniał również, że polskie wsparcie dla Ukrainy ma bezpośredni związek z wojną rozpoczętą przez Rosję w lutym 2022 roku.
— Nie możemy zapominać o sytuacji, która ma miejsce od lutego 2022 r., że Rosja najechała Ukraina. Niektórzy w Polsce próbują to dziś zapomnieć lub wykrzywić — dodał.
Sprzęt za miliardy. MON pokazuje pierwsze dane
Kosiniak-Kamysz mówił, że pomoc dla Ukrainy nie ograniczała się wyłącznie do przekazywania uzbrojenia. Obejmowała także szkolenia żołnierzy oraz stworzenie zaplecza logistycznego. Kluczową rolę odegrał hub oparty o lotnisko Rzeszów-Jasionka, a także zabezpieczenie tras kolejowych i drogowych.
— Nasza pomoc jest uzasadniona naszymi wartościami, ale również zdroworozsądkowym pragmatycznym interesem państwa polskiego. Wsparcie Ukrainy odbywa się w kilku obszarach, Pierwszy to wsparcie poprzez donacje i wyposażenie, przekazywany sprzęt. Te donacje były realizowane od początku konfliktu w Ukrainie. Drugim obszarem wsparcia są szkolenia. Polska jest tu jednym z liderów. Trzecia rzecz, która trwa nieprzerwanie to stworzenie hubu logistycznego, szczególnie w oparciu o port lotniczy Rzeszów-Jasionka. Do tego jest zabezpieczenie tras kolejowych i drogowych — mówił szef MON.
Podczas konferencji minister zaprezentował slajdy z wykazem sprzętu, który Polska przekazała Ukrainie w latach 2022-2023. Na liście znalazły się m.in. czołgi T-72, PT-91 i Leopard 2A4, transportery opancerzone, sprzęt artyleryjski, samoloty MiG-29, śmigłowce Mi-24, drony, karabinki Grot oraz amunicja.
Z przedstawionych informacji wynika, że wartość wojskowych donacji wyniosła ok. 15 mld zł.
Opozycja pyta o uzbrojenie, szef MON odpowiada
Minister obrony odniósł się także do zarzutów dotyczących rodzaju sprzętu przekazywanego Ukrainie. Opozycja domaga się wyjaśnień i zarzuca rządowi ukrywanie informacji o wrażliwym uzbrojeniu. Politycy obecnej większości przypominają natomiast, że duża część wsparcia była realizowana jeszcze za rządów PiS.
— Niektórzy próbują przedstawiać, że był to tylko sprzęt postradziecki, nieużywany. Nie ma takiego sprzętu, który jest nieużywany. Nawet czołgi w starszej wersji, T72, PT-91, wciąż są używane i służą do szkolenia żołnierzy — mówił minister obrony.
Patrioty dla Ukrainy. Kosiniak-Kamysz zabrał głos
Najwięcej emocji wzbudziła kwestia pocisków PAC-3 MSE do systemów Patriot. To uzbrojenie jest niezwykle ważne dla obrony powietrznej, a jego dostępność pozostaje ograniczona m.in. z powodu intensywnego wykorzystania w trwających konfliktach.
Kosiniak-Kamysz zapewnił jednak, że decyzja o przekazaniu części pocisków nie uderzyła w bezpieczeństwo Polski.
— Polska znajduje się sześciu użytkowników systemu Patriot z rakietami PAC-3 w NATO. Na wniosek i prośbę sekretarza generalnego Sojuszu, dowództwa sił amerykańskich w Europie, po przeprowadzeniu konsultacji z grupą użytkowników podjęto decyzję o donacji pocisków Patriot. Przekazana ilość stanowi margines naszych możliwości. W ocenie Sztabu Generalnego oraz głównodowodzącego armii amerykańskiej w Europie nie wpływa na zdolności obrony powietrznej Polski — ujawnił minister obrony.
Spór wokół wojskowej pomocy dla Ukrainy raczej szybko nie wygaśnie. Rząd przekonuje, że wsparcie było konieczne i nie osłabiło polskiej armii. Opozycja chce pełnych wyjaśnień, szczególnie w sprawie pocisków Patriot.