Gotowość do zimowego utrzymania dróg
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zarządza potężną siecią komunikacyjną. Instytucja ta odpowiada za utrzymanie ponad 18 tysięcy kilometrów dróg krajowych na terenie całej Polski. Jeśli doliczymy do tego jezdnie dodatkowe, takie jak trasy serwisowe, łączna długość obsługiwanych odcinków wzrasta do niemal 21 tysięcy kilometrów. Zimowe utrzymanie tak rozległej infrastruktury wymaga prowadzenia zaawansowanych działań w trybie całodobowym przez siedem dni w tygodniu. Prace związane z odśnieżaniem oraz zwalczaniem śliskości realizują zewnętrzni wykonawcy, którzy zostali wyłonieni w drodze rygorystycznych postępowań przetargowych. Umowy z firmami obejmują całą krajową sieć drogową i gwarantują płynność przejazdu w trudnych warunkach.
W poniedziałek, 2 listopada 2026 roku, przedstawiciele GDDKiA potwierdzili rozpoczęcie pierwszego etapu działań sezonowych. Zabezpieczenie dróg przed skutkami mrozu i opadów śniegu odbywa się etapami, dostosowanymi do specyfiki klimatycznej poszczególnych regionów kraju. Proces osiągania pełnej mobilizacji operacyjnej przez służby drogowe oraz sprzęt odśnieżający potrwa sukcesywnie aż do połowy grudnia. Takie stopniowe wprowadzanie procedur pozwala na optymalizację kosztów oraz odpowiednie reagowanie na lokalne anomalie pogodowe. Drogowcy przypominają, że mogą jedynie łagodzić skutki obfitych opadów czy marznącego deszczu, ale nie są w stanie całkowicie wyeliminować ich wpływu na ruch aut.
„Zgodnie z harmonogramami obowiązującymi na poszczególnych kontraktach, pełna gotowość sprzętu i służb będzie osiągana sukcesywnie w okresie od początku listopada do połowy grudnia. Terminy uzyskania pełnej gotowości zostały określone na podstawie dotychczasowych doświadczeń związanych z występowaniem warunków zimowych w poszczególnych regionach. Co najmniej I stopień gotowości obowiązuje w całej Polsce już od początku listopada” - dodała GDDKiA.
Jakie zapasy przygotowali drogowcy na zimę?
Prognozy ekspertów na sezon zimowy 2026/2027 zakładają mniejsze zapotrzebowanie na materiały do zwalczania gołoledzi. Według najnowszych szacunków drogowcy zużyją około 357 tysięcy ton soli drogowej. Uzupełnieniem tych rezerw będzie 1,4 tysiąca ton chlorku wapnia, który charakteryzuje się wyższą skutecznością w bardzo niskich temperaturach, oraz 22,1 tysiąca ton materiałów uszorstniających. Do rozprowadzania tych środków oraz odśnieżania nawierzchni wykorzystanych zostanie blisko 2200 specjalistycznych pługosolarek oraz prawie 240 pługów. Wszystkie zapasy są obecnie składowane w 288 dedykowanych magazynach soli, rozmieszczonych strategicznie w pobliżu najważniejszych węzłów komunikacyjnych, co pozwala na błyskawiczną reakcję w przypadku nagłego załamania pogody.
Tegoroczne prognozy są optymistyczne, zwłaszcza w zestawieniu z danymi historycznymi. W minionym sezonie drogowcy rozsypali na trasach blisko 469 tysięcy ton soli. Dwa lata temu zużycie było znacznie mniejsze i wyniosło niecałe 260 tysięcy ton. Analiza statystyk z poprzednich lat pokazuje, że zapotrzebowanie na środki chemiczne jest silnie uzależnione od intensywności opadów oraz wahań temperatury w poszczególnych miesiącach zimy. W sezonie 2023/2024 wykorzystano ponad 380 tysięcy ton, natomiast w okresie 2022/2023 ponad 388 tysięcy ton soli. Rekordowym pod tym względem okresem w całej minionej dekadzie pozostaje sezon 2020/2021, kiedy to w całej Polsce zużyto łącznie ponad 496 tysięcy ton tego surowca.
„Gdy trwają intensywne opady śniegu, nie ma możliwości, aby jezdnia była czarna. Kilka minut po przejeździe pługu ponownie pokrywa się ona śniegiem. Na prawym pasie (na jezdniach z większą liczbą pasów ruchu) nawierzchnia dłużej pozostaje czarna niż na pasie lewym. Jest to efektem przeważnie większej liczby samochodów przejeżdżających po prawym pasie” - podkreśliła Dyrekcja.