- Sekret wyjątkowego smaku rosołu babci tkwił w specjalnym, rzadko dziś używanym mięsie.
- Dzięki niemu wywar zyskiwał głęboki aromat oraz smak, którego próżno szukać w daniach serwowanych w restauracjach.
- Połącz ten wyjątkowy składnik z innym mięsem, warzywami i przyprawami, gotuj rosół bardzo powoli, a dzięki temu uzyskasz wyjątkową esencję.
Większość osób przygotowuje rosół na udkach, skrzydełkach, korpusie albo dodaje kawałek wołowiny. Sama też tak robię, ale zawsze przypominam sobie o jednym składniku, który do rosołu dodawała moja babcia. To właśnie dlatego smak jej rosołu jest trudny do podrobienia. Dziś jest niemalże niedostępny, a przecież jeszcze kilkadziesiąt lat temu były częstym dodatkiem do domowego rosołu. Szkoda, że już nie jest używany w naszej kuchni, gdyż jak żadne inne mięso potrafi wzbogacić smak wywaru.
Rosół gotowany na tym mięsie nie ma sobie równych!
Moja babcia rosół zawsze gotowała na sercach drobiowych, i mówiła, iż to właśnie dzięki nim rosół nabiera wyjątkowego aromatu. Mięso to nie dominuje smaku zupy, ale delikatnie go pogłębia. Najczęściej łączyła je z kawałkiem kurczaka lub wołowiną, dzięki czemu wywar był klarowny, pachnący i miał piękny złocisty kolor. Do tego obowiązkowo opalona cebula, włoszczyzna, kilka ziaren ziela angielskiego, liść laurowy i odrobina lubczyku. Więcej nie było trzeba.
Zanim serca trafiły do garnka, babcia zawsze dokładnie je oczyszczała i płukała pod bieżącą wodą. Dopiero wtedy zalewała je zimną wodą razem z pozostałym mięsem. Rosół gotował się bardzo powoli, na minimalnym ogniu, nawet przez kilka godzin.
Dzisiaj coraz rzadziej sięgamy po serca drobiowe. W sklepach rzadko można je spotkać, a nawet jeżeli są dostępne, to raczej wybieramy kurczaka lub wołowinę. A szkoda, bo są niedrogie i mogą nadać rosołowi ten charakterystyczny, domowy smak, który wielu z nas pamięta z dzieciństwa.
Od czasu do czasu wracam do sposobu mojej babci. Kiedy do garnka wrzucam kilka serc drobiowych, zapach rosołu od razu przypomina mi rodzinny dom.