Katastrofa ekologiczna na Bobrze. Czy śmierci 15 ton ryb można było uniknąć?

Ponad 15 ton śniętych ryb wyłowiono ze Zbiornika Pilchowickiego i rzeki Bóbr po katastrofie ekologicznej, do której doszło na przełomie czerwca i lipca. Zdarzenie wiązane jest z pracami remontowymi na zaporze, a posłowie w interpelacji do ministra klimatu pytają, czy tragedii można było zapobiec i kto poniesie za nią odpowiedzialność.

Stos śniętych ryb na kamienistym brzegu rzeki Bóbr, w tle zapora Pilchowice. O katastrofie ekologicznej czytaj w Eska.
Autor: AI/ Wygenerowane przez AI AI wygenerowany obraz do artykułu
  • Masowe śnięcie ryb zbiegło się w czasie z pracami remontowymi prowadzonymi przez Tauron Ekoenergia, wysokimi temperaturami i niskim stanem wody.
  • Posłowie wskazują, że zagrożenie dla ekosystemu było możliwe do przewidzenia i pytają, dlaczego nie wdrożono wcześniej odpowiednich zabezpieczeń.
  • W interpelacji do ministra klimatu padają pytania o skalę szkód, odpowiedzialność finansową za katastrofę i plan odbudowy ekosystemu.

Ponad 15 ton martwych ryb. Co stało się w Zbiorniku Pilchowickim?

Na przełomie czerwca i lipca 2026 roku w Zbiorniku Pilchowickim oraz w rzece Bóbr doszło do masowego śnięcia ryb i innych organizmów wodnych. Jak wynika z interpelacji, do 4 lipca służby oraz inwestor odpowiedzialny za prace remontowe na zaporze zebrali ponad 15 ton martwych ryb.

Z oficjalnych informacji wynika, że zdarzenie miało związek z pracami prowadzonymi przez Tauron Ekoenergia, wypływem wody ze zbiornika, a także z wysokimi temperaturami i niskim stanem wód. W efekcie odnotowano znaczne pogorszenie warunków tlenowych, zmętnienie wody i przemieszczanie się osadów dennych. Na miejscu konieczne było zastosowanie aeratorów i ograniczenie wypływu wody.

Posłowie pytają o przygotowanie inwestycji i ocenę ryzyka

W swojej interpelacji posłowie Wiesław Krajewski i Olga Ewa Semeniuk-Patkowska wskazują, że katastrofa budzi zasadnicze pytania dotyczące sposobu przygotowania inwestycji, oceny ryzyka oraz nadzoru właściwych instytucji. Podkreślają, że wysokie temperatury i niski poziom wody nie były okolicznościami, których nie można było przewidzieć.

Zdaniem posłów należy ustalić, czy przed rozpoczęciem prac rozpoznano ryzyko spadku natlenienia wody i masowego śnięcia ryb. Szczególne zaniepokojenie autorów interpelacji budzą wypowiedzi przedstawicieli inwestora, którzy mieli sugerować, że śnięcie ryb było "ceną konieczną do poniesienia za bezpieczeństwo przeciwpowodziowe". Posłowie zaznaczają, że bezpieczeństwo mieszkańców nie może usprawiedliwiać braku odpowiedniego przygotowania prac i zniszczenia ekosystemu.

Kto poniesie odpowiedzialność i jak zostanie odbudowany ekosystem?

Posłowie skierowali do ministra klimatu i środowiska szereg szczegółowych pytań. Chcą dowiedzieć się, jaka była bezpośrednia przyczyna katastrofy i czy przeprowadzono pełną ocenę oddziaływania prac na środowisko. Pytają również, czy termin i sposób prowadzenia robót były uzgodnione z Wodami Polskimi, organami ochrony środowiska oraz lokalnymi samorządami.

W interpelacji poruszono także kwestię odpowiedzialności finansowej za usunięcie skutków katastrofy i odtworzenie populacji ryb. Posłowie domagają się informacji, czy wobec inwestora lub osób odpowiedzialnych za nadzór nad pracami wszczęto postępowania administracyjne lub karne. Oczekują również przedstawienia planu naprawczego dla zniszczonego ekosystemu.

Wskazują, że obowiązkiem inwestora i organów państwa było przygotowanie skutecznych zabezpieczeń, skoro prace stwarzały tak poważne zagrożenie dla środowiska.

Tysiące śniętych ryb koło Milicza.