Groźna moda w polskich lasach. Zbierają toksyczne grzyby i chwalą się w sieci, zapominając o prawie

Wielu miłośników grzybobrania uległo niezwykle ryzykownej modzie polegającej na pozyskiwaniu i konsumpcji muchomora czerwonego. Problem przybrał na sile do tego stopnia, że w przestrzeni wirtualnej tworzone są specjalne społeczności, gdzie użytkownicy dumnie prezentują zebrane okazy Amanita muscaria i wymieniają się przepisami na ich przygotowanie. Tymczasem specjaliści ostrzegają – gromadzenie tego gatunku łamie przepisy prawa.

Wiklinowy kosz pełny grzybów leśnych, w tym trujących muchomorów czerwonych. O groźnej modzie w lasach przeczytasz w Eska.
Autor: Smit/ Shutterstock
  • Mimo powszechnej wiedzy o toksyczności muchomora czerwonego, w internecie rozprzestrzenia się niebezpieczna moda na jego zbieranie i spożywanie.
  • Grzyb ten, zawierający silne toksyny takie jak muscymol, jest promowany jako "cudowne panaceum", choć jego działanie jest wyłącznie psychoaktywne.
  • Eksperci alarmują: spożywanie muchomora czerwonego niesie poważne zagrożenia zdrowotne, a jego posiadanie jest w Polsce nielegalne.
  • Sprawdź, dlaczego uleganie tej modzie grozi nie tylko zatruciem, ale i konsekwencjami prawnymi.

Muchomor czerwony to gatunek toksyczny. Jakie niesie zagrożenia dla organizmu?

Powszechnie przyjmuje się, że zarówno dorośli, jak i najmłodsi wiedzą doskonale o szkodliwości muchomorów, które klasyfikuje się jako absolutnie niezdatne do jedzenia. Konsumpcja tych okazów wiąże się z wystąpieniem licznych problemów zdrowotnych, ponieważ w ich strukturze znajdują się niebezpieczne związki, w tym muskaryna, kwas ibotenowy oraz muscymol. Wśród podstawowych symptomów zatrucia muchomorem wymienia się trudności z oddychaniem, nudności, dolegliwości żołądkowe i stany halucynogenne. Najczęściej ofiarami toksyn padają dzieci oraz osoby pełnoletnie poszukujące wrażeń po spożyciu substancji odurzających. Nawet jeśli jednorazowy incydent zjedzenia tego gatunku nie musi skutkować trwałymi uszkodzeniami w organizmie, to ze względu na obecność trujących składników, wszelkie publikacje mykologiczne kategoryzują go jako niebezpieczny i niejadalny grzyb. Mimo to grupa fanów muchomora czerwonego nieustannie rośnie.

Niebezpieczny trend w lasach. Zbierają kosze pełne muchomorów czerwonych i publikują dowody w internecie

Od pewnego czasu można zaobserwować niepokojące zjawisko wśród grzybiarzy, które dynamicznie rozwija się na platformach społecznościowych oraz specjalistycznych forach. Chodzi o pozyskiwanie i konsumowanie muchomora czerwonego, znanego pod nazwą Amanita muscaria. Ten niezwykle rozpoznawalny gatunek, wyróżniający się intensywnie czerwoną barwą kapelusza ozdobionego jasnymi kropkami, od dawna obrastał mitami i odgrywał rolę w dawnych praktykach szamańskich. Obecnie jednak ta ciekawość przekształciła się w niezwykle groźny nawyk, podczas którego całkowicie lekceważy się trujące właściwości grzyba i możliwe ciężkie powikłania zdrowotne. W sieci łatwo natrafić na rozbudowane społeczności, których jedynym celem jest dzielenie się informacjami o zbiorach i sposobach przygotowania muchomora czerwonego. Fani tej praktyki bardzo często kreują go na uniwersalny lek, twierdząc, że jest on remedium na rozmaite schorzenia – począwszy od zaburzeń depresyjnych i lękowych, a na wielu innych chorobach kończąc. Stanowisko naukowców w tej sprawie jest jednak zupełnie inne.

Gromadzenie muchomora czerwonego stanowi naruszenie przepisów prawa

Do coraz popularniejszego zjawiska pozyskiwania przez grzybiarzy muchomorów czerwonych odniosła się niedawno ceniona specjalistka, prof. Bożena Muszyńska reprezentująca Uniwersytet Jagielloński. W trakcie wywiadu udzielonego portalowi WP.pl ostro oceniła działania grup internetowych, których członkowie afiszują się ze swoimi zbiorami i konsumpcją tych toksycznych okazów.

Oni tego nie nazywają muchomor. Używają łacińskiej nazwy Amanita muscaria, bo im słowo muchomor nie przechodzi przez gardło. W końcu wszyscy od dziecka jesteśmy uczeni, że muchomorów czerwonych się nie je, bo są trujące. A oni jedzą, trują się i jeszcze karmią swoje dzieci, bo i z takimi przypadkami się zetknęłam.

– przekazała prof. Muszyńska w rozmowie z portalem.

W żadnym atlasie czy podręczniku nie ma wskazanych zastosowań medycznych, bo ten grzyb ich nie posiada. Owszem, jeden związek ma potencjał, jest badany, ale czekają nas jeszcze długie lata badań. To, co jest jednak wykorzystywane, to oczywiście jego działanie psychoaktywne. Historycznie gatunek ten był używany wśród syberyjskich szamanów do wprowadzania się w trans i temu służy też dzisiaj

– kontynuuje ekspertka.

Jak zostało już wcześniej zaznaczone, zawarte w muchomorze czerwonym toksyny, czyli muscymol oraz kwas ibotenowy, figurują w wykazie nielegalnych środków o działaniu psychoaktywnym.

Tak więc samo posiadanie muchomora czerwonego jest nielegalne, bo to jednoznaczne z posiadaniem tych substancji

– precyzuje naukowiec.

Grzyby-zombie, psychodeliki i... maślaki. Dlaczego świat grzybów jest tak fascynujący? Marta Wrzosek

ROLKI