Spis treści
Spadki cen złota wbrew rynkowym zasadom
Dla osób lokujących kapitał w złocie płyną fatalne informacje. Zamiast zapowiadanych wzrostów wartości, obserwujemy potężne spadki. Sytuacja ta, co niezwykle zaskakujące, przeczy całkowicie rynkowym zasadom.
Nie tak dawno złoto osiągało rekordowe wyceny, uchodząc za najbezpieczniejszą przystań w dobie kryzysu. Obecnie obraz rynku jest diametralnie inny. Wbrew ekonomicznej logice, ceny kruszcu pikują, i to w momencie, gdy świat znajduje się na progu kolejnego globalnego konfliktu.
Specjaliści nie owijają w bawełnę: sytuacja na rynku uległa całkowitemu odwróceniu, a inwestorzy na potęgę kasują zyski. Coraz głośniej mówi się również o tym, że to właśnie globalne decyzje polityczno-finansowe – w szczególności te płynące ze Stanów Zjednoczonych – mogą decydować o przyszłości królewskiego kruszcu.
Zamiast wzrostów, złoto notuje spadki
Punktem zwrotnym okazało się zaognienie sytuacji na Bliskim Wschodzie. Po początkowej, nerwowej reakcji inwestorów wycena złota poszybowała w górę, osiągając poziom 5418 dolarów za uncję i zbliżając się do historycznego maksimum, które wynosi 5595 dolarów za uncję.
Następne dni przyniosły jednak ogromne zaskoczenie, gdyż trend nagle się odwrócił. Złoto, zamiast pełnić funkcję „bezpiecznej przystani” w obliczu geopolitycznych zawirowań, zaczęło tracić na wartości.
Jeszcze przed tygodniem za uncję tego kruszcu trzeba było zapłacić około 5 tysięcy dolarów. W kolejnych dniach na rynku zapanowała jednak masowa wyprzedaż. Obecnie kurs oscyluje w granicach 4153 dolarów za uncję.
Inwestorzy inkasują potężne zyski
Według analityków inwestorzy po prostu zaczęli na ogromną skalę pozbywać się złota, by zmonetyzować potężne zyski z ostatnich miesięcy. W najwyższym punkcie wyceny poszybowały w górę o ponad 180 procent.
Tak drastyczny skok wartości sprawił, że wielu graczy rynkowych postanowiło sprzedać swoje udziały i zamknąć wysoce rentowne pozycje.
Decyzje z USA trzęsą rynkiem złota
To jednak nie jedyny powód przeceny. Na notowania złota oddziałuje również polityka monetarna prowadzona w USA. Specjaliści zauważają, że rynek traci wiarę w to, iż amerykański bank centralny (Federal Reserve) zdecyduje się na szybkie cięcie stóp procentowych.
Utrzymanie stóp procentowych na wysokim poziomie sprzyja dolarowi i amerykańskim obligacjom państwowym – a to zazwyczaj zmniejsza atrakcyjność inwestowania w złoto.
Rynkowa presja może jeszcze wzrosnąć
Analitycy finansowi podkreślają, że dotychczasowe spadki wcale nie muszą oznaczać końca kłopotów. Zaznaczają również, że rynek metali szlachetnych doświadcza właśnie najbardziej napiętych tygodni od wielu lat.
Jeśli trend spadkowy się utrzyma, wycena uncji złota może spaść nawet do poziomu 4 tysięcy dolarów. Z drugiej strony, ewentualne odbicie mogłoby z powrotem wywindować cenę do granicy 5 tysięcy dolarów.
Polska traci miliardy przez tańsze złoto. Co z programem „SAFE 0 proc.”?
Przejdźmy na grunt krajowy. Spadające ceny kruszcu na światowych giełdach to bolesny cios dla polskiej gospodarki. Coraz głośniej kwestionuje się sens opłacania inicjatywy „SAFE 0 proc.” z wykorzystaniem rezerw złota. Koncepcja szefa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego, zakładająca finansowanie wydatków zbrojeniowych poprzez dysponowanie zagranicznymi rezerwami złota Narodowego Banku Polskiego, budzi coraz większe kontrowersje i z każdym dniem wydaje się mniej realna.
"Znowu ucieczka do kasy (cash is king) na giełdach. Mocno na tym traci złoto i srebro. No i NBP - już nie 197 mld zł, tylko około 160 mld zł. Tak to jest z "papierowymi zyskami" - stwierdził w mediach społecznościowych analityk Piotr Kuczyński.