Spis treści
Pewien obywatel postanowił wziąć pod lupę wynagrodzenia personelu medycznego w chrzanowskiej lecznicy, co stanowi ważny głos w debacie o finansach publicznych. W odpowiedzi placówka zażyczyła sobie kwoty tysiąca złotych, argumentując to koniecznością skomplikowanego przetworzenia posiadanych informacji. Sytuacja rodzi naturalne pytanie, czy publiczne jednostki ochrony zdrowia mają w ogóle prawo żądać pieniędzy za udostępnianie takich statystyk.
Dostęp do bezpłatnych informacji o stawkach medyków w państwowych lecznicach okazuje się mocno utrudniony. Jak donosi serwis przelom.pl, pewien mężczyzna skierował do Szpitala Powiatowego w Chrzanowie oficjalne pismo o udostępnienie siatki płac doktorów, uwzględniającej ich posady oraz konkretne specjalizacje. Obywatel mocno się zdziwił, gdy w odpowiedzi otrzymał informację, że wygenerowanie podobnego dokumentu będzie kosztowało 1000 zł. To zdarzenie idealnie nakłada się na trwającą od wielu dni dyskusję w Polsce dotyczącą transparentności ogromnych środków publicznych przeznaczanych na pensje w budżetówce.
Zarobki lekarzy w Chrzanowie pod lupą obywatela
Z relacji lokalnego portalu wynika, że zainteresowany oczekiwał szczegółowego rozbicia kwot wypłacanych doktorom, z uwzględnieniem poszczególnych oddziałów i stanowisk. Autor zapytania uzasadniał swoje działanie licznymi doniesieniami medialnymi, które sugerowały gigantyczne pensje personelu medycznego w publicznych placówkach. Władze lecznicy co prawda nie zablokowały dostępu do tych statystyk, jednak stwierdziły, że przygotowanie takiego pakietu wiąże się ze żmudną obróbką danych.
Szpital Powiatowy w Chrzanowie wycenił pracę na 1000 zł
Instytucja poinformowała w oficjalnym piśmie, że stworzenie tak uszczegółowionego raportu wygeneruje dla placówki dodatkowe obciążenia finansowe. Wskazano wyraźnie, że surowe dane nie istnieją w formie gotowej do wysłania i z tego powodu trzeba przeprowadzić głęboką analizę księgową.
Kierownictwo jednostki oceniło, że wyciągnięcie tych konkretnych liczb pochłonie około pięciu godzin pracy dwóch zatrudnionych tam urzędników. Przyjmując stawkę na poziomie 100 złotych brutto za godzinę, całkowity koszt tej operacji oszacowano na tysiąc złotych.
W związku z powyższym Szpital zmuszony będzie pobrać od Pana opłatę w wysokości odpowiadającej kosztom poniesionym w związku z przetwarzaniem ww. informacji – napisano w piśmie cytowanym przez portal przelom.pl.
Opłata za informację publiczną w szpitalu. Co mówią przepisy?
Cały spór opiera się o interpretację ustawy gwarantującej obywatelom dostęp do informacji publicznej. Według obowiązującego w naszym kraju prawa, urząd lub instytucja ma możliwość naliczenia specjalnej opłaty, jeśli sformułowanie odpowiedzi wymaga poniesienia dodatkowych wydatków z uwagi na konieczność przekształcenia dokumentów. Właśnie na tej podstawie dyrekcja z Chrzanowa podjęła decyzję o obciążeniu wnioskodawcy kosztami, tłumacząc to zaangażowaniem personelu w zadania wykraczające poza ich codzienne obowiązki.
Wynagrodzenia medyków wywołują ogólnopolskie emocje
Opisywany incydent zbiegł się w czasie z ogólnopolską, bardzo burzliwą dyskusją na temat uposażeń doktorów zatrudnionych na państwowych posadach. Temperatura sporu wyraźnie wzrosła tuż po zapowiedziach resortu zdrowia o konieczności gruntownej reformy systemu płac, a także w następstwie licznych artykułów o kominach płacowych w niektórych klinikach. Sytuacja z Małopolski dobitnie udowadnia, że obecnie ogromne kontrowersje budzą nie tylko same paski wypłat, ale też trudności obywateli w kontrolowaniu wydatków z budżetu państwa.
