Zarobił miliony złotych w tajemnicy. Inżynier Google z prokuratorskimi zarzutami

2026-05-30 15:09

Inżynier zatrudniony w Google miał czerpać ogromne zyski z tajnych danych korporacyjnych, obstawiając zakłady na popularnej platformie Polymarket. Amerykańscy śledczy szacują, że dzięki poufnej wiedzy zgromadził on niemal 1,2 miliona dolarów, co w przeliczeniu daje ponad 4 miliony złotych. Obecnie mężczyzna mierzy się z widmem poważnych kar.

Google

i

Autor: Shutterstock Nowoczesny budynek biurowy Google z lustrzanymi fasadami i kolorowym logo na tle błękitnego nieba. Przed budynkiem widoczne są rośliny i trawniki. Zdjęcie ilustruje artykuł o inżynierze Google, który wykorzystywał tajne dane firmy do obstawiania zakładów. Więcej o skandalu przeczytasz na Super Biznes.

W amerykańskiej Dolinie Krzemowej wybuchła ogromna afera! Śledczy oskarżyli jednego z inżynierów Google o bezprawne wykorzystanie wewnętrznych tajemnic przedsiębiorstwa w celu pomnożenia prywatnego majątku.

Pracownik firmy zgromadził rzekomo ponad 4 miliony złotych, typując wyniki na giełdzie predykcyjnej. Ogromne wygrane miały być efektem dostępu do ściśle strzeżonych informacji o tendencjach w wyszukiwarce.

Wykorzystując z wyprzedzeniem dane o najczęściej wpisywanych hasłach, mężczyzna zawierał zakłady z niemal stuprocentową pewnością wygranej. Teraz musi liczyć się z surową odpowiedzialnością karną.

Sytuacja, która wywołała wstrząs na amerykańskim rynku IT, łączy w sobie gigantyczne zarobki, tajemnice handlowe czołowego potentata oraz transakcje przywodzące na myśl czysty hazard. Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych poinformował o postawieniu zarzutów pracownikowi Google. Oskarża się go o wykorzystanie niejawnych raportów przy typowaniu wyników w serwisie Polymarket.

Z ustaleń organów ścigania wynika, że 36-letni Michele Spagnuolo przez długi czas bazował na danych, do których zwykli śmiertelnicy nie mieli wglądu. Na podstawie zgromadzonych dowodów szacuje się, że ta nieuczciwa przewaga pozwoliła mu zarobić około 1,2 miliona dolarów, czyli przeszło 4 miliony złotych.

Inżynier wykorzystał poufne dane Google do wzbogacenia się

Pełniąc funkcję inżyniera, Spagnuolo mógł na bieżąco analizować wewnętrzne statystyki dotyczące najchętniej wyszukiwanych haseł w sieci. Chociaż na zestawienia te z niecierpliwością czeka cała branża, Google oficjalnie udostępnia je opinii publicznej dopiero pod koniec każdego roku.

Prokuratorzy są przekonani, że 36-latek dysponował tymi raportami znacznie wcześniej. Dzięki temu zyskał potężną broń w starciu z innymi uczestnikami giełdy, zmuszonymi do opierania swoich decyzji na powszechnie dostępnych komunikatach.

Giełda Polymarket obnażyła hazard na wewnętrznych raportach

Istotnym elementem całego procederu okazał się serwis Polymarket, pozwalający internautom przewidywać rozwój najróżniejszych sytuacji. Nie jest to typowy bukmacher sportowy, a raczej narzędzie do spekulowania na temat wydarzeń ze świata polityki, rozrywki czy kultury.

Śledczy wskazują, że wiedza zaczerpnięta wprost z biur Google pozwalała oskarżonemu stawiać zakłady, które były praktycznie z góry wygrane. Dowodem ma być choćby typowanie rapera Kendricka Lamara. Inżynier założył się, że artysta zwycięży w plebiscycie na najpopularniejszą postać roku, w momencie, gdy systemy korporacyjne już wyraźnie potwierdzały pozycję muzyka w ścisłej czołówce.

Zakład o D4vda przyniósł inżynierowi Google gigantyczne profity

Prawdziwym wstrząsem okazała się jednak historia z udziałem niszowego twórcy indie-popowego, ukrywającego się pod pseudonimem D4vd. Choć rynek nie dawał mu najmniejszych szans na zaistnienie w czołówce wyszukiwań, Spagnuolo bez wahania obstawił jego sukces.

Decyzja o zakładzie zapadła zaledwie na kilka dni przed oficjalnym ogłoszeniem zestawienia. Faktycznie, wykonawca znalazł się w zestawieniu, a to właśnie ten ryzykowny z pozoru ruch przyniósł inżynierowi znaczną część zgromadzonego nielegalnie kapitału.

Reakcja Google na działania inżyniera-hazardzisty

Amerykańska prasa donosi, że Spagnuolo posługiwał się w sieci pseudonimem „AlphaRaccoon”. Oskarżony, na co dzień mieszkający na terytorium Szwajcarii, będzie musiał odpowiedzieć za swoje czyny przed sądem manhattańskim.

Kierownictwo Google zapewniło o pełnej gotowości do współpracy z odpowiednimi służbami. Zarząd stanowczo potępił czerpanie zysków finansowych z poufnych informacji, nazywając to rażącym złamaniem regulaminu pracowniczego. Wobec 36-latka zastosowano środek w postaci zawieszenia w pełnieniu dotychczasowych obowiązków zawodowych.

Prokuratura ostrzega przed nowym typem przestępczości rynkowej

Sprawa traktowana jest przez organy państwowe z najwyższą powagą. Oskarżyciel Jay Clayton zaznaczył dobitnie, że bogacenie się na tajnych danych operacyjnych dewastuje wiarygodność rynków predykcyjnych.

Służby ostrzegają przed falą podobnych naruszeń, które mogą rosnąć w siłę proporcjonalnie do popularności portali umożliwiających spekulacje na temat faktów gospodarczych i społecznych. Dowodem na to jest chociażby niedawny proces amerykańskiego wojskowego, który również próbował zbić kapitał na poufnych danych wojskowych.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa pracownika Google zapisze się w historii jako jeden z najbardziej spektakularnych przykładów drenażu firmowych tajemnic w celach zarobkowych. W tej grze pulą okazały się miliony.

EKG 2026 - Krzysztof Gawkowski, wicepremier, minister cyfryzacji
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy? Tak pracowano w PRL-u
Pytanie 1 z 15
Jak brzmiało słynne powiedzenie o pracy w PRL z końca lat 60. XX wieku?
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy. Tak pracowano w PRL-u