Wyższy wiek emerytalny dla bezdzietnych kobiet. Nowy pomysł wywołał burzę w rządzie

Kwestia zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn znów budzi ogromne emocje. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ministra funduszy i polityki regionalnej, proponuje, aby bezdzietne Polki pracowały o 5 lat dłużej. Sugestia natychmiast wywołała ostre reakcje, zwłaszcza po stronie Lewicy.

Zamyślona starsza kobieta patrzy w okno. Obok widać banknoty 100 i 50 złotych. O zmianach w emeryturach przeczytasz w Eska.
Autor: pexels/ Pixabay.com
  • Minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz uważa, że bezdzietne kobiety powinny przechodzić na emeryturę w tym samym wieku co mężczyźni, co pokrywa się z koncepcją forsowaną przez prezydenta Karola Nawrockiego.
  • Takie postawienie sprawy oznacza w praktyce, że część kobiet musiałaby pracować do 65. roku życia, co ożywiło ogólnopolską dyskusję o konieczności modyfikacji systemu emerytalnego.
  • Zdecydowaną przeciwniczką uzależniania wieku emerytalnego od macierzyństwa jest posłanka Anna Maria Żukowska z Lewicy, która domaga się jednakowego traktowania wszystkich kobiet i mężczyzn.
  • Według Żukowskiej, takie kryterium ignoruje złożone problemy, jak bezpłodność czy brak partnera, a dodatkowo może generować konflikty w społeczeństwie i petryfikować nierówności.

Zrównanie wieku emerytalnego kobiet. Pomysł ministry funduszy i polityki regionalnej

Temat reformy polskiego systemu emerytalnego powraca za sprawą najnowszej propozycji Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej uważa, że moment zakończenia aktywności zawodowej przez kobiety powinien być ściśle powiązany z macierzyństwem. Oznacza to, że bezdzietne Polki musiałyby pracować dłużej, osiągając wiek 65 lat – dokładnie tak samo, jak obecnie mężczyźni.

QUIZ PRL: Jak dobrze znasz życie emerytów w PRL?
Pytanie 1 z 20
Co w PRL oznaczało przejście na emeryturę dla wielu ludzi?
QUIZ PRL: Jak dobrze znasz życie emerytów w PRL?

„Jeżeli kobieta ma dzieci – to wtedy jest inny wiek emerytalny. A jeżeli nie ma dzieci, a dzisiaj co druga kobieta ma taki (najczęściej) wybór życiowy, że nie ma dzieci – to powinna mieć tak samo ustawiony system emerytalny jak mężczyźni”

Anna Maria Żukowska krytykuje słowa Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz

Słowa przedstawicielki rządu spotkały się ze stanowczym sprzeciwem części Lewicy. Anna Maria Żukowska w rozmowie na antenie Radia ZET zaznaczyła, że jej formacja przygotowuje się do szerokiej debaty o systemie emerytalnym i odrzuca pomysły wprowadzania wyrywkowych regulacji. Wcześniej posłanka wyraziła swoją opinię na platformie X, stanowczo odrzucając argumentację ministry. Jak wskazała, uzależnienie praw emerytalnych od macierzyństwa cementuje przekonanie, że wychowanie dzieci to zadanie wyłącznie dla matek, podczas gdy państwo powinno wspierać partnerski model rodziny.

Przedstawicielka Lewicy zwróciła też uwagę na sytuacje, w których brak dzieci wynika z niezależnych od kobiety okoliczności. Jej zdaniem, takie przepisy w praktyce oznaczałyby karanie Polek za problemy zdrowotne, bezpłodność lub brak życiowego partnera. W swoich wpisach dopytywała ironicznie, czy w przypadku męskiej niepłodności kobieta powinna zmienić partnera, by uniknąć dłuższej pracy, lub czy pacjentki onkologiczne po usunięciu jajników również zostaną potraktowane surowiej. Posłanka przypomniała również, że zjawisko bezpłodności ma charakter choroby cywilizacyjnej, a wykorzystywanie go jako kryterium przyznawania świadczeń emerytalnych jest niesprawiedliwe i doprowadzi jedynie do eskalacji społecznych napięć.

Wiek emerytalny do likwidacji