Spis treści
- Resort finansów musi do wtorku ostatecznie rozstrzygnąć kwestię utrzymania obniżonej stawki VAT na dystrybutorach, co warunkuje zachowanie limitów cenowych.
- Eksperci rynkowi szacują, że powrót standardowego podatku wywinduje koszty zakupu benzyny i diesla o blisko 40-60 groszy na każdym litrze już w pierwszym dniu lipca.
- Rządowa interwencja w ramach pakietu CPN zbiła stawki za benzynę 95 z pułapu ponad 7 zł/l do obecnych 6 zł/l, natomiast olej napędowy staniał z niespełna 9 zł/l do 6,19 zł/l.
- Nawet przy taniejącej ropie i pozytywnym nastawieniu resortu klimatu, to decydenci z Ministerstwa Finansów podyktują ostateczne warunki wakacyjnego tankowania.
Polecany artykuł:
Ceny paliw od 1 lipca. Decyzja Andrzeja Domańskiego kluczowa dla kierowców
Wiele sygnałów potwierdza scenariusz, w którym od środy 1 lipca zmotoryzowani odczują potężny bolesny cios przy dystrybutorach. Szef resortu finansów Andrzej Domański ma czas wyłącznie do wtorku na ogłoszenie decyzji o zachowaniu preferencyjnego, 8-procentowego podatku VAT na tankowanie. Brak odpowiedniego rozporządzenia oznacza natychmiastowe wygaszenie tarczy antyinflacyjnej, co pociągnie za sobą likwidację odgórnych limitów cenowych. Rynkowi eksperci są w tej kwestii całkowicie zgodni i zapowiadają najgorsze.
Przedstawiciele biura Reflex prognozują, że powrót do podstawowej stawki 23 proc. VAT z automatu podbije środowe cenniki na stacjach o 40 do 60 groszy na jednym litrze. Analitycy rynkowi stanowczo zaznaczyli w swoim komunikacie, że w takich realiach „wzrost cen detalicznych będzie praktycznie nieunikniony, nawet gdyby właściciele stacji zrezygnowali z własnej marży”. Taka zmiana uderzy w domowe budżety zdecydowanie mocniej niż zrealizowane zaledwie 15 czerwca przywrócenie wyższej kwoty podatku akcyzowego.
Tarcza antyinflacyjna a benzyna. Oszczędności dzięki niższemu VAT
Rządowa tarcza ochronna, funkcjonująca pod hasłem „Ceny Paliwa Niżej” (CPN), weszła w życie pod koniec marca bieżącego roku. Ustawodawcy zareagowali w ten sposób na drastyczne skoki notowań ropy naftowej, które wywołała eskalacja działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie. Fundamentalnym założeniem tego programu była redukcja podatku VAT na benzynę, diesla oraz biokomponenty z bazowych 23 proc. do poziomu 8 proc. Równolegle zdecydowano się również na cięcie stawek podatku akcyzowego.
Skutki wdrożenia tych przepisów błyskawicznie znalazły odzwierciedlenie na tablicach informacyjnych przy dystrybutorach. Cięcia obciążeń fiskalnych oraz nałożenie odgórnych limitów zagwarantowały zmotoryzowanym Polakom tanie tankowanie przez cały ubiegły kwartał. Najlepiej obrazują to rynkowe zestawienia liczbowe:
Za benzynę 95, wycenianą przed startem programu na 7,16 zł/l, do 30 czerwca należało zapłacić maksymalnie 6,00 zł/l. Z kolei wycena oleju napędowego zanurkowała z wysokiego pułapu 8,75 zł/l do 6,19 zł/l. Przekłada się to na ponad złotówkę ulgi na każdym litrze benzyny oraz oszczędność rzędu dwóch i pół złotego na dieslu, zestawiając te kwoty z absolutnymi rekordami zanotowanymi przed rozpoczęciem rządowej interwencji rynkowej.
Rząd Donalda Tuska zabiera głos. Miłosz Motyka o kosztach tankowania
Choć rynkowi eksperci malują przyszłość w niezwykle ponurych barwach, gabinet Donalda Tuska próbuje uspokajać zaniepokojonych zmotoryzowanych. Kilka dni temu szef resortu energii Miłosz Motyka przekonywał, że dalsze funkcjonowanie osłon CPN prawdopodobnie okaże się zbyteczne. Według polityka wyraźne obniżki notowań surowcowych na globalnych giełdach stanowią wystarczający fundament do zachowania „ostrożnego optymizmu”.
„To jest decyzja Ministerstwa Finansów. Natomiast te spadki, które obserwujemy na rynkach, wskazują na ostrożny optymizm” – zaznaczył minister Miłosz Motyka.
Rządowa narracja drastycznie mija się z wyliczeniami specjalistów, udowadniających, że przywrócenie pełnego 23-procentowego podatku VAT wstrząśnie cennikami na pylonach o wiele mocniej niż jakiekolwiek zawirowania giełdowe. Właściciele samochodów muszą oswajać się z wizją bolesnych wydatków przy dystrybutorach po 1 lipca. Decydujące słowo w tej niezwykle ważnej batalii należy do ministra Andrzeja Domańskiego, a jego ruch ukształtuje koszty tegorocznych wyjazdów urlopowych dla milionów obywateli.
