Spis treści
- Izba wyższa w całości poparła regulacje dotyczące cyfrowych walut, kierując je do podpisu głowy państwa. To już trzecie podejście do prawnego uregulowania tego rozwijającego się sektora.
- Karol Nawrocki już dwukrotnie zgłaszał weto wobec podobnych ustaw, argumentując, że zawierają nadregulacje.
- Dokument wdraża unijną dyrektywę MiCA, a pełny nadzór nad rynkiem przejmuje KNF, która będzie mogła blokować rachunki.
- Bez nowych ram prawnych przed lipcem 2026 roku, polskie firmy bezpowrotnie stracą szansę na legalne świadczenie usług w kraju.
Polecany artykuł:
Kryptoaktywa czekają na decyzję głowy państwa. Czy Nawrocki podpisze ustawę?
W czwartek (21 maja) izba wyższa parlamentu zakończyła prace nad nowym prawem dotyczącym cyfrowych walut, przyjmując je w niezmienionym kształcie. Za takim rozwiązaniem zagłosowało 57 senatorów, natomiast 26 wyraziło sprzeciw. Wszyscy obecni opowiedzieli się po którejś ze stron, ponieważ nikt nie wstrzymał się od głosu. Oznacza to ostateczne zamknięcie parlamentarnego etapu prac nad projektem, który od samego początku budził ogromne emocje w całej branży technologicznej.
Polecany artykuł:
Teraz ostateczny krok zależy wyłącznie od prezydenta Karola Nawrockiego. Trzeba pamiętać, że przeforsowano ostatecznie dokument przygotowany przez rząd, a wszelkie pomysły zgłaszane przez Polskę 2050, Konfederację czy Kancelarię Prezydenta zostały definitywnie odrzucone jeszcze w trakcie prac sejmowych. Największą niewiadomą pozostaje to, czy głowa państwa zmieni swoje dotychczasowe podejście, zwłaszcza że wcześniej dwa razy odmawiała akceptacji bardzo zbliżonych przepisów.
Wdrożenie dyrektywy MiCA. Jakie instrumenty zyska KNF?
Nadrzędnym celem uchwalonych regulacji jest zaimplementowanie unijnego rozporządzenia MiCA, które ma w końcu ucywilizować funkcjonowanie dynamicznie rozwijającej się branży. Fundamentalną zmianą jest skupienie kompetencji kontrolnych w rękach jednej instytucji. Na podstawie przyjętych aktów prawnych to właśnie Komisja Nadzoru Finansowego otrzyma potężne narzędzia do monitorowania całego krajowego rynku wirtualnych aktywów.
Urząd zyska kompetencje, aby:
- Błyskawicznie blokować dostęp do rachunków tradycyjnych oraz kryptowalutowych na 96 godzin, a w uzasadnionych przypadkach czas ten będzie można wydłużyć aż do pół roku.
- Wymierzać kary finansowe osobom i instytucjom, które łamią prawo, chociażby poprzez świadczenie usług bez uzyskania odpowiedniej licencji.
- Prowadzić ogólnodostępną listę fałszywych stron internetowych, które przestępcy wykorzystują do oszukiwania inwestorów na rynku cyfrowych aktywów.
Zatwierdzone prawo nakłada również wymierne koszty na podmioty z branży. Firmy wypuszczające tokeny będą musiały uiszczać na rzecz KNF specjalną opłatę nadzorczą, wynoszącą maksymalnie 0,5 proc. wartości całej emisji. Równocześnie platformy wymiany, takie jak kantory czy giełdy, poniosą koszty rzędu maksymalnie 0,4 proc. od wygenerowanych przychodów. Urząd regularnie podkreśla, że bez tych przepisów do 1 lipca 2026 roku, cały rynek zostałby całkowicie zdominowany przez graczy z zagranicy, a krajowe podmioty straciłyby prawo do legalnej działalności.
W minionych latach głowa państwa odrzucała dwie wersje tej samej regulacji, traktując je jako szkodliwą biurokrację. Argumentowano wtedy, że zbyt ostre rygory skutecznie zahamują innowacyjność i doprowadzą do sytuacji, w której najbardziej perspektywiczne firmy z sektora wyniosą się do państw o łagodniejszych przepisach.
W aktualnym dokumencie strona rządowa wykonała jednak pewien ukłon w stronę pałacu prezydenckiego. Zaakceptowano postulat wprowadzający dla ministra finansów oraz szefostwa KNF wymóg cyklicznego przygotowywania pełnego raportu rocznego, który podsumuje kondycję oraz zmiany zachodzące na polskim rynku cyfrowych aktywów.