Spis treści
- Koniec restauracji North Fish miliardera Michała Sołowowa
- Kierownictwo North Fish uspokajało pracowników
- Zaległe wynagrodzenia w North Fish sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych
- Wysokie czynsze w Złotych Tarasach i Manufakturze uderzyły w North Fish
- Pandemia COVID-19 i inflacja pogrążyły restauracje rybne
- Koszty operacyjne zjadły zyski North Fish
- Biznesowe imperium Michała Sołowowa traci kulinarną odnogę
Koniec restauracji North Fish miliardera Michała Sołowowa
Z pozoru działalność gastronomiczna funkcjonowała bez zarzutu i nikt nie spodziewał się nadchodzącego krachu. Punkty North Fish przyciągały klientów w najdroższych centrach zakupowych, a gwarantem sukcesu miał być kapitał czołowego polskiego przedsiębiorcy. Obecnie po znanej marce oferującej dania rybne i owoce morza pozostały jedynie opuszczone przestrzenie komercyjne, rosnące długi oraz niezwykle rozczarowana załoga.
Kierownictwo North Fish uspokajało pracowników
Kielecka spółka North Fish Polska S.A. przez wiele sezonów skutecznie poszerzała swoją obecność na krajowym rynku gastronomicznym. Przedsiębiorstwo stanowiło ważny element potężnego portfela inwestycyjnego Michała Sołowowa, którego osobisty majątek eksperci wyceniają na blisko 25 do 30 miliardów złotych.
Z relacji zwolnionych osób wynika, że tuż przed ogłoszeniem bankructwa kadra zarządzająca kategorycznie gasiła wszelkie niepokoje wśród zatrudnionych. Pracownikom regularnie powtarzano, że obecność najbogatszego Polaka w akcjonariacie stanowi wystarczające zabezpieczenie przed jakimkolwiek kryzysem finansowym.
Faktyczny rozwój wydarzeń przyniósł jednak zupełnie inny i znacznie bardziej dramatyczny finał dla całej załogi.
Zaległe wynagrodzenia w North Fish sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych
Formalne bankructwo przedsiębiorstwa zostało ogłoszone w listopadzie 2025 roku. Od tamtego dnia wszyscy poszkodowani wierzyciele rozpoczęli trudną batalię o zwrot swoich środków finansowych.
Z ustaleń dziennikarzy „Gazety Wyborczej” jasno wynika, że liczne grono byłych podwładnych nadal pozostaje bez należnych im wypłat. Jeden z członków kadry kierowniczej próbuje odzyskać kwotę rzędu 50 tysięcy złotych, podczas gdy pozostali zatrudnieni zgłaszają brak przelewów za trzy do nawet pięciu przepracowanych miesięcy.
Spis podmiotów oczekujących na spłatę długów obejmuje znacznie szersze grono poszkodowanych. Swoich pieniędzy domagają się również liczni dostawcy towarów, operatorzy galerii handlowych oraz firmy świadczące usługi zewnętrzne na rzecz bankruta.
Wysokie czynsze w Złotych Tarasach i Manufakturze uderzyły w North Fish
Punkty gastronomiczne spod szyldu North Fish były lokalizowane niemal wyłącznie w najbardziej prestiżowych obiektach handlowych na mapie kraju. Klienci mogli zamawiać posiłki między innymi w warszawskich Złotych Tarasach, Galerii Echo w Kielcach czy też w łódzkiej Manufakturze.
Specjaliści z branży nieruchomości komercyjnych od dłuższego czasu podkreślają, że prowadzenie działalności w takich strefach wymaga ponoszenia gigantycznych opłat stałych. Gdy tylko obroty spadają poniżej określonego poziomu, utrzymanie opłacalności całego przedsięwzięcia staje się praktycznie niemożliwe.
Pandemia COVID-19 i inflacja pogrążyły restauracje rybne
Na podstawie akt sądowych cytowanych przez „Gazetę Wyborczą” można wyodrębnić kilka głównych powodów ostatecznego upadku. Przedstawiciele firmy tłumaczyli się drastycznym skokiem kosztów operacyjnych, coraz droższymi surowcami spożywczymi oraz długofalowymi konsekwencjami pandemii COVID-19.
To właśnie trwające miesiącami zamrożenie gospodarki i rygorystyczne obostrzenia sanitarne zapoczątkowały potężny kryzys w strukturach kieleckiej sieci.
Kolejnym gwoździem do trumny okazały się zmieniające się nawyki żywieniowe konsumentów. Władze zbankrutowanej spółki zauważyły, że współcześni Polacy znacznie rzadziej wybierają dania rybne w porównaniu do lat ubiegłych.
Koszty operacyjne zjadły zyski North Fish
Oficjalne raporty księgowe pokazywały, że obroty North Fish w skali roku wynosiły blisko 80 milionów złotych. Biorąc pod uwagę działanie 33 restauracji, każda z nich generowała rocznie około 2,5 miliona złotych wpływów, co w przeliczeniu dawało sumę 200 tysięcy złotych każdego miesiąca.
Nawet tak imponujące wartości okazały się niewystarczające w zderzeniu z rynkową rzeczywistością. Konieczność opłacania astronomicznych stawek za najem powierzchni, wypłacanie pensji oraz zatowarowanie błyskawicznie pochłonęły cały wypracowany przez lokale kapitał.
Biznesowe imperium Michała Sołowowa traci kulinarną odnogę
Zamknięta sieć gastronomiczna stanowiła jedynie ułamek potężnego portfela inwestycyjnego budowanego przez Michała Sołowowa. Biznesmen pochodzący z Kielc z powodzeniem zarządza rynkowymi gigantami, takimi jak Barlinek czy Cersanit, które utrzymują pozycję absolutnych liderów w swoich sektorach.
Tym razem jednak ogromne zasoby finansowe krajowego miliardera nie pomogły w ocaleniu deficytowego biznesu gastronomicznego. Rozgoryczeni pracownicy zamkniętych lokali wciąż jednak żyją sprawą North Fish, ponieważ każdego dnia wypatrują na swoich kontach wypracowanych wcześniej pieniędzy.