Spis treści
- Transformacja krajowego rynku zatrudnienia przyspiesza, co objawia się ciągłym napływem obcokrajowców, jednak z zupełnie innych kierunków geograficznych.
- Obywatele Ukrainy, którzy zdecydowali się na migrację zarobkową do państw zachodnich, są systematycznie wypierani przez kadrę z krajów azjatyckich oraz południowoamerykańskich.
- Sprawdź, z jakiego powodu ponowna emigracja do Polski może okazać się nieosiągalna dla wielu wschodnich sąsiadów i w jaki sposób to zjawisko zdeterminuje przyszłą sytuację kadrową!
Serwis WP Finanse donosi, że sytuacja kadrowa w naszym kraju ulega właśnie wyraźnym przeobrażeniom. Z perspektywy Michała Soleckiego stojącego na czele Worksol Group, firmy zatrudniające osoby z Azji czy Ameryki Południowej nie wymienią ich na Ukraińców, co w najbliższych latach mocno odczują wschodni sąsiedzi.
Proces zastępowania pracowników z Ukrainy już się rozpoczął – ocenił w rozmowie z WP Finanse Michał Solecki, prezes Worksol Group.
Ukraińcy wybierają Zachód, a polscy pracodawcy zatrudniają kadrę z Azji
Wraz z początkiem wojny ogromna liczba uchodźców ze Wschodu podjęła pracę nad Wisłą. Z biegiem czasu wielu z nich postanowiło wyemigrować do państw Europy Zachodniej, kuszeni atrakcyjniejszymi stawkami oraz znacznie łatwiejszymi procedurami zatrudnienia. Rodzimi przedsiębiorcy nie chcieli jednak dopuścić do paraliżu swoich firm z powodu braków kadrowych, dlatego pracodawcy masowo rekrutują imigrantów z Nepalu, Indii, Kolumbii oraz Filipin, którzy skutecznie zapełniają wolne miejsca.
Specjaliści badający rynek jednoznacznie wskazują, że dla przeważającej większości zakładów pracy priorytetem pozostaje niezachwiana stabilność. Kiedy dany biznes zainwestuje czas i środki w rekrutację oraz wdrożenie nowej załogi, firmy nie są zainteresowane wymianą przeszkolonego personelu z zagranicy na osoby powracające z innych państw.
Liczba cudzoziemców na polskim rynku pracy przekroczyła milion
Najnowsze statystyki zaprezentowane przez SW Research dowodzą, że w rodzimej gospodarce funkcjonuje już przeszło 1,17 miliona osób z obcym paszportem. Jest to wynik aż sześciokrotnie wyższy w zestawieniu z danymi sprzed dekady. Wprawdzie według danych ZUS z września 2024 roku obywatele Ukrainy nadal stanowią najliczniejszą grupę zagranicznych pracowników, liczącą około 779 tysięcy osób, jednak ich ogólny odsetek na polskim rynku stopniowo spada.
Równolegle obserwujemy błyskawiczny przyrost personelu sprowadzanego z kontynentu azjatyckiego oraz Ameryki Południowej. Zjawisko to znajduje potwierdzenie w oficjalnych statystykach dotyczących legalizacji zatrudnienia, z których wynika, że w pierwszej połowie 2024 roku wydano ponad 173 tysiące pozwoleń na pracę, a zdecydowana większość tych dokumentów powędrowała do mieszkańców państw spoza Starego Kontynentu.
Braki kadrowe w logistyce i przemyśle łatane pracownikami z zagranicy
Największy głód rąk do pracy ze strony obcokrajowców wykazują obecnie sektory przemysłowe, magazynowe oraz logistyka. Cudzoziemcy bez problemu znajdują także angaż w administracji, transporcie oraz szeroko pojętym budownictwie. Ich obecność jest mocno zauważalna w handlu, usługach gastronomicznych i hotelarstwie. Przedsiębiorcy usilnie poszukują kandydatów do ciężkich prac fizycznych oraz obsługi maszyn, a to właśnie tam kandydaci z Kolumbii, Indii czy Filipin najczęściej zasilają branżę produkcyjną i logistyczną, co stanowi mocny trend ostatnich lat.
Powrót do Polski może okazać się problematyczny dla obywateli Ukrainy
Według analityków zmiany w sektorze zatrudnienia postępują w tempie znacznie przewyższającym powszechne oczekiwania. Jeszcze kilka lat temu to właśnie ukraińska siła robocza stanowiła główny fundament dla rekrutujących firm, lecz dziś polscy przedsiębiorcy coraz częściej budują zespoły w oparciu o siłę roboczą z innych kontynentów, kompletnie zmieniając swoją politykę zatrudnienia.
Taki obrót spraw jasno sygnalizuje, że część obywateli Ukrainy, którzy zrezygnowali z pracy w naszym kraju na rzecz zachodnich zarobków, może po ewentualnym powrocie zderzyć się ze ścianą. Wiele wskazuje na to, że dawne miejsca pracy Ukraińców są obecnie obsadzane przez nową falę imigrantów, przez co powrót do poprzedniego życia okaże się niemożliwy.