Szokujące podwyżki w leasingu samochodów elektrycznych. Klienci łapią się za głowy

Wynajem aut elektrycznych na początku 2026 roku staje się luksusem dla nielicznych. Wysokie raty za elektryki biją rekordy, a wszystko za sprawą nowych kalkulacji firm leasingowych, które drastycznie obniżają przewidywaną wartość tych aut. W niektórych przypadkach miesięczna opłata wzrosła prawie dwukrotnie.

Srebrny samochód elektryczny podłączony do stacji ładowania kablem. O podwyżkach rat leasingu przeczytasz w Eska.
Autor: Getty Images Przez pierwsze cztery miesiące bieżącego roku liczba elektrycznych aut zarejestrowanych w Polsce zwiększyła się o 7 768 sztuk, tj. o 44%

Dlaczego raty za samochody elektryczne są tak wysokie?

Jeśli rozważałeś wzięcie nowego pojazdu z napędem elektrycznym w wynajem długoterminowy lub leasing, czeka cię przykra niespodzianka. Koszty tego typu finansowania poszybowały w górę, a wysokość miesięcznych opłat jest przez niektórych ekspertów określana jako zaporowa. Zdaniem Adama Sojki, koordynatora ds. wynajmu w Superauto.pl, obecne obciążenia finansowe z tytułu użytkowania samochodów elektrycznych są „rekordowo wysokie”.

Według portalu Money.pl problem najlepiej zilustrować na przykładzie popularnego modelu Skoda Elroq Selection, który kosztuje katalogowo około 180 tysięcy złotych. Symulacja na stronie producenta wskazuje, że przy trzyletnim kontrakcie, limicie 10 tysięcy kilometrów rocznie i braku wpłaty początkowej miesięczna rata wyniesie około 2,2 tysiąca złotych netto.

Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy poprosimy o wycenę u dużego operatora Car Fleet Management (CFM). Za ten sam pojazd, na identycznych warunkach, miesięczna rata skacze do około 3,85 tysiąca złotych netto. Dysproporcja jest potężna i sprawia, że w cenie wynajmu elektryka można dziś bez problemu jeździć autem spalinowym z wyższego segmentu.

Skąd biorą się tak duże podwyżki w leasingu?

Żeby pojąć istotę problemu, trzeba zrozumieć, na czym opiera się umowa wynajmu długoterminowego. Comiesięczna rata to nie tylko koszt finansowania, pakiet ubezpieczeń czy obsługa serwisowa. Jej bazowym elementem jest pokrycie utraty wartości pojazdu w trakcie trwania umowy.

Innymi słowy: płacisz za to, jak bardzo samochód straci na wartości po trzech czy czterech latach. Im niższą wartość końcową (tzw. rezydualną) założy firma leasingowa, tym więcej musisz dopłacić w miesięcznych ratach. Obecnie firmy ostrożniej szacują wartość końcową samochodów elektrycznych, co od razu podbija koszty wynajmu. To właśnie ten mechanizm winduje ceny – leasingodawcy zakładają szybszy spadek cen używanych elektryków i całe ryzyko przenoszą na barki klienta.

Koniec dopłat hamuje rynek. Co dalej z elektrykami w Polsce?

Zaporowe raty to niejedyna bolączka. Popyt na samochody elektryczne nad Wisłą zauważalnie wyhamował, co potęguje obawy o ich wartość odsprzedaży w przyszłości. Zasadniczym powodem jest zakończenie rządowego programu dopłat „NaszEauto”, który był motorem napędowym sprzedaży w końcówce 2025 roku.

Statystyki nie kłamią. Gdy tylko program dopłat się skończył, udział aut z napędem elektrycznym w rynku nowych osobówek stopniał z około 10 procent do zaledwie 5 procent. W ciągu ośmiu pierwszych miesięcy 2026 roku zarejestrowano 23,3 tysiąca nowych „elektryków”, co dało wzrost o marne 3,4 procent rok do roku. W tym samym okresie cały rynek nowych aut osobowych urósł o kilkanaście procent. To dowód, że bez rządowych stymulantów entuzjazm wobec aut na prąd spada. Malejący popyt i mgliste perspektywy zmuszają firmy leasingowe do jeszcze ostrożniejszego liczenia wartości rezydualnej, co zamyka błędne koło wyższych rat.

QUIZ. Znasz samochody marki Łada?
Pytanie 1 z 12
Najbardziej terenowy model Łady to?
Prezentacja elektrycznych autobusów w Kraśniku

Rolki