- Zgodnie z decyzją resortu energii od 24 do 26 października obowiązują zredukowane stawki maksymalne za benzynę Pb95 i Pb98.
- Obniżki są efektem wprowadzenia trzeciego etapu programu CPN, na który fundusze pochodzą ze specjalnego podatku nałożonego na firmy paliwowe.
- Właściciele aut z silnikiem wysokoprężnym na razie nie odczują ulgi przy dystrybutorach, a kolejne decyzje rządu dotyczące cen oleju napędowego zapadną dopiero w poniedziałek.
Z najnowszego komunikatu ministra energii, wynika wyraźna zmiana cenników na stacjach. Od soboty 24 października do poniedziałku 26 października wprowadzono obniżone limity kosztów tankowania dla samochodów benzynowych. Maksymalna kwota za litr popularnej "dziewięćdziesiątki piątki" wynosi obecnie 6,51 zł, co daje spadek o 5 groszy w stosunku do piątku, kiedy to płacono 6,56 zł. Jeszcze wyraźniej potaniała benzyna Pb98 – po obniżce o 7 groszy jej górny pułap to 7,21 zł za litr w porównaniu do 7,28 zł z poprzedniego dnia. Właściciele pojazdów napędzanych olejem napędowym muszą niestety uzbroić się w cierpliwość, ponieważ limit dla diesla zatrzymał się na dotychczasowym poziomie 7,99 zł i nie uległ żadnej modyfikacji.
Przekładając te stawki na konkretne oszczędności, napełnienie 50-litrowego baku paliwem Pb95 uszczupli portfel o 2,50 zł mniej niż jeszcze dzień wcześniej. Z kolei tankując do pełna benzynę Pb98, w kieszeni kierowcy zostanie 3,50 zł. Sytuacja użytkowników aut z silnikami Diesla pozostaje niezmienna. Należy podkreślić, że resort narzucił wyłącznie górną barierę cenową, więc właściciele stacji mogą sprzedawać paliwo jeszcze taniej, o ile zechcą powalczyć o klienta własną marżą. Przekroczenie ustalonego limitu jest jednak całkowicie zabronione.
Limity ustalone na weekend zachowają swoją ważność do końca poniedziałku. Właśnie 26 października minister energii ma przedstawić kolejne wytyczne, które wejdą w życie we wtorek 27 października. Właściciele biznesów paliwowych muszą na bieżąco reagować na te komunikaty i dostosowywać cenniki do odgórnych regulacji. Państwo nie zamierza pobłażać osobom łamiącym przepisy, dlatego za zignorowanie nałożonych maksymalnych stawek paliwowych przedsiębiorcom grożą drakońskie kary finansowe, sięgające nawet miliona złotych. Odpowiednie organy mogą w każdej chwili zweryfikować zgodność pylonów z rządowymi obwieszczeniami.
Program CPN obniża ceny benzyny
Obserwowane na stacjach spadki wynikają z wdrożenia trzeciej fazy programu Ceny Paliwa Niżej (CPN). Rządzący ponownie wykorzystali narzędzie w postaci narzucania cen maksymalnych oraz czasowych cięć podatków na produkty naftowe. Mechanizm ten zaczął działać po zatwierdzeniu regulacji o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków branży paliwowej. Chociaż prezydent złożył pod tą ustawą podpis, natychmiast odesłał ją do Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli następczej. Producenci paliw będą musieli odprowadzić aż 60 procent podatku od swoich nadwyżkowych dochodów, by sfinansować ulgi dla obywateli. Zgromadzone w ten sposób pieniądze pokryją koszty rządowej interwencji, która według szacunków ma wartość około 5 miliardów złotych i potrwa do końca 2026 roku. Poprzednie pakiety wdrażano pod koniec marca, w odpowiedzi na rosnące ceny ropy wywołane przez konflikt USA i Izraela z Iranem, oraz w drugiej połowie sierpnia.
Z perspektywy zwykłego użytkownika dróg liczą się jednak wyłącznie kwoty wyświetlane przy dystrybutorach. Obecnie tylko tankujący benzynę odczuwają pozytywne skutki interwencji, podczas gdy cena diesla wciąż niebezpiecznie balansuje na granicy 8 złotych za litr. Decyzja o ewentualnych spadkach lub wzrostach stawek na wtorek zapadnie podczas poniedziałkowego komunikatu ministra energii, który określi nowe wytyczne dla branży. Do tego czasu rynek musi operować w ramach narzuconych na czas weekendu uregulowań.
