Spis treści
- Mandat z fotoradaru zrujnuje portfel. Rekordowe 7500 zł kary
- Słone opłaty za przejazd na czerwonym świetle
- Brak wskazania kierowcy to problem właściciela pojazdu
- Bonifikata dla szybko płacących kierowców
- Margines błędu przy pomiarach prędkości. Jak zadziała system CANARD?
- Auta leasingowe i zagraniczne tablice pod lupą urzędników
- Termin wprowadzenia zmian. Kary z fotoradarów dopiero w 2028 roku
Mandat z fotoradaru zrujnuje portfel. Rekordowe 7500 zł kary
Nowy projekt modyfikacji Prawa o ruchu drogowym uderzy zmotoryzowanych po kieszeni. Zakłada on wprowadzenie automatycznych danin administracyjnych za złamanie przepisów, które zostaną uwiecznione przez system CANARD.
Maksymalna sankcja osiągnie pułap 7500 zł. Taką kwotę uiści użytkownik bądź właściciel pojazdu, jeżeli przekroczy dozwoloną prędkość o ponad 71 km/h.
Planowany taryfikator prezentuje się następująco: do 30 km/h to koszt 1500 zł, w przedziale 31–40 km/h zapłacimy 2400 zł, za 41–50 km/h kara wyniesie 3000 zł, 51–60 km/h uszczupli portfel o 4500 zł, a 61–70 km/h o 6000 zł. Powyżej 71 km/h obowiązuje najwyższa stawka 7500 zł.
Ta ostatnia kwota szokuje najbardziej. Osoba za kółkiem, która drastycznie złamie limity, musi liczyć się z wielotysięcznymi rachunkami.
Polecany artykuł:
Słone opłaty za przejazd na czerwonym świetle
Planowane regulacje dotkliwie ukarzą również tych, którzy nie stosują się do sygnalizacji świetlnej. Zignorowanie czerwonego światła na tradycyjnym skrzyżowaniu będzie skutkować nałożeniem opłaty administracyjnej rzędu 3000 zł.
Znacznie surowsze konsekwencje przewidziano za podobne wykroczenie na przejazdach kolejowych. Tam zmotoryzowani zostaną obciążeni kwotą aż 6000 zł.
Infrastruktura zidentyfikuje między innymi sam pojazd, jego numery rejestracyjne oraz dokładny czas zapalenia się zakazującego sygnału.
Brak wskazania kierowcy to problem właściciela pojazdu
To jedna z kluczowych modyfikacji w prawie. Do tej pory posiadacz wozu mógł być wzywany do podania personaliów osoby kierującej autem. Nadchodzące regulacje całkowicie odwracają ten mechanizm.
Główny Inspektorat Transportu Drogowego prześle informację o popełnionym naruszeniu bezpośrednio na adres użytkownika lub właściciela samochodu. Odbiorca dostanie 30 dni na podjęcie działań.
Może on ujawnić tożsamość prowadzącego, co poskutkuje standardowym mandatem i nałożeniem punktów karnych. Zignorowanie pisma sprawi jednak, że to na posiadacza lub użytkownika spadnie przymus uregulowania należności administracyjnej.
Należy podkreślić, że w sytuacji nałożenia takiej opłaty nie przewiduje się dopisywania punktów karnych do konta kierowcy.
Bonifikata dla szybko płacących kierowców
Ustawodawca przewidział furtkę pozwalającą na obniżenie finansowych konsekwencji. Jeżeli wyznaczona opłata wpłynie na konto urzędu w terminie 30 dni od momentu odebrania zawiadomienia, sprawca zyska prawo do 20-procentowej zniżki.
W rzeczywistości oznacza to obniżkę najwyższych stawek: grzywna 1500 zł stopnieje do 1200 zł, kara 3000 zł wyniesie 2400 zł, opłata 6000 zł zostanie zredukowana do 4800 zł, a rachunek opiewający na 7500 zł zmniejszy się do 6000 zł.
Nawet po uwzględnieniu zniżki, najwyższy wymiar kary wciąż będzie więc stanowił ogromny wydatek rzędu 6000 zł.
Margines błędu przy pomiarach prędkości. Jak zadziała system CANARD?
W dokumentach uwzględniono również wytyczne odnośnie tolerancji w pomiarach prędkości. Sieć urządzeń CANARD nie będzie notować naruszeń w sytuacji, gdy limit zostanie przekroczony o maksymalnie 10 km/h.
Ponadto od zarejestrowanego wyniku odejmowana będzie wartość techniczna, wynosząca 5 km/h na trasach standardowych oraz 6 km/h na drogach ekspresowych i autostradach.
Dla przykładu, jeżeli radar na odcinku autostradowym przy ograniczeniu do 140 km/h uchwyci pojazd jadący 178 km/h, to do ustalenia wysokości kary posłuży prędkość pomniejszona o 6 km/h. W efekcie system uzna prędkość 172 km/h, kalkulując przekroczenie o 32 km/h.
Auta leasingowe i zagraniczne tablice pod lupą urzędników
Nowe obostrzenia obejmą również flotę firmową oraz pojazdy finansowane w ramach leasingu. Przedsiębiorstwa leasingowe zostaną zobligowane do przekazywania danych o faktycznych użytkownikach aut bezpośrednio do Centralnej Ewidencji Pojazdów.
Taki zabieg sprawi, że dokumentacja z fotoradaru błyskawicznie trafi do osoby faktycznie eksploatującej maszynę.
Projektowane prawo utrudni ponadto unikanie odpowiedzialności przez kierowców dysponujących autami zarejestrowanymi poza granicami Polski. Wszelkie nieuregulowane zaległości będą egzekwowane w trakcie rutynowych kontroli na drogach lub podczas przekraczania granicy.
Termin wprowadzenia zmian. Kary z fotoradarów dopiero w 2028 roku
Zmotoryzowani mają jeszcze trochę czasu na przygotowanie się do tych nowości. Według zaprezentowanego harmonogramu, znowelizowane przepisy zaczną obowiązywać dopiero 1 stycznia 2028 roku.
Ten odległy horyzont czasowy wynika przede wszystkim z potrzeby zbudowania oraz zmodernizowania infrastruktury informatycznej, która obsłuży zautomatyzowany proces wystawiania grzywien.
Jeżeli ustawa wejdzie w życie w opisanym kształcie, urządzenia rejestrujące przestaną być wyłącznie straszakiem i gwarantem kilku punktów karnych. Zrobienie jednego pamiątkowego zdjęcia na drodze może zakończyć się obowiązkiem uiszczenia opłaty opiewającej na kilka tysięcy złotych.