Śledził pracownicę na L4 i ją zwolnił. Sąd wydał ważny wyrok

2026-07-15 16:00

Zastanawiasz się, czy wyjście do sklepu lub krótka przechadzka w trakcie zwolnienia lekarskiego mogą stanowić podstawę do zwolnienia dyscyplinarnego? Niedawny proces sądowy pracownicy, za którą szef wysłał prywatnego detektywa, wyznacza wyraźną granicę między prawami chorego a kompetencjami zatrudniającego w czasie trwania L4.

Drewniany młotek sędziowski na podstawce w sali rozpraw. O wyroku sądu w sprawie L4 przeczytasz na Eska.
Autor: BrianAJackson/ Getty Images
  • Szef firmy w Hiszpanii postanowił nasłać śledczego na podwładną, która dochodziła do siebie po wylewie, zarzucając jej próbę wyłudzenia.
  • Prywatny detektyw uwiecznił na wideo, jak chora wykonuje proste codzienne sprawunki, co posłużyło za pretekst do natychmiastowego wyrzucenia z pracy.
  • Sędziowie uznali takie rozwiązanie umowy za bezpodstawne, argumentując, że pójście do sklepu w żadnym wypadku nie oznacza odzyskania sił witalnych.
  • Ten bezprecedensowy werdykt definitywnie określa ramy ingerencji przełożonych i przypomina o ochronie zatrudnionych na zwolnieniu lekarskim.

Jak wynika z doniesień serwisu Chip.de, hiszpański incydent z pewnością posłuży jako ważny drogowskaz dla zatrudnionych na całym świecie. Wymiar sprawiedliwości w galicyjskim mieście La Coruna stanął po stronie bezprawnie zwolnionej kobiety, która po ciężkim epizodzie neurologicznym przez wiele miesięcy próbowała odzyskać sprawność. Przedsiębiorca starał się udowodnić jej celowe wprowadzanie w błąd, ale hiszpańska temida całkowicie odrzuciła jego rewelacje.

Pracodawca wynajął detektywa. Kobieta przebywała na L4 po udarze

Stan zdrowia uniemożliwiał pracownicy wykonywanie obowiązków służbowych od maja 2023 roku. Szefostwo po pewnym czasie nabrało wątpliwości, sugerując, że zatrudniona celowo symuluje swoje dolegliwości i naciąga rzeczywistość. By zdobyć twarde dowody na jej rzekome oszustwo, wynajęto profesjonalnego śledczego.

Ekspert od inwigilacji śledził kobietę na ulicach miasta, nagrywając z ukrycia, jak ta spokojnie spaceruje oraz robi drobne zakupy. Właściciele firmy uznali zgromadzone taśmy za żelazny dowód na to, że podwładna może bez problemu wrócić do biura. Wykorzystali te materiały, by wręczyć jej wilczy bilet, oskarżając ją wprost o wyłudzenie świadczeń chorobowych.

Sąd o spacerach na L4. Zwolnienie dyscyplinarne było bezprawne

Batalia sądowa znalazła swój finał przed trybunałem pracy w La Coruni. Orzekający sędziowie stwierdzili wprost, że śledzenie kogoś w miejscach ogólnodostępnych nie łamie przepisów prawa. Zwrócili jednak uwagę, że zarejestrowane przez detektywa wideo wcale nie świadczy o udawaniu choroby. Według hiszpańskiej wokandy takie prozaiczne aktywności jak pójście po bułki czy zaczerpnięcie świeżego powietrza zupełnie nie oznaczają, że dana osoba jest już gotowa do ośmiogodzinnej zmiany w zakładzie pracy. Wyjście z mieszkania w trakcie trwania zwolnienia lekarskiego absolutnie nie stanowi potwierdzenia nadużycia.

Pracownica wraca do pracy. Otrzyma ogromne zadośćuczynienie

Trybunał zaznaczył ponadto, że samo wyrzucenie kobiety z posady miało charakter jawnej dyskryminacji ze względu na jej pogorszone zdrowie. Z tego powodu firma musi natychmiastowo przywrócić ją na dotychczasowe stanowisko. Ponadto szefostwo zostało zobligowane do wypłacenia wszystkich zaległych pensji za czas procesu, a także nałożono na nich karę pięciu tysięcy euro tytułem zadośćuczynienia. Orzeczenie nie posiada jeszcze klauzuli prawomocności, a firma ma otwartą drogę do złożenia apelacji.

Zwolnienie lekarskie w Polsce. Czy można iść na zakupy podczas L4?

Warto pamiętać, że polskie przepisy regulujące kwestie ubezpieczeń społecznych również dopuszczają załatwianie niezbędnych życiowych spraw. Najistotniejsze pozostaje to, aby pacjent rygorystycznie przestrzegał wytycznych medyków i w żadnym stopniu nie sabotował własnego leczenia. Każdy tego typu incydent rozpatruje się bardzo indywidualnie, a wizyta w markecie czy krótki spacer nie są jednoznaczne z próbą wyłudzenia i nie muszą natychmiastowo skutkować utratą posady ani zasiłku chorobowego.

Wojciech Balczun, minister Aktywów Państwowych [IMPACT 2026]
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy? Tak pracowano w PRL-u
Pytanie 1 z 15
Jak brzmiało słynne powiedzenie o pracy w PRL z końca lat 60. XX wieku?
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy. Tak pracowano w PRL-u