Orlen tnie ceny w hurcie. Kierowcy nie odczują jednak dużej ulgi na stacjach

Pojawiły się pozytywne informacje z branży paliwowej, ponieważ Orlen zdecydował o obniżkach stawek hurtowych. Popularna "dziewięćdziesiątka piątka" potaniała o 12 groszy na litrze, a diesel o 11 groszy. Niestety, kierowcy nie powinni liczyć na to, że dystrybutory na stacjach pokażą analogiczne spadki cen.

Pistolety do tankowania benzyny 95 i diesla na stacji. O cenach paliw i decyzji Orlenu przeczytasz na Eska.
Autor: pl/ Freepik.com Ceny paliw
  • Decyzja Orlenu o niższych stawkach hurtowych nie przełoży się wprost na dystrybutory.
  • Stacje benzynowe prawdopodobnie odbudują swoje marże, zamiast mocno obniżać ceny detaliczne.
  • Sytuacja na rynkach światowych ulega stabilizacji, a gaz i ropa powoli tanieją.
  • Kluczową przeszkodą w powrocie do dawnych, niższych cen pozostają wciąż potężne koszty transportu.

Spadki w cennikach Orlenu. Co to oznacza dla kierowców?

Obecne hurtowe stawki za benzynę 95 oraz olej napędowy osiągnęły najniższy poziom od ponad dwóch tygodni. Zmiany wprowadzone przez Orlen sprawiły, że litr tych paliw jest tańszy odpowiednio o 12 i 11 groszy. Ten spadek robi szczególne wrażenie, gdy zestawimy go z rekordowymi cenami sprzed czternastu dni, kiedy rynek notował największą drożyznę. W tamtym momencie różnica wynosiła 34 grosze dla popularnej Pb95 oraz 31 groszy dla diesla.

Klienci indywidualni muszą jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ te hurtowe korekty niekoniecznie oznaczają tańsze tankowanie. Jak donosi serwis WNP, główną korzyścią dla kierowców będzie fakt, że widmo drastycznych podwyżek na stacjach oddala się. Zamiast obniżać ceny na pylonach, właściciele stacji najpewniej wykorzystają tę sytuację do odbudowania swoich marż. Wynika to z faktu, że w ostatnich tygodniach sprzedaż oleju napędowego balansowała na granicy zyskowności, a nierzadko generowała straty.

Globalne rynki łapią oddech. Spada cena baryłki

Międzynarodowe giełdy również reagują na poprawę sytuacji. Po cenowym piku sprzed dwóch tygodni europejskie notowania gazu i oleju napędowego systematycznie spadają, choć na wykresach zdarzają się chwilowe wzrosty. Wczorajsza sesja przyniosła obniżkę o 2,6 proc., dzięki czemu ropa Brent zamknęła się na poziomie 12,59 dolara za baryłkę.

Podobny trend widać w kontraktach na listopadowe dostawy europejskiego oleju napędowego. Według informacji WNP cena spadła do poziomu około 1376 dolarów za tonę, co oznacza zjazd o 7,3 proc. w porównaniu do połowy września. Z kolei gaz na Starym Kontynencie potaniał poniżej 69 euro za megawatogodzinę, osiągając najniższy pułap od miesiąca i notując spadek o ponad 19 proc. od rekordowego 14 września.

Te obiecujące dane to efekt poprawy w kwestiach geopolitycznych, głównie zwiększonego ruchu handlowego przez cieśninę Ormuz i powrotu eksportu z Bliskiego Wschodu. Choć konflikt amerykańsko-irański mocno uderzył w rynek paliw, w cieśninie pojawia się coraz więcej tankowców. Pomagają w tym z pewnością działania dyplomatyczne i naciski na deeskalację. Dodatkowo wykorzystuje się trasy alternatywne, w tym rurociągi, aby uniknąć obszarów kontrolowanych przez Iran.

Analityk Gregory Brew uważa, że całkowity przepływ surowców i towarów z tego regionu wraca do poziomu sprzed napięć na linii Waszyngton-Teheran. Opiera on swoje tezy na danych firmy Kpler, które uwzględniają jednak również transporty omijające niebezpieczną strefę. Oznacza to, że regionalne statystyki nie potwierdzają jeszcze pełnego przywrócenia normalnej żeglugi w samej cieśninie Ormuz.

Sytuację poprawia też restart rurociągu Wschód-Zachód i wznowienie eksportu z saudyjskiego terminalu Yanbu. Agencja Reuters informuje, że osiągnięto tam już pułap 2 mln baryłek dziennie. Kpler spodziewa się dalszego wzrostu do 3-4 mln baryłek w najbliższych dniach, choć powrót do przedkryzysowych 5,5 mln zajmie prawdopodobnie około miesiąca.

Ceny paliw mogą przestać rosnąć, ale rewolucji nie będzie

Wiele wskazuje na to, że najgorszy okres cenowy na rynku paliw minął, ale nie oznacza to końca wyzwań. Transport ropy naftowej pozostaje niezwykle kosztowny. Łukasz Skiba, powołując się na dane Vortexy, podkreśla, że przewiezienie surowca dużym tankowcem z irackiej Basry do Chin to wydatek rzędu 230 dolarów za tonę. Z portu Maskat, leżącego poza cieśniną Ormuz, kosztuje to 150 dolarów. Szokuje fakt, że jeszcze dwanaście miesięcy temu na obu tych trasach stawka wynosiła zaledwie około 20 dolarów za tonę.

Prawa rynku są nieubłagane: większa dostępność ropy sprzyja obniżkom jej giełdowych notowań, jednak gigantyczne koszty logistyki i dostarczenia jej do rafinerii skutecznie blokują powrót do czasów, gdy za paliwo płaciliśmy znacznie mniej.

QUIZ. Czy rozpoznasz te auta PRL na zdjęciach? Same klasyki!
Pytanie 1 z 10
Co to za samochód?
QUIZ - Rozpoznaj po zdjęciu auto PRL
OTOKA-FRĄCKIEWICZ I PROF. WIELOMSKI: EUROPA DOSTAŁA KOPA! WISIMY HAJS TRUMPOWI!

ROLKI