Spis treści
- Gigantyczny skok wartości skonfiskowanych fałszywek o 167 procent w 2025 roku.
- Statystyki z pierwszych sześciu miesięcy 2026 r. dowodzą ogromnej skali zjawiska.
- Handel w sieci i platformy społecznościowe służą jako główne drogi zbytu nielegalnych kopii.
- Odpowiedzią na ten proceder mają być zaawansowane rozwiązania technologiczne oraz modyfikacje w przepisach unijnych.
Wielkość tego zjawiska jest zatrważająca. Według obliczeń "Rzeczpospolitej", w minionych pięciu latach łączna kwota sfałszowanych towarów, które zostały przechwycone przez służby celno-skarbowe w naszym kraju, dobiła do 2 mld zł. Mimo to, najbardziej niepokojące są statystyki obejmujące ostatnich kilkanaście miesięcy.
Dane uzyskane przez dziennikarzy z Ministerstwa Finansów pokazują jasno, że w 2025 roku funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej przejęli przedmioty o łącznej kwocie 663 mln zł, co stanowi 167-procentowy wzrost w porównaniu z rokiem ubiegłym. Niestety, nie był to jedynie odosobniony incydent. Wyniki z pierwszej połowy 2026 roku dowodzą, że problem przybiera na sile. W ciągu tylko sześciu miesięcy zarekwirowano rzeczy warte 234 mln zł, jednak ich ilość – 13,5 mln sztuk – ponad dwukrotnie przewyższyła łączny wynik za cały 2025 rok.
To sygnał, że proceder nabiera masowego charakteru. Specyfika handlu internetowego utrudnia wykrywanie naruszeń, dlatego kluczowa jest współpraca KAS, platform i właścicieli praw
– zaznacza Eliza Turkiewicz-Śliwińska, kierująca departamentem rynku cyfrowego w Konfederacji Lewiatan.
Podobnego zdania jest Wojciech Biernacki, counsel w firmie prawniczej Grant Thornton Legal Szysz, który twierdzi, że wykryte sytuacje stanowią jedynie ułamek rzeczywistego problemu.
Dane Ministerstwa Finansów pokazują jednak, że nie jest to problem marginalny
– uzupełnia Biernacki.
Jakie przedmioty padają ofiarą fałszerzy i skąd bierze się wzrost ich liczby?
Zestawienie informacji z Krajowej Administracji Skarbowej obrazuje, co najchętniej kopiują oszuści. W pierwszej połowie 2026 roku z przejętych podróbek aż 153 mln zł przypadło na czasomierze, kosztowności i dodatki, co stanowi blisko 66 procent całej kwoty. Rok wcześniej z kolei królowały ubrania i buty. Niezmiennie w czołówce tego zestawienia plasują się wyroby tytoniowe – tylko do połowy 2026 roku wyceniono je na niemal 15 mln zł.
Specjaliści jednogłośnie twierdzą, że za gwałtowny rozrost handlu fałszywkami odpowiadają przede wszystkim dwa elementy: ekspansja zakupów w sieci i rosnące znaczenie mediów społecznościowych, a w szczególności TikToka. Tam właśnie brylują tak zwane "superpodróbki", czyli wyroby tak doskonale imitujące oryginał, że zwykłemu kupującemu ciężko je rozróżnić.
Dzisiejsza technologia pozwala szybko identyfikować popularne produkty, kopiować ich wygląd i wprowadzać tańsze odpowiedniki do sprzedaży. Dla polskich i unijnych firm wyzwaniem pozostaje nie tylko skala naruszeń, lecz także tempo reakcji oraz egzekwowanie praw wobec podmiotów działających poza UE.
– tłumaczy Wojciech Biernacki.
Unia Europejska i firmy przeciwstawiają się napływowi podrobionych produktów
Kwestia ta stała się tak paląca, że wymusza działania w skali całej wspólnoty unijnej. Jak wskazuje Marta Kolbusz-Nowak, menedżerka i doradca podatkowy reprezentująca Crido, dotychczasowe regulacje nie nadążały za szybkimi zmianami w e-handlu. W związku z tym Unia Europejska wdraża zmiany w systemie celnym, a nowo wprowadzane zasady, chociażby zryczałtowane stawki celne dla małych paczek, mają za zadanie zahamować obrót fałszywkami.
Te kroki chwali Paweł Matej, prawnik w firmie DLA Piper. „Podróbki stanowią nieuczciwą konkurencję dla unijnych przedsiębiorców, dlatego zwiększenie skuteczności kontroli granicznych leży w ich interesie” – zaznacza mecenas.
Niemniej jednak, batalia z fałszerzami to nie wyłącznie nowelizacje prawne, lecz również zmagania na polu techniki. Zgodnie z tym, co podkreśla Krzysztof Kośmider, dyrektor zarządzający w polskim oddziale Accenture, sfałszowane medykamenty, preparaty kosmetyczne czy podzespoły do aut stanowią realne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego.
Z tego powodu przedsiębiorstwa decydują się na coraz to bardziej innowacyjne metody ochrony:
- Kody QR odsyłające do wirtualnych danych o wyrobie.
- Tagi NFC, umożliwiające weryfikację oryginalności za pomocą telefonu komórkowego.
- Technologia RFID służąca do monitorowania produktów w łańcuchu dostaw.
- Blockchain gwarantujący bezpieczeństwo danych o rodowodzie artykułu.
Na rynku debiutują również innowacje przypominające te z filmów o przyszłości. W stolicy Dolnego Śląska specjaliści z QNA Technology opracowują znacznik kwantowy. „Główną zaletą i unikalną cechą tego rozwiązania są kwantowe właściwości kropek półprzewodnikowych, które wykorzystuje nasz tusz” – tłumaczy prof. dr hab. inż. Artur Podhorodecki, stojący na czele QNA Technology. Tego typu innowacje mają szansę w niedalekiej przyszłości chronić medykamenty, ważne elementy w statkach powietrznych lub potwierdzać autentyczność sprzętu elektronicznego, sprawiając, że stworzenie ich fałszywej kopii stanie się w zasadzie niewykonalne.