Spis treści
Druga próba sprzedaży Browaru Kościerzyna. Cena jest niższa.
- Dlaczego Browar Kościerzyna zbankrutował?
- Jakie są warunki sprzedaży? Jest ważny haczyk.
Ile syndyk chce za Browar Kościerzyna? Cena w dół
Po raz drugi pod młotek trafia majątek Browaru Kościerzyna. Kwietniowa próba sprzedaży spaliła na panewce – za ponad 18 mln zł nie znalazł się żaden chętny. Jak informuje „Fakt”, brak zainteresowania zmusił syndyka do zmiany strategii.
Obecna propozycja ma przyciągnąć potencjalnych kupców. Zgodnie z rekomendacją biegłego, nowa cena wywoławcza wynosi nieco ponad 14,6 mln zł. To spadek o blisko 4 mln zł w stosunku do pierwszej licytacji. Pieniądze są pilnie potrzebne, by móc spłacić wierzycieli, a czas ucieka.
Decyzja o obniżce do 14,6 mln zł to próba przyciągnięcia kapitału, by uregulować gigantyczne zadłużenie, które opiewa na ponad 30 mln zł. Długi Browaru Kościerzyna ciążą na 14 podmiotach. Nawet częściowa spłata zależy od sukcesu tej licytacji.
Na sprzedaż wystawiono całą infrastrukturę: budynek, specjalistyczne maszyny piwowarskie oraz rozległą działkę liczącą ponad 10 tys. mkw. Miejsce jest gotowe do wznowienia produkcji, co może być sporym atutem dla potencjalnego inwestora z branży.
Dlaczego Browar Kościerzyna ogłosił upadłość?
Problemy firmy to nie kwestia jednego potknięcia. Przez lata nawarstwiały się kłopoty związane ze stale rosnącymi kosztami produkcji, których nie można było zrekompensować jedynie wyższymi cenami dla klientów. Zyski drastycznie spadały, podczas gdy koszty utrzymania działalności ciągle szły w górę.
Sytuację pogarszały twarde warunki narzucane przez duże sieci handlowe, z którymi mali dostawcy mają trudności w negocjacjach. W akcie rozpaczy władze browaru postanowiły zmodernizować zakład i zainwestować w nowoczesną warzelnię. Niestety, potężne koszty tej inwestycji nie przyniosły ratunku, a wręcz dobiły budżet przedsiębiorstwa.
Formalnie upadłość ogłoszono w połowie 2024 roku, lecz już dwa lata wcześniej liczby były bezlitosne: przychodom rzędu 739 tys. zł towarzyszyła strata przekraczająca 3,2 mln zł. Ten deficyt przypieczętował los kościerskiego zakładu.
Warto zaznaczyć, że to nie jest jedyny taki przypadek. Cały europejski rynek piwa boryka się z podobnymi problemami, które dotykają również znacznie większych producentów złocistego trunku.
Haczyk przy sprzedaży Browaru Kościerzyna
Mimo niższej ceny, potencjalny kupiec musi wziąć pod uwagę pewne komplikacje. Nabycie majątku nie oznacza możliwości natychmiastowego rozpoczęcia działalności. Syndyk jasno stawia sprawę – nowy właściciel kupuje nieruchomość z obowiązującą umową dzierżawy.
Zgodnie z umową, obecny dzierżawca będzie korzystał z obiektu do końca 2027 roku. Wobec tego inwestor będzie musiał albo czekać, albo podjąć negocjacje z obecnym najemcą, zanim zrealizuje swoje własne biznesowe plany. To duże ograniczenie dla kogoś, kto chciałby szybko ruszyć z produkcją.
Ale to nie koniec. Istnieje prawo pierwokupu dla dotychczasowego dzierżawcy. Jeżeli przetarg zostanie rozstrzygnięty na korzyść kogoś innego, dzierżawca może odkupić majątek za taką samą kwotę. Dla inwestora wiąże się to ze sporym ryzykiem, że pomimo wygranej licytacji, obiekt i tak ostatecznie trafi w ręce dotychczasowego użytkownika.
Z drugiej strony, syndyk uspokaja w kwestii praw pracowniczych – problem zwolnień grupowych nie istnieje, ponieważ od dłuższego czasu browar świeci pustkami i nikogo tam nie zatrudniano. To dowód na to, jak dawno zamarła tam jakakolwiek aktywność.