Niemcy ostro tną podatki na stacjach. Tak Europa walczy z gigantycznymi cenami paliw

2026-04-13 15:56

Koalicja CDU i SPD w Berlinie podjęła w poniedziałek decyzję o drastycznym obniżeniu podatku paliwowego. Przez najbliższe dwa miesiące niemieccy kierowcy zatrzymają w portfelach łącznie 1,6 miliarda euro. Rekordowe koszty tankowania na Starym Kontynencie zmuszają kolejne rządy do radykalnych kroków. Poszczególne państwa tną VAT, obniżają akcyzę lub mrożą cenniki na pylonach, a Niemcy właśnie wprowadzają w życie jedną z najbardziej odważnych obniżek w całej Europie.

Niemcy tną podatek od paliw o 17 eurocentów na litrze. Oto jak Europa walczy z wysokimi cenami na stacjach

i

Autor: VGV MEDIA/ Shutterstock Żółto-niebieski pylon stacji paliw JET z aktualnymi cenami: Diesel 2,46 euro, Super+ 2,37 euro, Super E10 2,20 euro, Super 2,26 euro. W tle widać drzewa i błękitne niebo. Na Super Biznes przeczytasz o obniżkach podatków od paliw.
  • Nasi zachodni sąsiedzi ścinają paliwową daninę aż o 17 eurocentów na każdym litrze, co stanowi pokłosie weekendowych ustaleń na szczytach władzy.
  • Nad Wisłą funkcjonuje rządowy mechanizm CPN (Ceny Paliwa Niżej) — analizujemy realne zyski dla kierowców.
  • Władze w Madrycie, Rzymie oraz Oslo już dawno zdecydowały się na drastyczne cięcia VAT-u i akcyzy na stacjach.
  • Eksperci od finansów biją na alarm: doraźne zbijanie cen na pylonach może znacząco rozciągnąć w czasie zjawisko inflacji — tłumaczymy ten mechanizm.

Niemieckie stacje benzynowe. Koalicja CDU i SPD drastycznie obniża podatki

Niemiecki obóz władzy oficjalnie zakomunikował plan zredukowania paliwowej daniny o 17 eurocentów na każdym zatankowanym litrze. Ten nadzwyczajny mechanizm wsparcia został zaplanowany na równe dwa miesiące. Jak przekazała szefowa resortu pracy Baerbel Bas, w tym czasie w kieszeniach obywateli z tytułu oszczędności pozostanie imponująca kwota około 1,6 miliarda euro.

Kluczowe postanowienia to efekt zaciętych rozmów prowadzonych w miniony weekend w okolicach berlińskiego jeziora Tegel, po których politycy SPD i CDU wydali wspólny komunikat. Do tej pory na niemieckim rynku obowiązywały regulacje pozwalające właścicielom stacji na podnoszenie stawek wyłącznie raz na dobę, jednak socjaldemokraci uznali ten krok za dalece niewystarczający w dobie kryzysu.

Katherina Reiche reprezentująca CDU i kierująca ministerstwem gospodarki, opowiadała się za ulgami podatkowymi wymierzonymi bezpośrednio w osoby dojeżdżające do pracy. Kategorycznie odrzuciła natomiast forsowany przez koalicjantów z SPD pomysł opodatkowania nadmiarowych zysków firm z sektora energetycznego. Do tej samej propozycji w poniedziałkowych wypowiedziach z dużym dystansem odniósł się również kanclerz Friedrich Merz.

Co wywindowało ceny paliw u naszych zachodnich sąsiadów?

Głównym powodem drastycznych podwyżek jest konflikt zbrojny trwający na Bliskim Wschodzie, którego eskalacja nastąpiła 28 lutego w wyniku izraelskich i amerykańskich uderzeń na terytorium Iranu. Statystyki udostępnione przez zrzeszenie ADAC doskonale obrazują powagę sytuacji. W krytycznym momencie, tuż po Świętach Wielkanocnych, stawki za litr oleju napędowego w Niemczech skoczyły o ponad 70 eurocentów w porównaniu do czasów przedwojennych. Z kolei popularna benzyna E10 zanotowała wzrost o ponad 41 eurocentów za litr.

Szefowa ministerstwa gospodarki Katherina Reiche wydała w poniedziałek oficjalne ostrzeżenie, z którego wynika, że gospodarcze echa tego bliskowschodniego konfliktu będą uderzać w niemiecki rynek aż do końca 2026 roku.

Kryzys paliwowy w Europie. Tak rządy ratują kierowców

Władze w Berlinie nie są osamotnione w walce z drożyzną. Podobne strategie ratunkowe wdrożono w wielu innych europejskich stolicach:

  • Władze w Madrycie obcięły podatek VAT na benzynę i olej napędowy z poziomu 21 do 10 procent już w drugiej połowie marca.
  • Rząd w Rzymie zdecydował się na gwałtowne uderzenie w akcyzę, co błyskawicznie przełożyło się na spadek stawek na pylonach o 25 eurocentów za litr paliwa.
  • Lizbona zredukowała obciążenia z tytułu podatku od produktów paliwowych (ISP) — z pułapu 216 do zaledwie 199,89 euro za każdy tysiąc litrów benzyny, a w przypadku diesla z 195 do 156,66 euro.
  • Władze w Oslo zawiesiły od kwietnia pobieranie podatku drogowego zawartego w cenie tankowania. Taka ulga potrwa do ostatnich dni sierpnia, gwarantując kierowcom oszczędności rzędu ponad 4 koron na litrze benzyny (około 1,70 zł) oraz powyżej 2,5 korony na dieslu (około 1,10 zł).
  • Rząd w Wilnie ściął stawkę akcyzową na olej napędowy, dzięki czemu w portfelach obywateli zostaje około 6 eurocentów na litrze. Mechanizm ten wygaśnie 15 czerwca.
  • Politycy w Pradze sięgnęli po podwójną broń: ustalono sztywne limity marż dla stacji benzynowych oraz zredukowano akcyzę na diesla, a dodatkowo czeski rząd każdego dnia publikuje maksymalne, dozwolone stawki detaliczne.
  • Władze w Budapeszcie, słynące z ręcznego sterowania gospodarką, odgórnie zamroziły ostateczne ceny widoczne na dystrybutorach.
  • Rząd w Rydze oficjalnie przedstawił plan zmniejszenia podatków obciążających kierowców.
  • Wiedeń i Berlin (w ramach swoich pierwszych reakcji na kryzys) prawnie zabroniły właścicielom stacji manipulowania cennikami częściej niż raz na dobę.
  • Władze w Lublanie ostrzegały przed możliwością wprowadzenia ścisłych racji paliwowych — na poziomie zaledwie 50 litrów na dobę dla obywateli oraz 100 litrów dla przedsiębiorstw.

Rządowy program CPN nad Wisłą. Mechanizmy obniżek na stacjach

W naszym kraju ekipa rządząca zainicjowała projekt osłonowy pod nazwą CPN (Ceny Paliwa Niżej). Cała operacja opiera się na trzech kluczowych filarach: codziennych komunikatach resortu energii o cenach maksymalnych, ścięciu podatku VAT na dystrybutorach do pułapu 8 procent oraz drastycznym zredukowaniu akcyzy do najniższych stawek dopuszczalnych prawem.

Społeczeństwo zdecydowanie popiera takie gospodarcze interwencje — blisko 80 procent badanych uważa, że w tak niestabilnych realiach obowiązkiem państwa jest bezpośrednie wpływanie na sektor paliwowy.

Głos ekspertów: tanie tankowanie teraz oznacza przedłużoną inflację w przyszłości

Wszelkie odgórne modyfikacje cenników na stacjach niosą ze sobą określone konsekwencje. Finansiści zgodnie przyznają, że na krótką metę takie rozwiązania dają kierowcom oddech i tamują gwałtowny skok wskaźników inflacyjnych. Równocześnie biją na alarm, że bezpośrednim kosztem takich działań jest niebezpieczne wypłaszczenie zjawiska utraty wartości pieniądza.

Mówiąc najprościej: wskaźniki inflacyjne będą wprawdzie niższe, ale problem drożyzny zagości w gospodarce na znacznie dłuższy czas. Mamy tu do czynienia z klasycznym podręcznikowym dylematem polityki finansowej państwa — błyskawiczna pomoc dla obywateli zawsze oznacza długofalowe obciążenia systemu.

Galeria zdjęć: Premier Tusk tnie stawki na pylonach, a kierowcy z Niemiec szturmują polskie stacje. Sprawdzamy oszczędności

REAKCJA RZĄDU NA CENY PALIWA SPÓŹNIONA? WOJNA W IRANIE UDERZA W POLSKĘ! | WYSOCKA-SCHNEPF, KIM