Niemcy masowo wykupują paliwo w Świnoujściu. Władze miasta wprowadzają rygorystyczne limity na stacjach

2026-03-13 9:27

Na polsko-niemieckim pograniczu benzyna jest tańsza o przeszło dwa złote, co przyciąga tłumy kierowców z sąsiedniego kraju. Stacje paliw w Świnoujściu zmagają się z potężnymi brakami asortymentu, a lokalne władze postanowiły ostro zainterweniować.

Niemcy masowo tankują w Polsce. To miasto wprowadza limit dla przyjezdnych

i

Autor: Studio113 Mężczyzna w czarnej koszulce i jeansach tankuje srebrny samochód na stacji paliw. Obok stojaka z pistoletami paliwowymi, w tle widoczne zadaszenie stacji. Kontekst dotyczy masowego tankowania przez Niemców w Polsce, o czym przeczytasz na Super Biznes.

Kryzys na stacjach. Niemieccy kierowcy opróżniają dystrybutory w Świnoujściu

Globalny wzrost kosztów surowców energetycznych, napędzany konfliktem w Iranie, mocno uderza w europejskich kierowców. Nasi zachodni sąsiedzi niezwykle dotkliwie odczuwają te podwyżki, dlatego masowo przekraczają granicę w poszukiwaniu oszczędności. Władze Świnoujścia borykają się z prawdziwym oblężeniem stacji paliw, gdzie przyjezdni napełniają nie tylko baki, ale i potężne kanistry, błyskawicznie opróżniając podziemne zbiorniki. W odpowiedzi na ten kryzys, włodarze kurortu planują wdrożyć surowe restrykcje, podczas gdy pogranicznicy szykują się do wzmożonych inspekcji.

  • Z każdym zatankowanym litrem w Polsce kierowcy oszczędzają ponad 2 złote, co przy pełnym baku daje kwotę przekraczającą 100 złotych.
  • Wyjątkowo wysoki popyt doprowadził do tymczasowego paraliżu kilku świnoujskich stacji, którym po prostu zabrakło surowca.
  • Samorządowcy wzywają przedsiębiorców do nałożenia rygorystycznych restrykcji, sugerując sprzedaż maksymalnie 20 litrów do dodatkowych pojemników.
  • Zgodnie z obowiązującymi przepisami celnymi, kierowcy mogą bez dodatkowych opłat przewieźć przez granicę najwyżej 10 litrów paliwa w kanistrze, o czym wielu z nich nie ma pojęcia.

Wojna w Iranie winduje ceny. Ogromna różnica na stacjach w Świnoujściu i Heringsdorfie

Gwałtowne zawirowania na rynkach paliwowych to bezpośrednie pokłosie zbrojnego konfliktu na Bliskim Wschodzie. W minioną środę w przygranicznym Heringsdorfie za litr oleju napędowego trzeba było zapłacić 2,07 euro, co w przeliczeniu daje około 8,82 zł. W tym samym czasie, tuż za miedzą na wyspie Uznam, świnoujskie dystrybutory wskazywały zaledwie 5,88 zł za ten sam produkt. Identyczna przepaść cenowa dotyczy benzyny bezołowiowej – niemieckie stacje żądały 2,10 euro (blisko 8,90 zł), podczas gdy w Polsce litr kosztował 5,66 zł.

Matematyka jest w tym przypadku niezwykle bezlitosna dla niemieckich dystrybutorów. Zalanie 50-litrowego baku na polskiej stacji pozwala zaoszczędzić ponad 30 euro, czyli blisko 130 złotych. Taka kwota to dla wielu zmotoryzowanych z zagranicy całkowicie wystarczający argument, by nadrobić kilkanaście kilometrów i uzupełnić zapasy po drugiej stronie granicy.

Paliwowe eldorado w Świnoujściu. Niemcy przyjeżdżają z ogromnymi kanistrami

Portal Business Insider Polska przytoczył słowa Wojciecha Basałygo z miejscowego magistratu, który jasno podkreślił, że od minionego weekendu infrastruktura paliwowa w mieście przeżywa prawdziwe oblężenie. Urzędnik stanowczo zaznaczył, że lwią część klientów generujących ten gigantyczny, niespotykany dotąd ruch stanowią właśnie obywatele Niemiec.

Kłopotliwe z punktu widzenia lokalnej podaży jest jednak przede wszystkim specyficzne zachowanie przyjezdnych kierowców przy dystrybutorach. Zmotoryzowani sąsiedzi masowo przywożą ze sobą dodatkowe pojemniki, tankując do nich dziesiątki litrów paliwa. Taka praktyka sprawia, że pojedynczy klient wywozi z obiektu wielokrotnie więcej surowca, niż realnie potrzebuje na bieżącą eksploatację swojego pojazdu.

W rezultacie takiego zjawiska doszło do niezwykle rzadkich i problematycznych sytuacji na rynku lokalnym. Część punktów sprzedaży musiała całkowicie zablokować dystrybutory i zawiesić obsługę klientów, ponieważ ich podziemne magazyny zostały wyssane dosłownie do zera.

Prezydent Joanna Agatowska interweniuje. Nowe limity na stacjach w Świnoujściu

Trudna sytuacja zaniepokoiła władze samorządowe, a prezydent Joanna Agatowska postanowiła działać natychmiastowo. Zaapelowała do podmiotów zarządzających stacjami o dobrowolne wprowadzenie wewnętrznych regulacji, które ograniczyłyby możliwość tankowania do zewnętrznych kanistrów do maksymalnie 20 litrów na jednego klienta. Jak przekazała na łamach niemieckiego dziennika „Bild”, nadrzędnym celem magistratu jest teraz zagwarantowanie ciągłości dostaw dla rodowitych mieszkańców Świnoujścia oraz licznych firm operujących na terenie miasta.

Ponadto prezydent miasta nie poprzestała wyłącznie na stanowczych apelach kierowanych do miejscowych przedsiębiorców. Agatowska zapowiedziała oficjalne wystąpienie do służb transgranicznych o surowe egzekwowanie limitów eksportowych, aby skutecznie ukrócić masowy wywóz taniego surowca poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przez obcokrajowców.

Ile paliwa z Polski można przewieźć za zachodnią granicę? Surowe przepisy celne

Wokół przygranicznej turystyki stacyjnej narosło wiele pytań dotyczących legalności przewożenia towarów akcyzowych do innych krajów. Prawda jest jednak brutalnie prosta – obowiązujące prawo celne dopuszcza darmowy wywóz paliwa w przenośnym zbiorniku o maksymalnej objętości zaledwie 10 litrów. Przekroczenie tej granicy i użycie na przykład 20-litrowego baniaka wiąże się z koniecznością uiszczenia odpowiednich należności celnych za powstałą nadwyżkę.

Wojciech Basałygo oficjalnie rekomenduje zagranicznym gościom rygorystyczne przestrzeganie wspomnianego, dziesięciolitrowego progu, co pozwoli im uniknąć poważnych nieprzyjemności na przejściach. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa otrzymały już wytyczne dotyczące zintensyfikowania działań kontrolnych w tym newralgicznym i sprawiającym obecnie problemy obszarze.

Zabezpieczenie interesów mieszkańców Świnoujścia to absolutny priorytet dla władz

Główny dylemat samorządowców dotyczy w tym momencie przede wszystkim szybkiego zabezpieczenia strategicznych potrzeb kurortu. W wypowiedzi dla gazety „Bild” prezydent Joanna Agatowska jasno postawiła sprawę: w obecnym kryzysie nie rozchodzi się wyłącznie o atrakcyjne cenniki, lecz o fizyczną obecność surowca w podziemnych zbiornikach. Zapewnienie paliwa miejscowej populacji oraz lokalnym przedsiębiorstwom to najważniejsze zobowiązanie samorządu, z którego włodarze miasta z pewnością nie zamierzają w żaden sposób zrezygnować.

Efektywność zaproponowanych restrykcji stoi jednak pod sporym znakiem zapytania, ponieważ rynek weryfikuje wszystko w ekspresowym tempie. Sytuacja ustabilizuje się tak naprawdę dopiero wtedy, gdy na niemieckich pylonach ceny przestaną tak drastycznie odstawać od polskich realiów. Dopóki jednak różnica w rachunkach przekracza poziom 2 złotych na jednym litrze, zjawisko masowej turystyki paliwowej będzie wciąż niezwykle opłacalne.

SAWICKI: NIE OBNIŻAJMY CEN PALIW, BO... PRZYJADĄ NIEMCY
Radio ESKA Google News