Spis treści
- Spadek cen w Warszawie. Czy to początek obniżek u deweloperów?
- Ceny nowych mieszkań w Gdańsku, Krakowie i we Wrocławiu. Ile za metr?
- Różnica między średnią a medianą cen mieszkań w Warszawie
- Tanie mieszkania w Poznaniu i Wrocławiu znikają z rynku
- W Krakowie, Łodzi i na Śląsku przybywa tanich lokali
- Spadek cen mieszkań. Czy warto wstrzymywać się z decyzją?
Spadek cen w Warszawie. Czy to początek obniżek u deweloperów?
Dla osób planujących zakup nieruchomości w stolicy pojawił się promyk nadziei. W sierpniu przeciętna stawka za metr kwadratowy z rynku pierwotnego obniżyła się o 1 proc., zatrzymując się na poziomie 19,6 tys. zł. To już drugi z rzędu miesiąc, w którym statystyki dla Warszawy pokazują tendencję spadkową.
Niestety, ten fakt wcale nie dowodzi, że deweloperzy zdecydowali się na obcinanie marż i masowe przeceny. Przyczyna jest zgoła inna. W sierpniu do sprzedaży wprowadzono pulę lokali z bardziej budżetowego segmentu, gdzie wycena metra wynosiła średnio 16,4 tys. zł. To właśnie ten zastrzyk relatywnie niedrogich ofert pociągnął w dół ogólną średnią dla całej aglomeracji.</p
– Spadek średniej ceny w Warszawie nie jest w tym przypadku sygnałem szerokiej przeceny mieszkań
– zaznacza Marek Wielgo, specjalista reprezentujący serwis RynekPierwotny.pl.
Ceny nowych mieszkań w Gdańsku, Krakowie i we Wrocławiu. Ile za metr?
W pozostałych kluczowych ośrodkach miejskich stawki zatrzymały się w miejscu. Zaraz za stolicą, w rankingu drożyzny plasuje się Trójmiasto ze średnią na poziomie 17,9 tys. zł za mkw. W Krakowie trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 17,3 tys. zł za metr, natomiast we Wrocławiu kwota ta wynosi 15,9 tys. zł.
Mieszkańcy Poznania muszą zapłacić średnio 14,3 tys. zł za każdy metr kwadratowy nowego lokalu. Zdecydowanie przystępniejsze warunki panują w Łodzi, gdzie mowa o 11,6 tys. zł, oraz na terenie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii – tam średnia to 11,2 tys. zł.
- Warszawa: 19,6 tys. zł
- Trójmiasto: 17,9 tys. zł
- Kraków: 17,3 tys. zł
- Wrocław: 15,9 tys. zł
- Poznań: 14,3 tys. zł
- Łódź: 11,6 tys. zł
- Górny Śląsk: 11,2 tys. zł
Różnica między średnią a medianą cen mieszkań w Warszawie
Osoby rozglądające się za własnym kątem nie powinny opierać się tylko i wyłącznie na ogólnej średniej. Równie istotnym wskaźnikiem jest mediana, wskazująca kwotę znajdującą się w samym centrum zestawienia rynkowego.
W przypadku Warszawy, przy średniej 19,6 tys. zł, mediana wynosi zaledwie 17,4 tys. zł za metr. Z czego wynika ta dysproporcja? Na stołecznym rynku funkcjonuje pula luksusowych apartamentów, za które kupcy płacą grubo ponad 80 tys. zł w przeliczeniu na metr kwadratowy, zawyżając tym samym ogólną statystykę.
Z kolei we Wrocławiu mediana kształtuje się na poziomie 14,5 tys. zł, w stolicy Małopolski wynosi 16 tys. zł, a w Poznaniu – 13,5 tys. zł. Niemal niezauważalny rozstrzał widać w Łodzi, gdzie przy średniej 11,6 tys. zł, wartość środkowa to 11,3 tys. zł.
Tanie mieszkania w Poznaniu i Wrocławiu znikają z rynku
Kluczowy problem z perspektywy osób dysponujących ograniczonymi środkami finansowymi leży jednak w zupełnie innym miejscu. Z mapy ofert mieszkaniowych w wielu miastach systematycznie wyparowują lokale z tzw. niższej półki cenowej.
W realiach warszawskich za względnie przystępną uważa się obecnie stawkę nieprzekraczającą 15 tys. zł za mkw.. Dwanaście miesięcy temu takich nieruchomości było w ofercie około 5,3 tys., a dzisiaj ich liczba stopniała do 4,5 tys., co stanowi 16-procentowy ubytek.
Jeszcze bardziej dramatyczne dane płyną z Poznania. Pula lokali wycenianych do 12 tys. zł za metr skurczyła się tam z 2,7 tys. do zaledwie 2,1 tys. sztuk, co przekłada się na spadek rzędu 23 proc.
Wrocławianie mają do wyboru o 14 proc. mniej budżetowych mieszkań (spadek z 6 tys. do 5,1 tys.). Nieznaczna korekta dotknęła rynek trójmiejski, gdzie liczba takich lokali zmalała z 3,5 tys. do 3,4 tys.
W Krakowie, Łodzi i na Śląsku przybywa tanich lokali
Nie w każdym regionie Polski rynek kurczy się tak drastycznie dla oszczędnego klienta. W Krakowie pula nieruchomości, w których cena za metr nie przebija pułapu 15 tys. zł, zanotowała wzrost z 3,5 tys. do 3,7 tys. sztuk (zwiększenie o 7 proc.).
Jeszcze lepsze wieści płyną z Łodzi. Asortyment lokali w kwocie do 12 tys. zł za mkw. rozszerzył się tam z 5,7 tys. do 6,1 tys., co także oznacza 7-procentowy progres.
Zdecydowanym liderem przyrostów jest Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Tamtejsza oferta mieszkań w przystępnych cenach poszerzyła się z 6,6 tys. do 7,2 tys., zaliczając 10-procentowy skok w górę.
Spadek cen mieszkań. Czy warto wstrzymywać się z decyzją?
Przedstawione statystyki są niezwykle cenną wskazówką dla nabywców zwlekających z wizytą u notariusza w nadziei na gigantyczne tąpnięcie na rynku.
Haczyk polega na tym, że nawet jeśli średnie koszty zakupu w końcu wyhamują, to w tym samym czasie z ofert deweloperów znikną właśnie te mieszkania, na które mógłby sobie pozwolić klient z przeciętnym portfelem.
Analizując ostatni rok, w stolicy mkw. zdrożał aż o 10 proc., podczas gdy we Wrocławiu wzrost wyniósł 8 proc., a w Poznaniu 6 proc.
Względny spokój zachowano w Trójmieście oraz w Krakowie, gdzie podwyżki nie przekroczyły 3 proc. Łódź odnotowała 1-procentowy wzrost, za to w obrębie Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii jako jedynej zanotowano spadek średniej wyceny na poziomie 1 proc.
Konkluzja dla poszukujących lokum jest dość brutalna: wyhamowanie cenowej galopady nie jest równoznaczne ze zwiększeniem realnej dostępności mieszkań na rynku. Polujący na okazje muszą bacznie śledzić, jaki ułamek nowej oferty rynkowej faktycznie wpisuje się w ich możliwości finansowe.