Mazurscy ratownicy wodni wyprzedają sprzęt. Brak funduszy na wypłaty przed sezonem

2026-04-16 15:42

Zbliża się letni sezon turystyczny, a jednostki zabezpieczające akweny zmagają się z potężnym kryzysem. Mazurscy ratownicy wodni zostali zmuszeni do sprzedaży swojej łodzi, aby zdobyć środki na przetrwanie. Organizacja tłumaczy ten bezprecedensowy krok pustkami w kasie, brakiem funduszy na podstawowe opłaty i brakiem pieniędzy na wynagrodzenia dla pełniących dyżury pracowników.

RATOWNICY WODNI

i

Autor: Domin Czerwona łódź ratunkowa z ratownikami MOPR w pomarańczowych kombinezonach, płynąca po wzburzonych falach, z kamiennym falochronem i ludźmi na brzegu w tle. Ratownicy szukają pomocy finansowej, o czym pisze Super Biznes.

Ratownicy wodni z Mazur sprzedają łódź ratowniczą

Niespotykana dotąd sytuacja w regionie mazurskich jezior przypomina najgorszy możliwy koszmar. Służby odpowiedzialne za ochronę życia wypoczywających tam wczasowiczów dotarły do granicy całkowitego bankructwa i teraz same potrzebują pilnej pomocy. Aby uregulować należności wobec zatrudnionych osób, podjęto decyzję o spieniężeniu jednej z posiadanych jednostek pływających.

To radykalne posunięcie zostało zatwierdzone przez kierownictwo Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Formacja strzegąca od wielu sezonów zdrowia żeglarzy na Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich boryka się z kompletnym brakiem środków finansowych pozwalających na pokrycie codziennych kosztów operacyjnych.

Łódź MOPR wyceniona na ponad 200 tys. zł

Wystawiony na sprzedaż sprzęt pływający ma przynieść stowarzyszeniu zastrzyk gotówki rzędu ponad 200 tysięcy złotych. Pozyskana w ten sposób kwota zagwarantuje ciągłość działania przez kilka nadchodzących miesięcy oraz umożliwi przelewy dla kadry, wynagradzanej od dłuższego czasu wyłącznie na poziomie minimalnej pensji.

„To drastyczna decyzja, ale nie mamy wyjścia. Musimy znaleźć pieniądze na bieżące wydatki, przede wszystkim na wypłaty” – mówił szef MOPR, Jarosław Sroka na antenie RMF FM.

QUIZ. Książki i filmy ze zwierzęciem w tytule. Możesz popełnić tylko jeden błąd
Pytanie 1 z 10
Na start banał. Powieść amerykańskiej pisarki Harper Lee, wydana w 1960 rok, to "Zabić...

MOPR narzeka na zbyt niskie dotacje z urzędu

Kłopotliwa sytuacja pogotowia wodnego wynika z ciągłego i pogłębiającego się braku stałego finansowania. Organizacja regularnie bierze udział w postępowaniach o przyznanie funduszy, rozpisywanych na przykład przez Urząd Wojewódzki w Olsztynie. Przyznawane z publicznej puli granty okazują się jednak całkowicie niewystarczające w stosunku do rzeczywistych potrzeb ratowników.

Przedstawiciele zarządu szacują, że roczne koszty związane z zachowaniem miejsc pracy oraz serwisowaniem maszyn sięgają od dwóch do trzech milionów złotych. Przekazywane wsparcie państwowe stanowi zaledwie kroplę w morzu potrzeb, osiągając pułap nieco powyżej 500 tysięcy złotych. Dodatkowym ciosem dla budżetu formacji jest systematyczny spadek wysokości przyznawanych dotacji.

Brak oznaczeń na jeziorach groźny dla żeglarzy

Trudności stowarzyszenia bezpośrednio przełożą się na komfort i ochronę osób odwiedzających region, a kolejne prognozy rysują się w ciemnych barwach. Kryzys budżetowy mocno odczują sternicy przemieszczający się po akwenach. Pogotowiu brakuje kapitału na renowację znaków kardynalnych, wyznaczających ukryte pod wodą płycizny. Z powodu oszczędności bez odpowiednich boi nawigacyjnych pozostaną najprawdopodobniej zatoka Łuknajno oraz Ptasi Róg zlokalizowany na jeziorze Kisajno.

Użytkownicy portali społecznościowych zastanawiają się publicznie, czy dramatyczna sytuacja zostanie rozwiązana przed letnim szczytem urlopowym. Kiedy reportaż na ten temat opublikowali dziennikarze radia RMF FM, wojewoda warmińsko-mazurski, informując o ostatecznym wyczerpaniu i rozdzieleniu tegorocznej puli środków przewidzianych na utrzymanie bezpieczeństwa na wodzie.

Wobec takich perspektyw wodniacy domagają się pilnej reformy państwowego modelu dystrybucji funduszy. Ich głównym postulatem jest skopiowanie sprawdzonych rozwiązań prawnych, które od wielu lat gwarantują stabilność górskim formacjom ratowniczym, czyli TOPR oraz GOPR. Obecnie brakuje jednak sygnałów świadczących o rychłej interwencji decydentów, podczas gdy wielkie otwarcie letniego sezonu żeglarskiego na Mazurach nadchodzi nieubłaganie.

PTNW - Modzelewski