Mamy spadki na stacjach. Ile zapłacimy za benzynę i diesel? [18.05.2026]

2026-05-18 7:17

Początek tygodnia przynosi dobre informacje dla kierowców. W poniedziałek odnotowano spadki maksymalnych stawek za benzynę i olej napędowy w porównaniu do piątkowych notowań. Za litr najpopularniejszej "95" zapłacimy do 6,37 zł. Na taki poziom złożyły się zmiany cen hurtowych i rządowe ulgi, z których skorzystamy jednak tylko do końca miesiąca.

Foto: Ceny paliw mocno w dół, a diesel potania...

i

Autor: AI/ Wygenerowane przez AI Ilustracja AI do artykułu: Ceny paliw mocno w dół, a diesel potaniał aż o 46 groszy

Spadki cen paliw na stacjach w Polsce

Cena za litr najpopularniejszej benzyny 95 wynosi maksymalnie 6,37 zł. Benzyna 98 to koszt 6,93 zł, z kolei za litr oleju napędowego trzeba zapłacić nie więcej niż 6,82 zł. Mamy więc do czynienia z jednoczesną obniżką stawek wszystkich rodzajów paliw, co na tym rynku nie zdarza się często.

Stawki maksymalne są publikowane każdego dnia roboczego przez Ministra Energii. Składa się na nie kilka czynników: cena w hurcie, obowiązkowe podatki oraz stała narzuta dla stacji – 30 groszy na każdym litrze.

Kierowcy mogą obecnie cieszyć się nieco niższymi cenami dzięki rządowej obniżce podatku VAT i akcyzy, która odejmuje z ostatecznej kwoty kilkadziesiąt groszy. Taka tarcza ma obowiązywać jednak tylko do 31 maja.

Istnieje ryzyko, że po upływie tego terminu, jeśli preferencyjne stawki podatkowe nie zostaną przedłużone, koszty tankowania poszybują w górę. Dodatkowy wpływ na portfele Polaków będą miały także wahania na globalnych rynkach ropy oraz aktualny kurs dolara.

Ile kosztuje benzyna i diesel? Sprawdzamy stawki

Osoby, które dziś muszą zatankować swoje auta, za litr "95" zapłacą nie więcej niż 6,37 zł, litr "98" kosztuje do 6,93 zł, a olej napędowy – do 6,82 zł. To obniżki rzędu od 2 do 5 groszy w stosunku do piątku, kiedy to benzyna 95 wyceniana była na 6,39 zł, 98 na 6,98 zł, a olej napędowy kosztował 6,85 zł.

Choć różnice mogą wydawać się niewielkie, przy tankowaniu pełnego, 50-litrowego baku, można zyskać od kilkudziesięciu groszy do kilku złotych oszczędności. Co ciekawe, spadki odnotowano na wszystkich najpopularniejszych dystrybutorach, a to ze względu na dynamikę rynku dość nietypowe zjawisko.

QUIZ od PRL do kapitalizmu. Balcerowicz, bezrobocie, kuroniówka. Jak dobrze znasz polską transformację?
Pytanie 1 z 10
Kiedy wprowadzono Plan Balcerowicza?
Tak zmienił się Leszek Balcerowicz od czasu planu Balcerowicza

Jak wyliczana jest cena maksymalna paliw w Polsce?

Minister Energii ma za zadanie codziennie określać maksymalne limity cenowe dla stacji paliw, posiłkując się przy tym z góry narzuconą formułą. Decyzje publikowane są w dni robocze w Monitorze Polskim i wchodzą w życie z dniem następnym. W przypadku, gdy publikacja wypada tuż przed weekendem czy świętem, ustalona kwota obowiązuje przez cały ten czas, aż do kolejnego dnia roboczego.

Na ostateczny rachunek przy kasie składają się cztery podstawowe wartości. Po pierwsze – to średnia cena w hurcie na rodzimym rynku. Po drugie – podatek akcyzowy, a po trzecie opłata paliwowa. Na koniec doliczana jest sztywna marża dla stacji benzynowej w wysokości 30 groszy za litr oraz obowiązkowy podatek VAT.

Krótko mówiąc: cena maksymalna to suma hurtu, akcyzy, opłaty paliwowej, 30-groszowej marży i VAT-u. Warto pamiętać, że Ministerstwo Energii nie dysponuje uprawnieniami do ręcznego sterowania cenami na dystrybutorach; musi trzymać się wytycznych krajowych i unijnych uregulowań podatkowych.

Za egzekwowanie limitów odpowiada Krajowa Administracja Skarbowa. Jeśli stacja odważy się przekroczyć wyznaczoną kwotę, może narazić się na potężną karę, sięgającą nawet 1 miliona złotych. Taka groźba skutecznie odstrasza właścicieli stacji od zawyżania stawek.

Tarcza antyinflacyjna na paliwa tylko do końca maja

Gdyby nie działania osłonowe rządu, kierowcy zostawialiby na stacjach znacznie więcej pieniędzy. Do 31 maja w mocy pozostają przepisy, które redukują podatek VAT na paliwo z 23 proc. do zaledwie 8 proc., a także obniżają stawki akcyzy. To przekłada się na realne oszczędności rzędu kilkudziesięciu groszy na litrze.

Warto zauważyć, że akcyza została obniżona o 29 groszy dla benzyny i o 28 groszy w przypadku oleju napędowego. Stawki zeszły do absolutnego minimum dopuszczalnego przez przepisy Unii Europejskiej, więc w tej materii Ministerstwo Energii wycisnęło wszystko, co się dało. Zejście poniżej tego progu jest prawnie niemożliwe.

Większe pole manewru rząd ma w kwestii podatku VAT (z 23 do 8 procent), i tu ewentualne przedłużenie tarczy wchodzi w grę. Resort ma analizować rynkowe trendy i to, jak ubytki wpłyną na krajowy budżet. Z kolei pewność obniżek mamy tylko do końca tego miesiąca. Bez nowej decyzji od czerwca możemy spodziewać się wyższych rachunków na stacjach.

Co dalej z cenami benzyny i diesla?

Każdego dnia kierowcy żyją w niepewności. Nowe obwieszczenie z maksymalnymi limitami od Ministra Energii dla wtorkowych stawek zostanie opublikowane w poniedziałek. Ten schemat pokazuje, że każdy kolejny dzień roboczy przynosi aktualizacje cen – raz na korzyść, innym razem na niekorzyść kupujących.

Przyszłe cenniki to pochodna wielu mechanizmów. Głównym determinantem pozostają ceny baryłki na światowych giełdach. Oprócz tego na portfele Polaków wpływają notowania walut, zwłaszcza amerykańskiego dolara, ponieważ to w nim rozliczany jest handel ropą. Do tego dochodzą koszty gazu ziemnego i energii elektrycznej, które przekładają się na koszty rafinerii.

Do końca maja ceny powinny pozostać stabilne i nie uderzać zbytnio w kieszenie kierowców dzięki wprowadzonym obniżkom, o ile oczywiście światowe giełdy ropy nagle nie zwariują. Po tym terminie – jeżeli parasol ochronny zniknie – niemal na pewno zapłacimy więcej. Kluczowe będą tutaj gospodarcze realia i to, czy rząd zdecyduje się politycznie ratować sytuację na stacjach.

Miłosz Motyka, minister Energii [IMPACT 2026]