Lobbyści w rządzie? Jedna minister się tłumaczy, druga nie odpowiada na pytania

2026-08-27 17:37

W rządzie wybuchła nowa afera. Dwoje ministrów znalazło się pod lupą w związku z podejrzeniami o lobbing przy ustawie, która ma wprowadzić kadencyjność zarządów spółdzielni mieszkaniowych. Mowa o Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz i Miłoszu Motyce, którzy przedłożyli do projektu poprawki o niemal identycznej treści.

Kolorowe bloki mieszkalne za dużym trawnikiem. O zmianach w ustawie o spółdzielniach przeczytasz na Eska.
Autor: Dariusz Jędrzejewski Ustawa - uwłaszczenie spółdzielni mieszkaniowych

Ministerstwa składają bliźniacze poprawki do nowej ustawy

Sprawa dotyczy nowelizacji opracowanej przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii, która ma uporządkować sytuację w spółdzielniach mieszkaniowych. Podczas konsultacji międzyresortowych, dokument spotkał się z uwagami innych ministerstw. Okazało się jednak, że Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej oraz Ministerstwo Energii przedstawiły niemal identyczne poprawki.

To podobieństwo zwróciło uwagę wiceministra rozwoju i technologii, Tomasza Lewandowskiego, który nie ukrywał swojego zaskoczenia. Według niego, w dużej części uwag nie zmieniono nawet kolejności słów. W związku z tym, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oraz minister energii Miłosz Motyka, których resorty przesłały podejrzanie spójne dokumenty, stali się obiektem podejrzeń o lobbing.

Jak informuje portal fxmag.pl, autorzy ustawy z resortu rozwoju przypuszczają, że poprawki zostały przygotowane przez podmioty zewnętrzne. Podejrzewa się, że za tymi działaniami stoją lobbyści dążący do zablokowania nowych regulacji. Taka sytuacja skłania do zadania ważnego pytania: kto w Polsce rzeczywiście tworzy prawo – politycy czy grupy interesów?

Reforma w spółdzielniach mieszkaniowych. Jakie są plany rządu?

Istotą sporu jest fundamentalna zmiana, która ma na celu zakończenie wieloletnich, a niekiedy dożywotnich rządów w spółdzielniach. Ministerstwo Rozwoju i Technologii chce zlikwidować praktykę, w której prezesi po wyborze sprawują władzę przez dziesięciolecia, często bez realnego nadzoru ze strony lokatorów.

Kluczowym założeniem projektu jest wprowadzenie obowiązkowej, 5-letniej kadencji zarządów dla wszystkich spółdzielni mieszkaniowych. Nowe prawo nie wyklucza reelekcji dobrego prezesa, jednak wymuszałoby to na nim ponowne stanięcie do wyborów i zdobycie poparcia członków spółdzielni. Taki mechanizm ma na celu zapewnienie mieszkańcom regularnej możliwości weryfikacji pracy zarządu.

Problem leży jednak w poprawkach zgłoszonych przez resorty Pełczyńskiej-Nałęcz i Motyki. Choć ich propozycje również odnoszą się do kadencyjności, zawierają pewien haczyk. Zgodnie z nimi, ograniczenie czasu sprawowania funkcji miałoby obowiązywać tylko wtedy, gdy spółdzielnia samodzielnie wprowadzi taki zapis do swojego statutu. W rzeczywistości oznaczałoby to konieczność dobrowolnego samoograniczenia władzy przez obecne zarządy, co wydaje się mało prawdopodobne.

Walka o wpływy i gigantyczne fundusze

Jeśli poprawki zostały przygotowane poza murami ministerstw, należy zastanowić się, kto miałby interes w rozwodnieniu ustawy. Wiele wskazuje na to, że inicjatorami mogą być same zarządy spółdzielni. Dla wielu prezesów i członków rad nadzorczych nadchodzące zmiany oznaczają bowiem realne ryzyko utraty władzy i lukratywnych posad.

Wokół ustawy toczy się gra o ogromne środki finansowe i posady, które często wiążą się z wynagrodzeniami rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych miesięcznie. Zarządy obracają wielkimi budżetami, decydując o remontach i inwestycjach wartych miliony. Wprowadzenie obowiązkowej kadencji zmusiłoby ich do regularnego starania się o głosy mieszkańców.

Dlatego też propozycja uzależniająca wprowadzenie kadencyjności od zapisu w statucie jest dla nich bardzo korzystna. Trudno oczekiwać, że wieloletni, niekwestionowani władcy spółdzielni dobrowolnie zrzekną się swoich przywilejów. W takiej formie ustawa okazałaby się bezskuteczna, a lokatorzy nadal byliby pozbawieni realnego wpływu na zarządzanie ich własnością.

Stanowiska Pełczyńskiej-Nałęcz i Motyki

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej odrzuca sugestie, że podobieństwo uwag zgłoszonych przez dwa resorty może świadczyć o tym, że poprawki powstały poza administracją rządową. Resort kierowany przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz przekonuje, że zbieżność stanowisk wynika z podobnej oceny problemów zawartych w projekcie i pokazuje, że wskazane kwestie wymagają dalszej dyskusji w rządzie.

Ministerstwo podkreśla jednocześnie, że jego propozycje były efektem analizy projektu przeprowadzonej przez urzędników resortu. Nie zgadza się więc z sugestiami, że mogły zostać przygotowane przez zewnętrzne środowiska zainteresowane kształtem przepisów.

„Zbieżność uwag MFiPR i ME świadczy o istotności podniesionych zagadnień, spójności opinii i tym bardziej przemawia za ich kompleksowym przepracowaniem przez odpowiednie gremia rządowe. Uwagi MFiPR są wynikiem jak zawsze szczegółowej analizy projektu przez resort, wszelkie inne tezy są nieuprawnione” – przekazało ministerstwo kierowane przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz w odpowiedzi na pytania „Rzeczpospolitej”.

Podobne zastrzeżenia do projektu zgłosił wcześniej minister energii Miłosz Motyka. Jego resort sprzeciwiał się obowiązkowemu wprowadzeniu pięcioletniej kadencji zarządów spółdzielni mieszkaniowych. W ocenie Ministerstwa Energii obecne przepisy już pozwalają spółdzielcom określić kadencyjność w statucie oraz odwoływać członków zarządu.

Resort argumentował również, że narzucenie kadencyjności ustawą może utrudnić funkcjonowanie dużych spółdzielni, zwłaszcza tych prowadzących wieloletnie inwestycje i zarządzających dużą liczbą mieszkań.

„Ustawowy przymus kadencyjności nie jest konieczny do osiągnięcia celu kontrolnego, natomiast może destabilizować podmioty prowadzące długofalowe inwestycje i zarządzające znacznym zasobem mieszkaniowym” – napisano w uwagach ministra energii.

Kontrowersje wzbudził fakt, że część propozycji przedstawionych przez resorty Motyki i Pełczyńskiej-Nałęcz była niemal identyczna, podobnie jak ich uzasadnienie. Ministerstwo Funduszy odniosło się do pojawiających się wątpliwości, natomiast Ministerstwo Energii nie przedstawiło wówczas publicznego wyjaśnienia dotyczącego podobieństwa obu dokumentów.

Czy jesteś prawdziwym mieszkańcem bloku? Udowodnij to w naszym quizie!
Pytanie 1 z 10
Masz ochotę na grilla. Gdzie go robisz?
WERSJA FB_Mieszkańcy bydgoskich Wyżyn wściekli, bo spółdzielnia postawia im parkomaty

Rolki