Gdzie dorobić w ferie 2026? Nawet kilkanaście tysięcy w miesiąc

2026-01-21 14:06

Ferie to nie tylko czas na zimowe szaleństwo na stokach narciarskich, ale dla wielu to okazja na zarobek. Nie cztery, a trzy terminy ferii zimowych sprawiły, że obłożenie w hotelach i miejscowościach turystycznych jest zdecydowanie większe niż w poprzednich latach. Właściciele hoteli, restauracji, sklepów i stoków szukają rąk do pracy. Zobacz, gdzie można dorobić w czasie w ferii zimowych 2026.

Zarobki w ferie - można dorobić

i

Autor: gpointstudio/ Freepik.com
  • Zimowy rynek pracy kwitnie, a pracodawcy w ferie pilnie poszukują rąk do pracy w turystycznych regionach.
  • Wiele ofert nie wymaga doświadczenia, kusząc elastycznym grafikiem i możliwością wypłat dziennych lub tygodniowych.
  • Sprawdź, jakie branże oferują najwyższe stawki i jakie benefity czekają na pracowników sezonowych!

Pracodawcy szukają rąk do pracy w ferie

W tym roku ferie zimowe odbywają się w trzech turach, co sprzyja kumulacji ruchu w popularnych zimowych destynacjach. Lokalne firmy potrzebują wsparcia „na już”, bo sezon trwa krótko, ale jest bardzo intensywny. Jak wskazują przedstawiciele Grupy Progres, po pandemicznych spadkach zimowy rynek wrócił do normalnego funkcjonowania, a w wielu miejscach wciąż brakuje pracowników.

Z analiz ofert przeprowadzonych przez Grupę Progres (ponad 6 tys. ogłoszeń) wynika, że praca sezonowa jest dostępna szeroko, często bez dużych wymagań. Ponad połowa ofert (50 proc.) nie wymaga wcześniejszego doświadczenia, a pracodawcy coraz częściej kuszą warunkami „pod kandydatów”: 38 proc. ogłoszeń oferuje elastyczny grafik, a 61 proc. dopuszcza wypłaty w formie tygodniówek, a nawet dniówek.

Kto dorabia i gdzie?

Największy popyt tradycyjnie dotyczy gastronomii i hotelarstwa – kelnerów, barmanów, kucharzy, pomocy kuchennych, recepcjonistów czy pokojowych. Ale lista ofert jest dużo szersza: pracownicy wypożyczalni sprzętu, obsługa wyciągów i tras narciarskich, animatorzy półkolonii i zimowisk, opiekunowie dzieci, a także osoby do obsługi lodowisk, basenów, parków rozrywki czy punktów informacji turystycznej.

W tym sezonie mocno widać też zapotrzebowanie na pracowników w handlu i logistyce – zwłaszcza w miejscowościach turystycznych, gdzie rośnie ruch w sklepach i magazynach. Dodatkowo, ponieważ zima jest bardziej śnieżna niż zwykle, przybywa ofert pracy przy odśnieżaniu i utrzymaniu dróg, parkingów, chodników czy dachów.

Dorabianie w ferie to domena nie tylko studentów. Pracy szukają też mieszkańcy regionów turystycznych, którzy traktują zimę jako ważne źródło dodatkowego dochodu, a także seniorzy, którzy chcą podreperować budżet, pozostać aktywni lub wykorzystać swoje doświadczenie.

Stawki potrafią zaskoczyć. Instruktor nawet 120 zł za godzinę

Zarobki zależą od stanowiska, doświadczenia i lokalizacji, ale widełki są konkretne. W gastronomii i hotelarstwie stawki zaczynają się zwykle od 31,5–35 zł brutto za godzinę, a w kurortach – dzięki napiwkom i dodatkom – realne dochody mogą być wyższe. Obsługa stoków, wypożyczalni i wyciągów zarabia średnio 32–38 zł brutto, animatorzy i pracownicy instytucji kultury 32–40 zł brutto, w handlu zwykle 32–36 zł brutto, a w magazynach i logistyce 33–37 zł brutto.

Wyżej wyceniane są prace fizyczne w trudnych warunkach: odśnieżanie potrafi dać 35–60 zł brutto za godzinę, szczególnie przy dużej liczbie godzin w tygodniu. Największe pieniądze czekają jednak na stokach: instruktorzy narciarstwa i snowboardu dostają od ok. 60 do 120 zł brutto za godzinę. To oznacza nawet 960 zł brutto dziennie przy ośmiu godzinach pracy, około 4800 zł brutto tygodniowo, a przy intensywnym grafiku w szczycie sezonu – nawet 9–19 tys. zł brutto miesięcznie.

Do tego dochodzą benefity, które realnie podbijają opłacalność: zakwaterowanie, wyżywienie, transport, darmowe karnety, premie, a czasem dodatkowe udogodnienia rekreacyjne. W efekcie ferie dla wielu Polaków stają się nie tylko przerwą od obowiązków, ale też sposobem na szybki i konkretny zastrzyk gotówki.

Źródło: WP Finanse/Fakt

Hazard, gangsterka i brutalne lata 90. Dlaczego Warszawa stała areną walki o wpływy? | Najsztub Pyta