Gastronomiczny gigant Michała Sołowowa znika z rynku. Setki pracowników North Fish czekają na zaległe pensje

2026-05-28 12:02

Jeszcze w sezonie zimowym załoga North Fish była uspokajana wizją stabilności dzięki wsparciu miliardera Michała Sołowowa. Zaledwie parę miesięcy po tych deklaracjach popularna sieć restauracyjna niemal całkowicie wyparowała z rynku, zostawiając zatrudnionych bez wynagrodzeń, obiecanych odpraw oraz jakichkolwiek wyjaśnień ze strony zarządu.

Michał Sołowow

i

Autor: Andrzej Iwańczuk & OleksSH/Shutterstock/ Reporter Michał Sołowow, polski miliarder, na tle szyldu restauracji North Fish i tablicy menu. Artykuł na Super Biznes opisuje problemy pracowników sieci, która zniknęła z rynku, pozostawiając ich bez pensji.
  • Sieć lokali North Fish, kontrolowana przez miliardera Michała Sołowowa, w zasadzie wyparowała z przestrzeni publicznej, a tłem tego zjawiska są poważne zarzuty o brak wypłat.
  • Byli członkowie personelu skarżą się na brak należnych wynagrodzeń i odpraw, podczas gdy wymiar sprawiedliwości odrzucił wniosek upadłościowy ze względu na pustą kasę przedsiębiorstwa.
  • Analizujemy kulisy głośnego upadku popularnej marki gastronomicznej oraz fatalne konsekwencje tej sytuacji dla setek pokrzywdzonych osób.

Serwis wyborcza.biz donosi, że kondycja finansowa spółki North Food Polska, do której należy szyld North Fish, pogarszała się od wielu miesięcy. Przedsiębiorstwo przez dekady plasowało się w czołówce najpopularniejszych formatów gastronomicznych w naszym kraju. Większość z około 33 punktów usługowych funkcjonowała w dużych centrach handlowych, generując jeszcze niedawno obroty rzędu 80 milionów złotych rocznie.

Byli członkowie załogi zaznaczają, że funkcjonowanie firmy opierało się w dużej mierze na kroplówce finansowej od głównego inwestora, czyli podmiotu MSC Galeon z grupy kontrolowanej przez Michała Sołowowa. Nawarstwiające się w przedsiębiorstwie kłopoty nie były jednak dla nikogo wielką tajemnicą. W rozmowie z portalem wyborcza.biz, jeden z dawnych dyrektorów regionalnych wyjawił, że korporacja zalega mu z wypłatą ponad 50 tysięcy złotych, a wiele innych osób z personelu nadal nie zobaczyło na oczy swoich pensji i gwarantowanych odpraw.

Michał Sołowow i North Fish: Zarząd uspokajał załogę przed upadłością

Szczególne oburzenie wśród zwolnionych wywołuje fakt, że jeszcze w okresie zimowym kierownictwo stanowczo dementowało plotki o nadchodzącym kryzysie. Jak podaje wyborcza.biz, świeżo powołany prezes Paweł Wojnowski zapewniał kadrę, że „nic złego się nie dzieje”, radząc wszystkim, by „mogli spać spokojnie”. W tym samym czasie roztaczano przed ludźmi wizje gruntownego rebrandingu, szerokich inwestycji oraz modernizacji sprzętu w punktach gastronomicznych. Dlatego złożenie oficjalnego wniosku o upadłość pod koniec stycznia okazało się dla wszystkich w firmie gigantycznym szokiem.

Z udostępnionych akt spółki wynika jasno, że właściciel North Fish stracił zdolność do regulowania zobowiązań już w listopadzie 2025 roku. W oficjalnych komunikatach zarząd argumentował te problemy długofalowymi efektami pandemii, drastycznymi podwyżkami kosztów operacyjnych, galopującymi cenami surowców, a także koniecznością zwrotu części uzyskanej pomocy publicznej.

Problemy z zaopatrzeniem i zwolnienia grupowe w restauracjach North Fish

Złożenie dokumentów w sądzie nie zatrzymało z dnia na dzień pracy lokali pod szyldem North Fish. Byli pracownicy relacjonują jednak, że z każdym kolejnym tygodniem prowadzenie działalności stawało się dla nich drogą przez mękę. Powszechnym zjawiskiem stały się braki w dostawach oraz drastyczne cięcia w ofercie, a część partnerów biznesowych po prostu zerwała umowy z powodu narastających zadłużeń.

Komplikacje dotknęły nawet tak prozaicznych kwestii, jak deponowanie gotówki utargowanej w restauracjach. Gdy Poczta Polska definitywnie wypowiedziała firmie umowę, obowiązek wpłacania dziennych zysków we wpłatomatach spadł bezpośrednio na barki kierowników regionalnych.

Decyzja o zwolnieniach grupowych zapadła 21 marca, kiedy to przeważająca część personelu otrzymała wypowiedzenia z obietnicą uregulowania wszelkich zaległości. Zobowiązania wobec pracowników obejmowały wypłatę pensji, odpraw oraz ustawowych odszkodowań za skrócone okresy wypowiedzenia, a pieniądze miały wpłynąć na konta zatrudnionych w maju.

Na czatach pytaliśmy, czy ktoś dostał przelew. Nikt nie dostał – relacjonował jeden z byłych pracowników cytowany przez wyborcza.biz.

Sąd w Kielcach bezlitosny dla North Food Polska z powodu braku majątku

Ostatniego dnia marca kielecki Sąd Rejonowy zdecydował o całkowitym oddaleniu wniosku upadłościowego złożonego przez spółkę North Food Polska. Dziennikarze wyborcza.biz ustalili, że łączna kwota nieuregulowanych zobowiązań przekroczyła barierę kilkunastu milionów złotych. Główną przeszkodą w pomyślnym przeprowadzeniu procesu okazał się całkowity brak środków, które mogłyby sfinansować chociażby same koszty procedury sądowej.

Przedsiębiorstwo nie dysponowało żadnymi prawami do nieruchomości, a jego jedyne wartościowe mienie sprowadzało się do używanych sprzętów gastronomicznych i floty zaledwie kilku aut. Taki stan rzeczy sprawia, że nawet prawomocne wyroki zasądzające spłatę roszczeń nie stanowią dla pokrzywdzonych ludzi żadnej gwarancji odzyskania środków finansowych.

To sytuacja określana jako „ubóstwo masy upadłości” – tłumaczył w rozmowie z portalem dr Bartosz Sierakowski z kancelarii Zimmerman Sierakowski Frosztęga.

Byli podwładni Michała Sołowowa szukają sprawiedliwości w sądach pracy

Znaczna grupa poszkodowanych zawiadomiła już Państwową Inspekcję Pracy i wytoczyła stosowne powództwa w sądach pracy. Alternatywną ścieżką odzyskania choćby części pieniędzy stały się dla załogi zgłoszenia do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który w ściśle określonych przypadkach pokrywa zaległe pensje i odprawy zwolnionym ludziom.

Spektakularny upadek North Fish udowadnia, że nawet potężna pozycja budowana na polskim rynku przez ponad dwie dekady nie gwarantuje biznesowego przetrwania. W rezultacie konsumenci stracili z dnia na dzień czołową sieć serwującą dania rybne, podczas gdy oszukani członkowie personelu nadal toczą nierówną batalię o należne im pieniądze.

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister Funduszy i Polityki Regionalnej [IMPACT 2026]
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy? Tak pracowano w PRL-u
Pytanie 1 z 15
Jak brzmiało słynne powiedzenie o pracy w PRL z końca lat 60. XX wieku?
QUIZ PRL. Czy się stoi, czy się leży, trzy tysiące się należy. Tak pracowano w PRL-u