Spis treści
- Premier stawia sprawę jasno: sprawdzimy wszystko do samego spodu
- Były ordynator milczy. Śledczy chcą dostać jego telefon
- Szokujące pensje i gigantyczna liczba godzin dyżurowych
- Zmasowane kontrole: NFZ, prokuratura i warszawski ratusz wkraczają do akcji
- UODO włącza się do gry w obronie danych pacjentów
- Szpital Południowy pod bezprecedensowym nadzorem
Premier stawia sprawę jasno: sprawdzimy wszystko do samego spodu
Szef rządu nie ukrywa, że skandal wokół Szpitala Południowego będzie jednym z najbardziej prześwietlanych tematów w służbie zdrowia. Donald Tusk zapewnił, że wszelkie doniesienia zostaną skrupulatnie zbadane, bez względu na polityczne napięcia towarzyszące całej sytuacji.
Premier zaznaczył również, że jest w ciągłym kontakcie z Waldemarem Żurkiem. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny ma osobiście trzymać pieczę nad śledztwem, by rzetelnie wyjaśnić wszystkie nieścisłości.
Niezależnie od tego, czy się komuś to opłaca czy nie, będziemy wyjaśniali każdy element tej sprawy – podkreślił premier.
Były ordynator milczy. Śledczy chcą dostać jego telefon
Zaskakujący obrót spraw miał miejsce podczas przesłuchania dr. Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora placówki. Wcześniej, na łamach Kanału Zero, lekarz opowiadał o rzekomych zaniedbaniach medycznych, chaosie na SOR-ze i sytuacjach, które miały prowadzić do ciężkich powikłań, a nawet zgonów.
Gdy jednak w środę pojawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, nie chciał składać szczegółowych wyjaśnień bez swojego adwokata. Piotr Antoni Skiba, rzecznik prokuratury, przekazał, że Jędrzejewski złożył jedynie zwięzłe oświadczenie i wskazał dwie osoby związane ze sprawą. Na większość pytań prokuratora nie udzielił odpowiedzi.
Co więcej, śledczy zamierzali zabezpieczyć smartfon byłego ordynatora. Miał on zawierać korespondencję z władzami stolicy dotyczącą problemów w lecznicy. Lekarz stwierdził jednak, że nie przyniósł ze sobą tego urządzenia. Następne przesłuchanie zaplanowano na poniedziałek.
Szokujące pensje i gigantyczna liczba godzin dyżurowych
Wszystko zaczęło się od materiału opublikowanego przez Zero.pl, którego głównym bohaterem był Dawid Kacprzyk. To były koordynator SOR-u i radny KO w Ursusie. Według doniesień medialnych, lekarz ten w 2025 r. miał wzbogacić się o około 1,6 mln zł. Z wyliczeń wynika, że w samym Szpitalu Południowym przepracował blisko 4 tysiące godzin rocznie, co daje średnią ponad 330 godzin miesięcznie.
Sprawa błyskawicznie wywołała ogólnopolską debatę o stanie służby zdrowia, limitach pracy medyków i zarządzaniu środkami publicznymi. Donald Tusk, odnosząc się w środę do tej kwestii, ocenił, że przez lata lekarze bardziej dbali o swoje dotychczasowe przywileje, zamiast skupić się na systemowych reformach.
Reprezentanci środowiska lekarskiego raczej stawali na głowie, żeby koncentrować się na ochronie uprzywilejowanej pozycji niektórych lekarzy, a nie na realnej kontroli i zmianie stanu rzeczy – ocenił premier.
Zmasowane kontrole: NFZ, prokuratura i warszawski ratusz wkraczają do akcji
Liczba podmiotów badających nieprawidłowości rośnie z każdym dniem. Obecnie w Szpitalu Południowym działania kontrolne prowadzą Narodowy Fundusz Zdrowia, władze Warszawy i prokuratura. Dodatkowo Ministerstwo Zdrowia nakazało wojewodzie mazowieckiemu i krajowemu konsultantowi w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie własnych inspekcji. Kontrole obejmują nie tylko Szpital Południowy, ale też Szpital Bródnowski.
W miniony poniedziałek uruchomiono dwa oddzielne postępowania. Pierwsze z nich skupia się na oszustwie finansowym na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie natomiast bada ewentualne nadużycia podczas przyjmowania pacjentów na SOR. Sprawie przygląda się również Najwyższa Izba Kontroli, która już wcześniej sygnalizowała problemy z ewidencją czasu pracy niektórych lekarzy.
UODO włącza się do gry w obronie danych pacjentów
Kolejnym organem prześwietlającym placówkę jest Urząd Ochrony Danych Osobowych. Szef UODO, Mirosław Wróblewski, zapowiedział kontrolę dotyczącą sposobu przetwarzania danych w Szpitalu Południowym. Powodem są medialne doniesienia sugerujące łamanie zasad RODO. To oznacza, że obok spraw finansowych i personalnych pod lupę trafią również kwestie poufności informacji o pacjentach.
Szpital Południowy pod bezprecedensowym nadzorem
Skandal już dawno przestał być lokalnym problemem jednego lekarza lub oddziału. Aktualnie debata dotyczy zarobków w branży medycznej, funkcjonowania ochrony zdrowia, procedur przyjmowania chorych, gospodarki finansowej oraz ochrony wrażliwych danych.
Premier podkreśla, że władze nie poprzestaną na lekturze doniesień prasowych i doprowadzą sprawę do końca.
Odpowiedzialni za ewentualne nadużycia, zaniedbania lub pomówienia nie pozostaną bezkarni – zapewnił premier.
Przyszłe dni mogą okazać się decydujące. Śledczy czekają na raporty z kontroli NFZ i resortu zdrowia, a także na kolejne zeznania dr. Jędrzejewskiego, który ma w końcu zaprezentować twarde dowody na swoje rewelacje.
