Donald Trump chwali się zyskami z wojny z Iranem. W tym czasie Amerykanie płacą rekordowo dużo za paliwo

2026-10-26 12:31

Prezydent Donald Trump otwarcie przyznał, że Stany Zjednoczone zarabiają „cholerną fortunę” dzięki wojnie z Iranem. Kontrowersyjne słowa przywódcy padły w momencie, gdy ceny paliw w USA biją historyczne rekordy, a inflacja osiągnęła poziom 3,7 procent.

Donald Trump o zyskach USA z wojny na Bliskim Wschodzie

Podczas sobotniego spotkania z wyborcami w stanie Georgia prezydent Donald Trump otwarcie stwierdził, że konflikt na Bliskim Wschodzie przynosi Stanom Zjednoczonym gigantyczne zyski finansowe. Amerykański przywódca wskazał na państwa, które w związku z wojną z Iranem decydują się na zakup surowca z USA. „Nasz kraj zarabia setki miliardów dolarów dzięki temu, co dzieje się na Bliskim Wschodzie, ponieważ przyjeżdżają do Teksasu, do Oklahomy i do Luizjany i zabierają tę ropę” – oświadczył.

Jak przypomina serwis money.pl, prezydent ujawnił również, że współpracownicy sugerowali mu powstrzymanie się od publicznego mówienia o tych dochodach w obliczu drożyzny dotykającej zwykłych obywateli.

Zarabiamy więc setki i setki miliardów, a nawet biliony dolarów. Ale moi ludzie powiedzieli mi: proszę o tym nie wspominać, bo ludzie płacą nieco więcej (na stacjach paliw – red.). (...) Ale ja powiedziałem: „Nie obchodzi mnie to, i tak to powiem”. Zarabiamy cholerną fortunę.

Quiz. Donald Trump: fakty i fake newsy. Sprawdź, czy prezydent USA da się lubić
Pytanie 1 z 10
Zanim został prezydentem, Donald Trump nigdy nie pełnił żadnej funkcji publicznej.

Deklaracje o potężnych wpływach do budżetu zbiegły się w czasie z trudną sytuacją na wewnętrznym rynku, gdzie miliony mieszkańców USA mierzą się z rekordowymi stawkami na stacjach paliw. W trakcie swojego wystąpienia Donald Trump rzucił także tajemniczą uwagę dotyczącą złóż ropy na Grenlandii, będącej autonomicznym terytorium zależnym od Danii, jednak nie wytłumaczył, w jaki sposób Amerykanie mieliby czerpać z nich zyski.

Wojna z Iranem wywindowała ceny paliw i inflację w USA

Bezpośrednie wypowiedzi Donalda Trumpa mocno kontrastują z codzienną rzeczywistością Amerykanów, którzy odczuwają skutki drożyzny w sklepach oraz na stacjach benzynowych. Rozpoczęta przed ośmioma miesiącami przez USA i Izrael operacja zbrojna przeciwko Iranowi wywołała poważne turbulencje na globalnych rynkach surowcowych, co widać w konkretnych danych.

Od początku 2026 roku notowania ropy WTI poszły w górę o 72,5 proc., natomiast cena ropy Brent zwiększyła się aż o 81,4 proc. W ujęciu rocznym w trzecim kwartale bieżącego roku koszt oleju napędowego wzrósł o blisko 60 proc. Ponadto we wrześniu stawka za galon diesla na amerykańskim rynku po raz pierwszy w dziejach przebiła granicę 6 dolarów, a wrześniowy wskaźnik inflacji konsumenckiej osiągnął 3,7 proc. rok do roku, przekraczając przewidywania ekspertów.

Zaledwie dzień przed wystąpieniem prezydenta, w piątek, baryłka amerykańskiej ropy naftowej znów kosztowała ponad 100 dolarów, przekraczając tym samym psychologiczną granicę. Nastrojów na rynku nie uspokajają również doniesienia mediów sugerujące, że tuż po listopadowych wyborach połówkowych ataki na Iran mają zostać wznowione.

Donald Trump traci poparcie przed wyborami połówkowymi w USA

Amerykańscy analitycy polityczni zwracają uwagę, że szczycący się dochodami państwa w dobie kryzysu Donald Trump może powielać błąd, który wcześniej pogrążył jego poprzednika w Białym Domu. Kiedy krajem rządził Joe Biden, przedstawiciele jego administracji regularnie chwalili się doskonałymi wskaźnikami makroekonomicznymi, podczas gdy zwykli obywatele borykali się z coraz wyższymi kosztami utrzymania. Ignorowanie tych codziennych bolączek wyborców stało się wówczas jednym z głównych punktów krytyki wymierzonej w obóz Demokratów.

Obecnie sytuacja wygląda bardzo podobnie. Kiedy w 2025 roku Donald Trump ponownie obejmował urząd prezydenta, zapowiadał zduszenie inflacji oraz rezygnację z angażowania kraju w drogie i przewlekłe konflikty zbrojne. Właśnie dlatego jego dzisiejsze słowa o „cholernej fortunie” zbijanej na wojnie całkowicie rozmijają się z nastrojami panującymi w społeczeństwie.

Pogłębiającą się przepaść między przekazem płynącym z Waszyngtonu a realiami życia zwykłych ludzi potwierdza sondaż Reuters/Ipsos, według którego w październiku poparcie dla prezydenta spadło do rekordowo niskiego poziomu 31 proc. Chwalenie się bilionowymi wpływami w sytuacji, gdy Amerykanie zostawiają coraz więcej pieniędzy przy dystrybutorach, stanowi bardzo ryzykowny ruch polityczny, mogący przynieść dotkliwe straty w nadchodzących wyborach połówkowych do Kongresu.

MICHALIK OSTRZEGA! AMERYKANIE NIE SĄ NASZYMI SOJUSZNIKAMI! TRUMP CIĄGNIE AMERYKĘ NA DNO!

ROLKI