- Podstawowy koszyk zakupowy kosztuje 93,96 zł.
- Olej rzepakowy, cukier i jabłka notują największe wzrosty cen w ujęciu tygodniowym.
- Ceny są niższe niż przed rokiem, ale powoli pną się w górę.
- Konflikt na Bliskim Wschodzie i problemy z ropą mogą wywołać skokowe podwyżki.
Z informacji zebranych przez aplikację PanParagon wynika, że na sklepowych półkach wciąż jest tanio. Business Insider podkreśla, że w porównaniu do ubiegłego roku sytuacja wygląda wręcz bardzo korzystnie dla konsumentów.
Średnia wartość podstawowego koszyka, obejmującego 14 najczęściej kupowanych artykułów, osiągnęła we wrześniu 2026 roku poziom 93,96 zł. To wprawdzie wzrost o ponad 2 proc. względem poprzedniego tygodnia, co sygnalizuje powolny trend wzrostowy. Niemniej jednak wciąż jest to kwota niższa niż w tym samym czasie w 2025 roku, gdy za te same zakupy trzeba było wydać przeszło 96 zł. Eksperci zaznaczają jednak, że ta stabilizacja jest tylko pozorna i wkrótce dobiegnie końca.
Jakie produkty drożeją, a które tanieją?
Mimo optymistycznych danych dotyczących całego koszyka, analiza pojedynczych produktów ujawnia istotne przetasowania. Niektóre artykuły wyraźnie drożeją, podczas gdy nieliczne odnotowują spadki. Co zmieniło się na przestrzeni ostatnich dni?
Dane z paragonów wskazują, że liderem podwyżek jest obecnie olej rzepakowy. Jego cena poszybowała w górę aż o 9,3 proc. w zaledwie tydzień, osiągając pułap średnio 8,81 zł za litr. To jasny sygnał, że rynek zaczyna reagować na globalne zawirowania.
Wśród produktów, za które musimy płacić więcej, znalazły się także:
- Cukier, którego cena podskoczyła o ponad 5 proc.
- Jabłka, ze wzrostem na poziomie 4,9 proc.
Na pocieszenie można dodać, że ceny niektórych produktów, takich jak ziemniaki i bułki kajzerki, pozostają bez zmian. Z kolei taniej kupimy banany, pierś z kurczaka i mąkę pszenną, przy czym tylko w przypadku tej ostatniej spadek był zauważalny i wyniósł 6,5 proc.
Kiedy ceny poszybują w górę?
Obecne, relatywnie niskie ceny to najprawdopodobniej tylko chwila spokoju przed potężnym uderzeniem w nasze portfele. Źródło problemu znajduje się daleko od Polski, na niespokojnym Bliskim Wschodzie. Sytuacja polityczna i militarna w tym regionie staje się coraz bardziej napięta, a takie incydenty jak atak dronów na strategiczny rurociąg Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej tylko pogarszają sprawę.
Kluczowe znaczenie ma fakt, że po zablokowaniu cieśniny Ormuz, to właśnie wspomniany rurociąg stanowił jedną z najważniejszych arterii przesyłu ropy naftowej na świecie. Jego uszkodzenie oznacza potężne problemy dla globalnej gospodarki. Wzrost cen ropy bezpośrednio przekłada się na wyższe koszty paliwa. To z kolei oznacza, że transport wszystkich towarów – od produktów rolnych, przez surowce dla piekarni, aż po zaopatrzenie sklepów – stanie się znacznie droższy.
Nie można również zapominać o wyższych kosztach energii niezbędnej do produkcji. Eskalacja napięcia na Bliskim Wschodzie i wynikający z niej kryzys surowcowy z pewnością znajdą swoje odzwierciedlenie w cenach na sklepowych półkach.
Wszystko wskazuje na to, że czas tanich zakupów nieubłaganie dobiega końca. Ostatnie skoki cen, takie jak w przypadku oleju, to najprawdopodobniej tylko zapowiedź fali podwyżek, która zaleje sklepy w nadchodzących miesiącach jesienno-zimowych. Czas przygotować się na trudniejsze czasy.