Spis treści
- Z informacji przekazanych przez Radosława Sikorskiego wynika, że Pałac Prezydencki optował za kandydaturą Nikodema Rachonia na stanowisko polskiego ambasadora w USA. Jest to brat dyrektora Telewizji Republika.
- Odpowiedź z otoczenia głowy państwa była błyskawiczna. Zasugerowano, że szef MSZ mija się z prawdą albo wcześniej przystał na tę propozycję, jednak ostatecznie weto zgłosił Donald Tusk.
- Kto ma rację w tym dyplomatycznym starciu i co tak naprawdę dzieje się za kulisami batalii o fotel szefa ważnej placówki w Waszyngtonie?
Walka między Ministerstwem Spraw Zagranicznych a środowiskiem prezydenta o kluczowe posady dyplomatyczne ciągnie się od dawna, a jednym z najbardziej zapalnych punktów jest amerykańska ambasada. Obecnie polską placówką zarządza Bogdan Klich, ale wyłącznie jako chargé d'affaires. Kancelaria Prezydenta twardo sprzeciwia się jego ostatecznej nominacji na ambasadora.
Teraz głównym bohaterem konfliktu stał się Nikodem Rachoń. W poniedziałek, 5 października, Radosław Sikorski ujawnił, że to właśnie jego kandydaturę na szefa placówki w USA miał zgłosić Karol Nawrocki.
Zarówno Nawrocki, jak i Rachoń współpracują ze sobą w Pałacu Prezydenckim. Warto zauważyć, że Nikodem jest bratem Michała Rachonia, który pełni funkcję dyrektora programowego w TV Republika. Pogłoski o jego ewentualnym wyjeździe do Waszyngtonu krążyły w przestrzeni medialnej już wiosną tego roku.
Adam Bielan, rozmowy w Stanach i reakcja ministra Sikorskiego
Wypowiedź szefa dyplomacji była reakcją na informacje podane przez Dominikę Wielowieyską na antenie TOK FM. Według dziennikarki Donald Trump miał w marcu namawiać Władysława Kosiniaka-Kamysza do zawiązania sojuszu z partiami prawicowymi.
Wtedy mieliby 100-proc. wsparcie z USA. Drzwi stałyby otworem, by odnosić wielkie sukcesy – relacjonowała Wielowieyska.
Z relacji wynika, że z tego typu inicjatywą do amerykańskich polityków mieli wyjść Adam Bielan, będący europosłem PiS, oraz wspomniany Nikodem Rachoń. Do tych właśnie rewelacji odniósł się Radosław Sikorski, wspominając o kandydaturze Rachonia do Stanów Zjednoczonych.
Teraz rozumiem, jakie zadania miał realizować w Waszyngtonie Nikodem Rachoń, zaproponowany mi przez Karola Nawrockiego na ambasadora RP w USA – napisał szef MSZ.
Marcin Przydacz atakuje. „Zgodził się, czy kłamie?”
Na wpis ministra błyskawicznie zareagował Marcin Przydacz, stojący na czele Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta. Podważył on słowa Sikorskiego, informując, że minister miał początkowo przystać na przygotowane porozumienie ambasadorów, ale ostateczną decyzję na „nie” podjął premier.
Uprzejmie informuję, że porozumienie w sprawie ambasadorów zostało zaakceptowane przez Radosława Sikorskiego. Zablokował je premier Donald Tusk. Jedną z ambasad uzgodnionych była ta w Waszyngtonie – napisał Przydacz.
Bliski współpracownik głowy państwa zarysował następnie dwie możliwe opcje. Według pierwszej Radosław Sikorski dał zielone światło dla Nikodema Rachonia, lecz Donald Tusk odrzucił tę propozycję. Druga opcja zakłada, że w porozumieniu figurowało inne nazwisko, a wpis szefa MSZ jest zwykłym kłamstwem. Przydacz zasugerował, że prawdziwy jest drugi wariant, po czym rzucił pytanie: „Radosław Sikorski kłamie czy zgodził się na Nikodema Rachonia w Waszyngtonie?”.
Tym samym długi spór o kształt polskiej dyplomacji za oceanem wszedł w fazę otwartych ataków pomiędzy ministerstwem a pałacem. Mimo oświadczeń obu stron wciąż nie wiadomo ze stuprocentową pewnością, czy nazwisko Rachonia rzeczywiście znajdowało się na zatwierdzonej liście kandydatów na polskiego ambasadora.
