Spis treści
- Kielce: Autobusy miały trafić do Winnicy. Plany pokrzyżowała polityka
- Spór o ulicę Bandery w Winnicy. Reakcja radnych PiS
- Zbiórka na autobusy dla Ukrainy. Gigantyczny odzew darczyńców
- Co dalej z autobusami w Kielcach? Czekają na wycenę
- Polityczny konflikt w Kielcach a reakcja społeczeństwa
- Finał zbiórki na autobusy dla Winnicy. Niewiadoma co do liczby pojazdów
- Darczyńcy w zaledwie 72 godziny wpłacili ponad 500 tys. zł na autobusy dla Winnicy.
- Wcześniej przekazanie pojazdów z Kielc zatrzymał polityczny spór.
- W dyskusji przewijały się wątki Ukrainy, Stepana Bandery i sprzeciw radnych Prawa i Sprawiedliwości.
Kielce: Autobusy miały trafić do Winnicy. Plany pokrzyżowała polityka
Sprawa dotyczy wysłużonych autobusów, które wycofały z użytku Kielce. Serwis money.pl informował, że w maju mer Winnicy Sergiej Morgunow poprosił władze miasta o przekazanie tych pojazdów, by wesprzeć lokalny transport.
Dla ukraińskiego miasta taka pomoc była kluczowa. Komunikacja w Winnicy opiera się głównie na trolejbusach i tramwajach, a ich kursowanie bywa paraliżowane przez przerwy w dostawach prądu, wynikające z rosyjskich ataków na infrastrukturę Ukrainy. Pomysł był logiczny – autobusy, dla których w Kielcach nie było już miejsca, mogły przez kolejne lata służyć pasażerom u wschodnich sąsiadów.
Polecany artykuł:
Spór o ulicę Bandery w Winnicy. Reakcja radnych PiS
Inicjatywa wywołała gorącą debatę. Przeciwko niej opowiedziało się dwóch radnych Prawa i Sprawiedliwości, podnosząc argument, że jedna z ulic w Winnicy nosi imię Stepana Bandery. Ten wątek błyskawicznie przerodził się z lokalnego sporu w ogólnopolską dyskusję. Napięcie wokół sprawy rosło, aż w końcu mer Winnicy sam wycofał wniosek o przekazanie pojazdów. W efekcie, zamiast gestu solidarności między miastami partnerskimi, narodził się kolejny konflikt, nawiązujący do trudnej historii i relacji polsko-ukraińskich.
Zbiórka na autobusy dla Ukrainy. Gigantyczny odzew darczyńców
Mogłoby się wydawać, że to koniec tematu, ale stało się inaczej. Gdy projekt upadł, Fundacja „Sikorki Na Ukrainie” wystartowała z internetową zbiórką na zakup autobusów dla Winnicy. Reakcja przerosła najśmielsze oczekiwania. Telewizja TVP3 Kielce podała, że w zaledwie trzy dni na koncie zbiórki zgromadzono ponad 500 tys. zł, co stanowiło ponad połowę założonej kwoty. Mieszkańcy różnych regionów Polski zdecydowali się sami sfinansować pomoc, która wcześniej utonęła w politycznych rozgrywkach.
Co dalej z autobusami w Kielcach? Czekają na wycenę
Tymczasem autobusy przeznaczone dla Ukrainy nadal parkują na terenie bazy przy ulicy Kolberga w Kielcach. Według doniesień TVP3 Kielce, pojazdy muszą przejść wycenę, zanim zostaną sprzedane. Prawdopodobnie trafią potem na licytację publiczną.
Agata Wojda, prezydent Kielc, zaznaczyła, że miasto jest w kontakcie z organizatorami zbiórki i zadeklarowała wsparcie w załatwieniu formalności związanych z zakupem i transportem pojazdów.
Polityczny konflikt w Kielcach a reakcja społeczeństwa
Dr Rafał Miernik, politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, w wypowiedzi dla TVP3 Kielce ocenił, że cały spór miał tło czysto polityczne. Ekspert podkreślił, że nie należy postrzegać Kielc jako miasta zamkniętego. Zauważył, że odzew społeczny udowodnił, iż wielu ludzi chciało pomóc, nie zważając na polityczne kłótnie.
Finał zbiórki na autobusy dla Winnicy. Niewiadoma co do liczby pojazdów
Obecnie nie wiadomo dokładnie, ile autobusów trafi do ukraińskiego miasta. Rozstrzygnie to wycena pojazdów oraz ostateczny wynik zbiórki. Jedno jest pewne – awantura polityczna przyniosła odwrotny do zamierzonego skutek. Zamiast zablokować pomoc, zmobilizowała rzesze ludzi, którzy w kilka dni zebrali setki tysięcy złotych na wsparcie Ukrainy.