Spis treści
- Grupowe zwolnienia w wielbarskim zakładzie IKEA mocno wstrząsnęły lokalnym rynkiem pracy, pozbawiając źródła dochodu blisko 250 zatrudnionych.
- Fabryka, która przez ostatnie 20 lat napędzała gospodarkę regionu, teraz pozostawiła byłych pracowników w obliczu poważnych trudności ze znalezieniem równie dobrych posad.
- Lokalne wskaźniki bezrobocia już pną się w górę. Sprawdź, dlaczego te cięcia etatów uderzają tak mocno i co mogą oznaczać dla przyszłości tej części Polski.
Jak donosi dziennik "Fakt", redukcja etatów w fabryce IKEA wywołała potężne wstrząsy na okolicznym rynku pracy. Wiosną tego roku zakład w Wielbarku, który zatrudniał wcześniej około 1,5 tysiąca osób, rozstał się z załogą liczącą około 240–250 pracowników. Szwedzki gigant tłumaczył te ostre cięcia wyraźnym spadkiem liczby zamówień oraz ogólnym kryzysem w branży meblarskiej.
Skutki tych zwolnień są szczególnie odczuwalne w Wielbarku i sąsiednich miejscowościach. IKEA nie była tam zaledwie jedną z wielu wielkich firm na rynku. Przez niemal 20 lat wielbarska fabryka stanowiła swoisty fundament lokalnej gospodarki. Zapewniała stabilne zatrudnienie własnej załodze, ale też napędzała rozwój dziesiątek mniejszych przedsiębiorstw i podwykonawców.
IKEA w Wielbarku. Fabryka dała pracę, a teraz zwalnia
Gdy szwedzka fabryka startowała z produkcją w 2007 roku, sytuacja na lokalnym rynku pracy prezentowała się zgoła odmiennie, wręcz dramatycznie. Stopa bezrobocia w tym rejonie ocierała się o 30 procent, a mieszkańcy wciąż dotkliwie odczuwali gospodarcze i społeczne reperkusje po likwidacji Państwowych Gospodarstw Rolnych (PGR).
Rozwój zakładu pociągnął za sobą lawinę nowych inwestycji – zaczęły powstawać tartaki, mniejsze i większe zakłady stolarskie oraz cała sieć firm usługowych. O gigantycznym wpływie IKEA na gospodarkę regionu mówi wprost burmistrz Wielbarka, Jerzy Krzysztof Szczepanek. Samorządowiec podkreśla, że dzięki obecności fabryki gmina stała się najbardziej uprzemysłowionym obszarem w całym powiecie.
Obecnie sytuacja życiowa dużej części lokalnej społeczności uległa dramatycznemu pogorszeniu. Osoby zwolnione z IKEA otrzymały oczywiście rekompensaty finansowe, których wysokość zależała od liczby przepracowanych lat. Jak szacują władze lokalne, niektórzy pracownicy mogli liczyć nawet na kilkadziesiąt tysięcy złotych odprawy. Są to jednak środki, które zapewniają jedynie tymczasowy spokój, a nie gwarantują długoterminowej stabilności finansowej.
Zwolnienia w IKEA. Była pracownica komentuje
Teraz to poszukiwanie nowej pracy jest dla nich główną bolączką. Była pracownica szwedzkiego giganta, w rozmowie z dziennikarzami „Faktu”, opisała brutalną rzeczywistość, z jaką muszą się mierzyć osoby, które straciły zatrudnienie.
Na palcach dwóch rąk mogę policzyć osoby, które bez problemu znalazły od razu pracę po zwolnieniu z IKEI – powiedziała.
Sytuację utrudnia fakt, że posady w wielbarskiej fabryce przez lata uważano za wyjątkowo korzystne na tle tego, co oferowały inne okoliczne firmy. Ludzie pracowali na stabilnych umowach o pracę, cieszyli się dostępem do prywatnej opieki medycznej, zniżek sportowych, a także tanich obiadów. Ponadto IKEA zapewniała cały pakiet świadczeń pozapłacowych dedykowanych rodzinom zatrudnionych.
Znalezienie posady gwarantującej chociażby zbliżone standardy w najbliższej okolicy graniczy z cudem, a problem potęguje to, że tak ogromna liczba osób zmuszona jest szukać pracy w tym samym czasie.
Bezrobocie w powiecie szczycieńskim po zwolnieniach w IKEA
Skutki cięć w fabryce widać już w twardych danych z rynku pracy. Z raportów Powiatowego Urzędu Pracy w Szczytnie wynika, że w lipcu 2025 roku liczba zarejestrowanych bezrobotnych z Wielbarka wynosiła 225, ale już rok później skoczyła do 265 osób.
Mimo to, to wciąż nieporównywalnie lepsza rzeczywistość niż ta sprzed budowy fabryki, gdy co trzeci mieszkaniec nie miał pracy. Liczby te uświadamiają jednak, jak bolesne dla tak niewielkiej społeczności są redukcje u tak gigantycznego pracodawcy. Zlikwidowanie 250 wakatów to potężny cios nie tylko dla samych zwolnionych, ale i ogromne ryzyko dla lokalnych firm, które rosły w siłę właśnie dzięki wielbarskiej fabryce mebli.
19 lat temu IKEA była naszemu regionowi bardzo potrzebna, właściwie go uratowała – ocenił w rozmowie z „Faktem” lokalny przedsiębiorca Ryszard Mróz.