Spis treści
"Barwy szczęścia", odcinek 3355: Jerzy tłumaczy się Małgorzacie z wizyty u Wandy
Zwoleńska już od początku nie będzie ukrywać swojej irytacji przedłużającą się karcianą rozgrywką męża. Prawdziwe wzburzenie przyjdzie jednak w momencie odkrycia szczegółów tego spotkania. Okazuje się bowiem, że zaproszeni na partyjkę brydża Krystyna (Hanna Bieluszko) i Krzysztof (Jacek Kałucki) Jaworscy w ogóle nie dotrą na miejsce. Ich nieobecność będzie spowodowana nagłym zdarzeniem losowym, które zmusi małżeństwo do całkowitej zmiany planów i rezygnacji z wieczornej rozrywki w towarzystwie przyjaciół.
- Kto wygrał? - zapyta Małgorzata.
- Nikt. Krzysztof wylądował z Krystyną na pogotowiu i nie przyszli... Rozbiła lustro i poharatała sobie rękę - wyjaśni jej mąż.
Taki obrót spraw wywoła ogromne zdumienie u bohaterki, która kompletnie nie zrozumie powodów przedłużającej się nieobecności męża. Skoro karciana rywalizacja została odwołana, naturalnym krokiem powinien być szybki powrót do własnego mieszkania. Portal swiatseriali.interia.pl informuje jednak, że Marczak znajdzie wymówkę dla swojego zachowania, choć jego słowa absolutnie nie przekonają zdenerwowanej i coraz bardziej podejrzliwej żony.
- Krzysztof zadzwonił, jak byłem już na miejscu. Miałem wstać i wyjść? Nie wypadało. Wanda się postarała, upiekła ciasto - wytłumaczy się Jerzy.
- Twoim zdaniem to jest w porządku, że sobie samotnie spędzasz wieczór u obcej kobiety? - zaatakuje go żona.
Zazdrość Zwoleńskiej w 3355 odcinku "Barw szczęścia". Spotkanie z Kępską
Mężczyzna kompletnie zignoruje pretensje i spojrzy na całe zajście z zupełnie innej perspektywy. Stanowczo odrzuci oskarżenia o romantyczny charakter spotkania z Kępską, próbując udowodnić, że początkowym założeniem była wyłącznie towarzyska gra w karty w większym gronie. Te racjonalne argumenty w żaden sposób nie ostudzą jednak gniewu jego wybranki.
- Którego nie było. I wyszła randka - zakpi z niego Zwoleńska, po czym od razu zacznie wypytywać o szczegóły - O czym rozmawialiście? Bo chyba nie o kartach?
- O życiu. Ona sporo przeszła, a nie ma z kim porozmawiać. Buduje swoje życie w nowym miejscu - zrelacjonuje jej Marczak, po czym zapewni żonę, że nie ma powodów do zazdrości.
Kobieta postanowi działać na własną rękę i zaraz po ostrej wymianie zdań z małżonkiem zaplanuje bezpośrednią wizytę u rzekomej rywalki. Na miejscu będzie czekało ją spore zaskoczenie, ponieważ postawa gospodyni w niczym nie będzie przypominać osoby pogrążonej w głębokim smutku po stracie bliskiego. Zastanie Kępską wracającą z torbami pełnymi nowych ubrań, co tylko spotęguje obawy dotyczące próby uwiedzenia cudzego męża pod pretekstem przyjacielskich spotkań.
- Cieszę się, że dobrze się pani mieszka. Jak klient jest zadowolony, to agent nieruchomości także. A jak sąsiedzi? - rzuci na początek Małgorzata.
- Na razie to są znajomości na dzień dobry. Ale mili ludzie... Jerzy na pewno mówił, że rozkręcamy kółko brydżowe... - odpowie jej Wanda.
- Owszem. Mój mąż wspomniał, że gracie w parze - podkreśli Zwoleńska, po czym odwoła się do tego, co widzi - Widzę, że jakieś większe zakupy.
Małgorzata ostrzeże wdowę przed romansem z Jerzym. Finał wizyty
Uśmiechnięta sąsiadka potraktuje temat ubrań dość lekko, tłumacząc swoją decyzję o uzupełnieniu szafy zwykłą potrzebą odmiany wizerunku. Tego rodzaju wyjaśnienia natychmiast wzbudzą czujność odwiedzającej, która uzna to za jawną prowokację i bez ogródek wyrazi swoje zaniepokojenie całą sytuacją. Gospodyni spróbuje załagodzić napiętą atmosferę, stanowczo zaprzeczając jakimkolwiek ukrytym zamiarom wobec zajętego mężczyzny.
- Kobiety często odświeżają szafy, kiedy starają się o względy mężczyzny. Tylko warto właściwie dobierać kandydatów - upomni ją Małgorzata.
- Zapewniam, że nie interesują mnie cudzy mężowie - zapewni ją Wanda, domyślając się, że pije do niej i Jerzego.
Niedługo po tej mało przyjemnej wymianie zdań wzburzona kobieta zrelacjonuje przebieg całego spotkania swojemu partnerowi, co wywoła u niego wyraźny niepokój. Znając wybuchowy temperament swojej wybranki, mężczyzna zda sobie sprawę z powagi sytuacji oraz możliwych konsekwencji jej dalszych działań. Rozwój wydarzeń rodzi pytanie o przyszłość przyjacielskich relacji z sąsiadką i ewentualną rezygnację z karcianych wieczorów w imię ratowania domowego spokoju.
- Co jej powiedziałaś? - spyta ją Jerzy.
- Ja tylko zaznaczyłam swój teren - szepnie mu żona.