Spis treści
Nowe postacie na ławeczce w 11 sezonie Rancza
Legendarna ławeczka z serialu "Ranczo" przejdzie istotne transformacje. Śmierć Franciszka Pieczki w 2022 roku pozostawiła pustkę po postaci Stacha Japycza, jednak twórcy serialu postanowili wprowadzić na to miejsce kogoś nowego. W nadchodzącym sezonie w Wilkowyjach pojawi się nieznany wcześniej krewny Japycza z Australii – Ignacy. Z pewnością wywoła to duże poruszenie zarówno wśród mieszkańców, jak i stałych kompanów od "Mamrota".
Zastanawiające jest to, jak Hadziuk, Pietrek i Solejuk zareagują na nowego gościa w 11. serii "Rancza". Tradycyjnie przyjmowali oni każdego z otwartymi ramionami, oferując wsparcie i życiowe porady przy kultowym winie. Okazuje się jednak, że Ignacy Japycz nie będzie jedyną nową osobą, która zagości u boku weteranów słynnej ławeczki.
Tomasz Witebski gościem na ławeczce w Ranczu
Najnowsze doniesienia z planu wskazują, że przed słynnym sklepem "U Krysi" pojawi się jeszcze jedna znana postać. Wśród stałych bywalców na ławeczce zasiądzie Tomasz Witebski (w tej roli Jacek Kawalec) – nauczyciel języka polskiego, pisarz i lokalny dziennikarz. Aktor podzielił się tą informacją w mediach społecznościowych, publikując zdjęcie z planu zdjęciowego.
„Kolejne marzenie Witebskiego spełnione. Choć na chwilę dosiadł się ławeczki” – napisał Jacek Kawalec na swoim profilu na Facebooku.
Uważni widzowie "Rancza" przypomnieli jednak aktorowi, że to nie pierwszy raz, kiedy Witebski zasiadł z Pietrkiem, Solejukiem i Hadziukiem. W jednym z wcześniejszych sezonów, po załamaniu wywołanym ucieczką Czerepacha (Artur Barciś), wygłosił on na ławeczce charakterystyczny monolog.
"Parobek… zabił sztukę. Gombrowicz trafnie przewidział w Ferdydurke, zwłaszcza w Operetce całkowite odwrócenie dominanty estetycznej w kulturze światowej. Gwałtowny wzrost znaczenia politycznego i ekonomicznego niższych warstw spowodował rozwój form przekazu z definicji plebejskich, takich jak radio, a zwłaszcza telewizja… Co zaowocowało całkowitą dominacją gustu parobka w kulturze i zepchnęło sztukę na margines… Ostatecznym przypieczętowaniem tego stanu rzeczy było wynalezienie internetu, który zatarł granicę między twórcą a odbiorcą wytwarzając fałszywe z gruntu przekonanie, że twórcą może być każdy – ergo nikt… Będę rzygał..."
Z tamtego odcinka w pamięci widzów "Rancza" zapisały się również słowa Pietrka, który zaoferował, że pójdzie do sklepu po kolejną butelkę trunku dla zacnego gościa: „Pan profesur się nie fatyguje”.