Piekło uczniów na ekranie. Rozmawiamy z obiema stronami barykady

Przy tym, co obecnie dzieje się w szkołach - i mam tu na myśli zarówno serię ataków w naszym kraju, jak i skandal z uniwersytetem Cornella - seriale takie jak "Carrie" wybrzmiewają ze zdwojoną siłą. W końcu mowa tu o prześladowanej przez matkę i rówieśników młodej dziewczynie, którą zgnębiono o jeden raz za dużo. Jedna agresja zrodziła drugą. Przed premierą miałam okazję porozmawiać z aktorami rzeczonego serialu (wszystkie odcinki obejrzycie już w Prime Video). Arthur Conti zagrał jednego z oprawców tytułowej bohaterki - Billy'ego Nolana, zaś Joel Oulette stojącego po drugiej stronie barykady, poczciwego Tommy'ego Rossa. Co przesądziło o tym, że ci dwaj nastolatkowie prezentowali tak odmienne postawy?

Carrie
Autor: Prime Video/ Materiały prasowe

"Kierunek, w jakim zmierza świat, przeraża mnie jako ojca"

Mike Flanagan, czyli twórca najnowszej adaptacji "Carrie" Stephena Kinga, przeniósł już na ekran szereg różnych powieści grozy. Każda z nich budziła w nas, odbiorcach, nieco inny rodzaj strachu, łączyło je jednak jedno - ludzka tragedia. Zapytałam więc filmowca, co jego osobiście przeraża najbardziej. W odpowiedzi usłyszałam:

- Wszystkie te koszmary, z którymi przyszło nam żyć, biorą się właśnie z ludzkiego okrucieństwa. Myślę, że to, co mnie przeraża, zmieniło się, gdy zostałem rodzicem, ponieważ, zawsze bałem się tego, jak radzić sobie z okrucieństwem wymierzonym we mnie, ale to zupełnie inny rodzaj lęku, gdy myślisz o tym, co może spotkać twoje dzieci. To zupełnie inny poziom strachu – widzieć, jak doświadczają okrucieństwa. Właśnie to nie daje mi spać po nocach – świadomość, że oczywiście ich to spotka.

Opinię Flanagana podziela Matthew Lillard, kreujący w serialu postać dyrektora Grayle'a. - A skala tego problemu narasta. To kwestia o ogromnym zasięgu, o wymiarze egzystencjalnym: zmiany klimatu, przemoc z użyciem broni, rzeczy, na które nie mamy wpływu. Czym innym jest bycie adresatem krzywdzących uwag w sieci – gdzie sprawcą może być każdy i działa anonimowo – a czym innym sytuacja, w której dziecko wychodzi się na ulicę i może spotkać je coś strasznego. Kierunek, w jakim zmierza świat, przeraża mnie jako ojca. Do tego dochodzi poczucie braku kontroli nad tym, co dzieje się na świecie – czujemy się po prostu bezsilni - mówi w naszej rozmowie.

Carrie
Autor: Prime Video/ Materiały prasowe

Tommy Ross był najlepszy z nich wszystkich, lecz to i tak nie wystarczyło

W książce Stephena Kinga Carrie White udaje się na szkolny bal w towarzystwie Tommy'ego Rossa - popularnego chłopaka, który zdaje się być "ostatnim sprawiedliwym", tym rówieśnikiem, który wyciąga rękę do prześladowanej dziewczyny i okazuje jej autentyczną sympatię. Mike Flanagan w serialowej "Carrie" idzie nawet o krok dalej - u niego Tommy zaprasza koleżankę na bal z własnej nieprzymuszonej woli, a nie - jak u Kinga - namówiony przez swoją dziewczynę. Kreujący jego postać Joel Oulette zauważa jednak, że choć Tommy ostatecznie stanął na wysokości zadania, jego pomoc okazała się daremna, bowiem zbyt późna. Był lepszy od jej prześladowców, ale wciąż niewystarczająco dobry.

- Można by go uznać za winnego, w tym sensie, że widział, jak dręczono Carrie, a nie wstawił się za nią tak szybko, jak powinien - zaczyna swoją wypowiedź aktor. Na pytanie, dlaczego Tommy ostatecznie zdecydował się zareagować, odpowiada zaś:

- Myślę, że wpływ na to miało jego wychowanie. Nie jest on osobą o stabilnej sytuacji materialnej, opiekuje się ojcem i stara się jak najlepiej radzić sobie w rzeczywistości, w jakiej przyszło mu żyć. Do tego dochodzi jeszcze dynamika jego relacji z Sue. Tommy mierzy się z wieloma wyzwaniami, choć na pierwszy rzut oka wydaje się charyzmatycznym, otwartym i pełnym ciepła chłopakiem. Uważam więc, że te jego cechy nie są powszechnie znane, ale sądzę też, że jego troska o Carrie wynika właśnie z tego, jak został wychowany. Jakby przenosił tę troskę o rodzinę na grunt szkolny.

CZYTAJ TEŻ: To one znęcały się nad Carrie White. Aktorki zdradzają nam kulisy [WYWIAD]

Nie potwory, a skrzywdzone i ignorowane dzieci 

Kluczem wydaje się tu stwierdzenie: "jego troska o Carrie wynika właśnie z tego, jak został wychowany". W naszej rozmowie uczestniczył bowiem również Arthur Conti, czyli serialowy Billy Nolan - wykolejony chłopak i naczelny łobuz, który zadał biednej Carrie ten ostateczny, druzgocący cios. I o ile Mike Flanagan w swojej interpretacji "Carrie" uczłowieczył takie postacie jak Margaret White czy Chris Hargensen, dając im przekonujące motywacje, o tyle Billy wciąż pozostaje dla nas enigmą. Dlaczego przejawiał tak destrukcyjne zachowania? Czemu nienawidził otaczającego go świata i świadomie skrzywdził bogu ducha winną dziewczynę?

- Kiedy gra się postać, która może budzić tak silną niechęć, próbuje się znaleźć jakiś powód takiego stanu rzeczy, wyjaśnienie, dlaczego ten człowiek jest taki, jaki jest. Wyobrażałem go sobie jako kogoś, kto miał koszmarne dzieciństwo. Kogoś, kto w okresie dorastania był fatalnie traktowany przez wszystkich wokół i musiał zbudować mur oddzielający go od reszty świata. Wyraźnie widać u niego dystans wobec innych ludzi i pozostałych postaci – on po prostu uważa, że wszystko jest zabawne i że nic nie ma znaczenia - tłumaczy aktor.

Carrie
Autor: Prime Video/ Materiały prasowe

Arthur Conti nazywa Billy'ego Nolana mizantropem, niemniej nie uważa go za absolutnie beznadziejny przypadek. To po prostu chłopak, którego ktoś prawdopodobnie bardzo skrzywdził i zaniedbał, a społeczeństwo zamiast wyciągnąć doń pomocną dłoń, zwyczajnie spisało go na straty (co widzimy zresztą w scenie z udziałem jednego z nauczycieli). - Nie uważam, by był całkowicie nieprzystępny. Sądzę, że odpowiednia osoba we właściwym momencie mogłaby do niego dotrzeć i dostrzec w nim człowieczeństwo, choć z pewnością jest on bardzo zdystansowany i odizolowany od otoczenia - podsumował aktor.

Dziwne upodobania Billy'ego Nolana

A jak już o Billym mowa, zaciekawił mnie wątek jego słabości do dzikich zwierząt, którego na próżno szukać w książce Stephena Kinga i poprzednich adaptacjach "Carrie".

- To dość ciekawy motyw – on i te jego ptaszniki, jaszczurki, węże i tak dalej. To chyba niezbyt popularne zwierzęta domowe, raczej niszowe. Takie, których ludzie zazwyczaj unikają. Może czuje jakąś więź z pająkiem czy wężem... a może po prostu buduje to wokół niego aurę tajemniczości i sprawia, że ludzie się go boją lub trzymają na dystans - wyjaśnia Arthur.

CZYTAJ TEŻ: Dlaczego "Carrie" tak mocno odbiega od książki? Twórca opowiada nam, czemu gruntownie przerobił powieść Stephena Kinga

Arthur Conti (Billy Nolan) i Joel Oulette (Tommy Ross) o dwóch stronach barykady w serialowej "Carrie" | Wywiady ESKA

ROLKI