Spis treści
"Wielki Marty" to fascynująca prawdziwa historia geniusza o wielkiej ambicji, apetycie na życie i zdolności do podnoszenia się po życiowych upadkach. Marty (w tej roli Timothée Chalamet) chce być gwiazdą. Nagnie więc wszystkie reguły, wejdzie w sojusze z ludźmi, od których powinien trzymać się z daleka, gotów będzie uwieść każdą kobietę, byleby tylko zrealizować swoje marzenie o wielkości.
Timothée Chalamet idzie po Oscara. "Wielki Marty" powalił krytyków na kolana
Choć szereg statuetek zgarną zapewne "Grzesznicy" i "Jedna bitwa po drugiej", "Wielki Marty" już uchodzi za dzieło absolutne. Recenzje krytyków są wyśmienite, a serwis Metactiric przyznał mu nawet odznakę "must-see". Najwięcej pochwał zgarnia wcielający się w głównego bohatera Timothée Chalamet, dla którego jest to już trzecia nominacja do Oscara - poprzednie otrzymał za "Tamte dni, tamte noce" (2017) i biopic "Kompletnie nieznany" z 2024 roku. Wielu twierdzi, że Timmy i tym razem obejdzie się smakiem, w końcu utarło się przekonanie, że Akademia nie nagradza "zbyt młodych" aktorów (o czym boleśnie przekonał się choćby Leonardo DiCaprio). Niemniej chyba czas najwyższy zerwać z tą skostniałą tradycją, bo mówimy tu o nie lada występie.
Timothée Chalamet o roli w "Wielkim Martym"
Z okazji premiery "Wielkiego Marty'ego", Timothée Chalamet urządził sobie pogawędkę z kolegą po fachu, który już doczekał się dwóch statuetek - Robertem Downeyem Juniorem, z którym zresztą pod koniec roku zmierzy się w box-office'owym wyścigu znanym jako Dunesday, gdy trzecia "Diuna" i "Avengers: Doomsday" trafią do kin tego samego dnia. RDJ nie mógł wyjść z podziwu nad kreacją Timmy'ego i postacią, którą wykreował.
Wydaje mi się, że ta rola wymagała dużo dyscypliny. Uwielbiam tego gościa, to aż dziwne. Robi tak wiele podłych rzeczy, że aż myślimy: "Czy on naprawdę to powiedział? Poważnie to robi? Chwila moment. Nie zrobi jej tego po tym jak mu pomogła, prawda? Nie każe jej się tak podle czuć. I za każdym razem widzę ogromną dyscyplinę i skupienie. Niechętnie o to pytam, ale co go motywuje? Chciałbym się w to zagłębić, bo moim zdaniem między innymi dlatego ten film jest tak dobry. Istnieje coś takiego jak sofizmat, mówi on, że życie jest poniekąd sprawiedliwe. Kiedy podjąłeś się zagrania Marty'ego wiedząc już, jak potoczą się jego losy, pomyślałeś, że jest coś konkretnego, co każe mu podejmować te działania? - rzekł.
Marty, w którego marzenia nikt nie wierzy, nie cofnie się przed niczym, by rzucić świat na kolana i Timothée, odpowiadając na pytanie Roberta, opowiedział o własnych doświadczeniach - skupiając się właśnie na marzeniach i dążeniu do ich zrealizowania.
Uwielbiam to pytanie, bo dorastając w Nowym Jorku, w tym środowisku pełnym presji, wychowałem się w Mandattan Plaza, coś takiego sprawia, że mamy marzenia. Nie słyszałem o tym sofizmacie, ale bardzo wcześnie zdałem sobie z niego sprawę. Za młodu mogłem nocować u przyjaciół i zauważałem, że mam lepsze warunki życia. A jeszcze inni z kolei żyli o wiele lepiej niż ja. To sprawiało, że miałem marzenia i to tak inspiruje w tym filmie.
i
Wspomniał też o tym, jak jego zdaniem postać Marty'ego stanowi odbicie marzeń współczesnych młodych ludzi, których życie diametralnie zmieniła pandemia.
W miarę, jak dorastałem, po rozmowach z kuzynami, widzę, że w szkole marzenia równały się konsumpcji. Marzyłem o produktach z reklam Nike, filmów dokumentalnych o Michaelu Jordanie. I może po pandemii COVID-19, sam nie wiem, kiedy świat stał się ewidentnie surowszy - zawsze był surowy, ale teraz jest niezaprzeczalnie gorzej - mam wrażenie, że obecnie dla młodych ludzi podejmowanie wysiłku to coś niesamowitego. A Marty Mauser to uosabia. Ciężko się stara. A w takich okolicznościach, w jakich sam byłem na początku kariery, wysiłek jest konieczny. Jeśli nie masz oparcia, sam jesteś swoim system wsparcia. Mam tylko nadzieję, że nie uraziłem nikogo tak, jak Marty w filmie. W takich momentach przypominały mi się słowa Meryl Streep: "Kiedy zrozumiesz już to, czego nie rozumiesz w swoim bohaterze, wtedy go rozgryziesz". Cały czas słyszałem też Josha Safdiego, reżysera, żebym nie oceniał tego gościa.
"Wielki Marty" już do obejrzenia w kinach
Swój kunszt aktorski Timothée pokazał również faktem, że "Wielkiego Marty'ego" i "Kompletnie nieznanego" zagrał w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy - to się nazywa prawdziwy kameleon. A o tym, czy otrzyma w tym roku swego zasłużonego Oscara, przekonamy się w nocy z 15 na 16 marca. Tymczasem zachęcamy was do seansu "Wielkiego Marty'ego", który od 30 stycznia wyświetlany jest w polskich kinach - w końcu wszystkie te zachwyty raczej nie wzięły się znikąd.