Nowością, która całkowicie zmienia układ sił, jest fakt, że farma zaczęła zarabiać. Każde zadanie ma swoją konkretną wartość, a wspólna pula nagród może urosnąć nawet do 200 tysięcy złotych. Problem w tym, że pieniądze można nie tylko zdobyć, ale i bardzo szybko stracić. A gdy w grę wchodzi gotówka, napięcie rośnie błyskawicznie.
Jednym z kluczowych zadań tygodnia było przygotowanie skrzynek na rośliny oraz zrobienie aż trzech kilogramów twarogu z mleka wydojonego tego samego dnia, w którym uczestnicy dostali polecenie. Brzmi prosto? Tylko w teorii. Poranek przyniósł chaos, nerwy i fatalne nieporozumienie. Jedna z uczestniczek nie dosłyszała wszystkich instrukcji i postanowiła wykorzystać świeżo wydojone mleko do przygotowania owsianki na śniadanie.
Zobacz też: Farma 5, odcinek 6: Ucieczka wywołała lawinę oskarżeń. Nowy Farmer Tygodnia będzie wystawiony na próbę
Emocje sięgają zenitu
To, co miało być niewinnym posiłkiem, momentalnie stało się iskrą zapalną. Część farmerów stanęła za nią murem, tłumacząc, że błąd był niezamierzony. Inni nie kryli zażenowania i złości, bo zmarnowane mleko oznaczało realne zagrożenie niewykonania zadania, a co za tym idzie, utratę pieniędzy. Zamiast współpracy pojawiły się pretensje i wzajemne oskarżenia.
Sytuację dodatkowo pogorszył fakt, że nałożyły się na siebie obowiązki obecnego i poprzedniego Farmera Tygodnia. Praca zaczęła się piętrzyć, zapasy były marnowane, a gospodarstwo coraz bardziej wymykało się spod kontroli. Nowy system wynagrodzeń zamiast motywować, wywołał falę konfliktów, które niemal sparaliżowały codzienne funkcjonowanie farmy.
"Farma” po raz kolejny udowadnia, że to nie tylko reality show ze zwierzętami w tle, ale prawdziwy test charakterów. Natura, ciężka praca i presja pieniędzy błyskawicznie obnażają słabości. A skoro po zaledwie jednym tygodniu atmosfera jest tak gęsta, można być pewnym, że to dopiero początek prawdziwej burzy.