Spis treści
Emisja 1929. odcinka "M jak miłość". Nowe zasady Sowińskiego oburzą lekarzy
W 1929. epizodzie popularnego serialu personel medyczny znów zderzy się z kontrowersyjnymi pomysłami zarządcy. Jak informuje serwis swiatseriali.interia.pl, świeżo upieczony dyrektor administracyjny wyda polecenie tworzenia drobiazgowych raportów z codziennej pracy, co znacząco obciąży zatrudnionych tam medyków.
Najbardziej poszkodowany w tej sytuacji okaże się ordynator Chodakowski, który już będzie narzekał na ogromne przemęczenie i nadmiar obowiązków. Zirytowany lekarz postanowi zainterweniować i nie pozwoli na dalsze paraliżowanie funkcjonowania placówki.
Olek Chodakowski wkroczy do akcji. Awantura w gabinecie dyrektora w "M jak miłość"
Zmęczony sytuacją Olek ruszy prosto do gabinetu swojego przełożonego, aby stanowczo zaprotestować przeciwko nowym procedurom. Nowy dyrektor nie dostrzeże jednak w swoich działaniach niczego niewłaściwego, co tylko podsyci gniew ordynatora.
- Słucham, w czym mogę pomóc? - zapyta jak gdyby nic Sowiński.
- Pomóc pan nie może, ale mógłby pan chociaż... nie przeszkadzać. To już byłoby nieźle. Chodzi o te raporty - wyrzuci mu Chodakowski.
- Te raporty są niezwykle ważne. Pozwolą na analizę efektywności pracy personelu oraz zwiększenie finansowania oddziału... - wyjaśni mu Aleksander.
Argumentacja przełożonego absolutnie nie przekona doświadczonego chirurga. Brak nici porozumienia między mężczyznami szybko przerodzi się w niezwykle burzliwą i emocjonalną wymianę zdań.
- Ważne? Być może z pańskiego punktu widzenia. Ale ja mam pacjentów, zaplanowane zabiegi - swoje i nadprogramowe, za chorego kolegę. Nie śpię po nocach, żeby się przygotować, jakoś to wszystko ogarnąć, a pan jeszcze dokłada mi obowiązków... - zauważy Olek.
- Niech się pan tak nie unosi... To też jest pana obowiązek - przypomni mu dyrektor.
- Ja się nie unoszę! Na razie jestem bardzo, bardzo spokojny... Ale mój spokój ma swoje granice! - zaznaczy ordynator.
Groźby i szantaż w "M jak miłość". Sowiński nie pozostanie dłużny Chodakowskiemu
Cierpliwość Olka wyczerpie się do zera, zwłaszcza że biurokracja to tylko kolejny z destrukcyjnych pomysłów administracji. Zdesperowany ordynator postanowi wyciągnąć najcięższe działa i jednoznacznie zapowie walkę o dobro całego oddziału.
- Najpierw próbował pan wymusić na mnie wykorzystywanie do operacji tańszych materiałów, a teraz mam ślęczeć nad papierami, tylko dla pańskiego widzimisię! Zgłoszę to do zarządu kliniki, napiszę pismo, że pan utrudnia, ba!... Uniemożliwia mi pracę! - zagrozi mu Olek, po czym wyjdzie z jego gabinetu, trzaskając drzwiami i zostawiając zszokowanego Aleksandra zupełnie samego.
Mimo tak ostrej reakcji, zarządca szpitala zupełnie zlekceważy słowa podwładnego. Zamiast przemyśleć swoje postępowanie, Sowiński zacznie planować bezwzględny rewanż, który zamierza przeprowadzić w wielkiej tajemnicy.
- Bardzo proszę, niech pan pisze... Ja może też coś napiszę... - powie już do siebie Sowiński.