Kijów pozbawiony ogrzewania. Rekordowy mróz daje się we znaki mieszkańcom
Ukraińcy przeżyli kolejną dramatyczną noc. Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy ponad 300 dronów oraz 34 rakiety różnych typów — balistyczne i manewrujące. Ataki wymierzone były w obiekty infrastruktury krytycznej w obwodach odeskim, dniepropietrowskim, winnickim, rówieńskim i połtawskim. Najgorsze skutki ostrzału odnotowano w Kijowie, a także obwodzie kijowskim.
Ukraińska stolica, która wciąż dochodziła do siebie po atakach z 9 stycznia, ponownie została pozbawiona ogrzewania. Według danych mera Kijowa Witalija Kliczki, bez ciepła pozostało 5 635 bloków mieszkalnych. W około 80% z nich ogrzewanie udało się przywrócić dopiero niedawno — mieszkańcy zdążyli odczuć je zaledwie przez kilka dni po mroźnych nocach. Jeszcze wczoraj brygady komunalne kończyły prace — do podłączenia pozostawało jedynie 16 budynków, które przez 11 dni pozostawały bez ogrzewania. Dzisiejszy atak ponownie przerwał ten proces i obecnie nie wiadomo, kiedy mieszkańcy Kijowa odzyskają ciepło.
Miasto objęły mrozy, jakich nie notowano co najmniej od 15 lat. W nocy temperatura spada do –20 °C, a w ciągu dnia utrzymuje się na poziomie –10 do –15 °C. Miasto uruchomiło tzw. „punkty ogrzewania” — ciepłe przestrzenie, w których można naładować telefon, napić się gorącej herbaty lub kawy i coś zjeść. W pomoc włączyły się także firmy i sklepy, udostępniając ogrzewane miejsca z internetem i ładowarkami. Ze względu na nadzwyczajną sytuację złagodzono również godzinę policyjną, umożliwiając mieszkańcom nocne przemieszczanie się do punktów ogrzewania.
Jak wygląda życie w Kijowie? "Kiedy nie ma prądu, wiem już co robić"
Mimo tych działań zima oznacza dla wielu walkę o przetrwanie. Brak ogrzewania, przerwy w dostawach prądu oraz wody postawiły ludzi w krytycznej sytuacji. Mieszkańcy Kijowa przebywają w zimnych mieszkaniach, próbując ogrzać się kocami, przy jeszcze działających kaloryferach lub podgrzewając na kuchenkach cegły, które mają choć minimalnie ogrzać pomieszczenia. Co istotne, ogrzewania nie ma nie tylko w domach, ale również w miejscach pracy czy edukacji.
Dziewięcioletnia Sofia odrabia lekcje, siedząc przy stole w dwóch swetrach i kurtce. Obok leży tablet podłączony do powerbanka. Dziewczynka uczy się w czwartej klasie, a wszystkie lata jej edukacji szkolnej przypadają na czas wojny. Ma wielkie ambicje – marzy, by zostać pisarką i tłumaczką, więc sporo czasu udziela uczeniu się i czytaniu. Z powodu sytuacji kryzysowej w Kijowie, braku ogrzewania oraz przerw w dostawach prądu jej szkoła przeszła na nauczanie zdalne. Jak mówi Sofia, do takiego trybu zdążyła się już przyzwyczaić — rosyjskie ostrzały często zmuszają szkoły do pozostawiania dzieci w domach, aby nie narażać ich na niebezpieczeństwo kolejnych ataków.
- Kiedy nie ma prądu, wiem już, co robić. Mam kilka powerbanków — ładuję nimi telefon i tablet, bo dużo zadań mamy w formie wideo. Jesienią było trochę łatwiej, bo dłużej było jasno na dworze. Teraz, gdy jest ciemno, trudno się czyta i pisze, a internet nie zawsze działa - opowiada dziewczynka w rozmowie z nami.
Jak dodaje, do takich warunków w pewnym stopniu się przyzwyczaiła, ale przyznaje, że jest już zmęczona.
- To jest bardzo niewygodne. Mam na sobie podkoszulkę, koszulkę, jeden sweter, drugi i kurtkę. Na nogach 3 pary skarpetek, dwie pary rajstop i ciepłe spodnie. No, trochę ciężko oddychać. Jestem zmęczona tym. Nawet na ulicę mnie mama tak nie ubierała. Chciałabym, żeby było ciepło i żebym mogła po prostu siedzieć przy biurku bez kurtki. Czekam, aż zrobi się ciepło. Nie rozumiem, dlaczego tak się dzieje - mówi Sofia.
W ciągu dnia często przebywa w domu w czapce i rękawiczkach, co — jak sama mówi — nie zawsze pomaga się ogrzać.
Nie mają ogrzewania od kilku dni, prąd jest limitowany. W mieszkaniu jest 7 stopni
W 14-piętrowym budynku w dzielnicy Hołosijiwskiej w północnej części miasta, w którym mieszka rodzina, ogrzewania nie ma od kilku dni. Prąd pojawia się tylko na kilka godzin dziennie. W tym czasie domownicy starają się naładować urządzenia, przygotować posiłki i wykonać szkolne obowiązki. Jak mówi mama dziewczynki, temperatura w mieszkaniu utrzymuje się na poziomie 7-11 stopni Celsjusza.
Mieszkanie naszej rozmówczyni znajduje się na 9 piętrze, więc kiedy nie ma prądu – do mieszkania musi wchodzić po schodach. Dwupokojowe mieszkanie z dużym balkonem i wielkimi oknami w tym wypadku ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony – jak nie ma prądu i nie działa lodówka – można na zimnym balkonie trzymać jedzenie. Z drugiej – tak czy inaczej z balkonu wieje, więc na czas braku ogrzewania jest on oklejony taśmą.
Jak opowiada matka dziewczynki – problemów z posiłkami raczej nie ma, dzięki kuchence gazowej. Jeden minus – trzeba gotować tak, żeby od razu zjeść, bo chociaż w mieszkaniu jest zimno, częsty brak prądu „robi z lodówki zwykłą szafę”.
Aby się ogrzać, rodzina włącza kuchenkę gazową i piekarnik, spędzając czas w kuchni — najcieplejszym miejscu w mieszkaniu. Na szczęście, kuchnia jest mała, więc szybko robi się cieplej. Dalej dzień mija monotonnie: ojciec idzie do pracy, matka pracuje zdalnie, a Sofia odrabia lekcje.
- Jest to dla niej męczące. Często płacze, że chce chodzić ubrana normalnie. Nie mamy dokąd wyjechać z Kijowa, i musimy mierzyć się z tym, co jest - opowiada matka dziewczynki.
Największe problemy zaczynają się wieczorem. Wtedy w grę wchodzi wielka miska, w której trzeba się "wykąpać". Jeśli jest prąd - wodę podgrzewa bojler, a jeśli nie - kilka litrów wody trzeba podgrzać na kuchence. Przed snem rodzice nalewają ciepłą wodę do plastikowych butelek. Sofia wkłada je pod kołdrę, kiedy kładzie się spać.
Najtrudniejsza jest noc. "Boję się, że uderzy rakieta czy dron i nas zabije"
Najtrudniejsza, według Sofii, jest noc. Boi się alarmów przeciwlotniczych i możliwych ostrzałów — w takich sytuacjach trzeba wstać spod kołdry i iść do schronu, gdzie jest jeszcze zimniej. Dlatego ciepłe ubrania i buty Sofia trzyma zawsze obok łóżka. Wchodząc do schronu w bloku, temperatura spada do kilku stopni.
- Zawsze się boję. Boję się, że uderzy rakieta czy dron i nas zabije. Słyszałam wybuchy już niejednokrotnie. Raz też widziałam dron, gdy biegliśmy do metra. Jest duży. Jak jak duży i szybki ptak – wyjaśnia 9-latka.
W tej dramatycznej sytuacji dla wielu mieszkańców ratunkiem stają się generatory, do których można podłączyć grzejniki lub inne urządzenia elektryczne pomagające się ogrzać. Na stronie pomagam.pl trwa zbiórka „Ciepło z Polski dla Kijowa”, zorganizowana przez fundację Stand with Ukraine wspólnie z innymi organizacjami i ruchami społecznymi. Z zebranych środków zostaną zakupione generatory dla mieszkańców Kijowa.
W ciągu czterech dni udało się zebrać ponad 4 miliony złotych. Organizatorzy planują osiągnąć cel w wysokości 5 milionów złotych.