Premiera iPhone’a 17e nie była wielkim zaskoczeniem. Po zeszłorocznym modelu było właściwie pewne, że Apple pójdzie za ciosem i pokaże jego następcę. I rzeczywiście – nowy smartfon wygląda niemal identycznie jak poprzednik. Ten sam kompaktowy rozmiar, ten sam notch na ekranie, pojedynczy aparat z tyłu.
Czy to wada? Niekoniecznie. Po dwóch tygodniach testów mogę powiedzieć jedno: to telefon, który po prostu dobrze leży w dłoni. W pudełku – bez niespodzianek. Przewód USB‑C, spinacz do tacki SIM, dokumenty. Ładowarki brak, ale to już standard.
Szybka konfiguracja i pierwsze spojrzenie na ekran
Pierwsze uruchomienie przebiegło błyskawicznie. Przeniesienie danych z innego telefonu to dosłownie kilka kliknięć i chwila cierpliwości. Całość działa intuicyjnie, bez zbędnego kombinowania.
Ekran ma 6,1 cala i jest to OLED Super Retina XDR. Nie ma tu wyższej częstotliwości odświeżania ani Always on Display – i tak, przy bardziej zaawansowanych modelach można to zauważyć. Z drugiej strony w codziennym użytkowaniu? Naprawdę trudno się czepiać. Jasność jest wysoka, kolory przyjemne dla oka, a nowe szkło Ceramic Shield 2 ma według producenta lepiej chronić przed zarysowaniami.
i
MagSafe w końcu na pokładzie
Jedną z najważniejszych zmian jest dodanie wsparcia dla MagSafe. To funkcja, której bardzo brakowało w poprzednim modelu. Teraz można bez problemu korzystać z magnetycznych etui, ładowarek czy powerbanków.
Ładowanie bezprzewodowe ma maksymalnie 15 W, więc nie jest rekordowe, ale i tak jest dwa razy szybsze niż wcześniej. W praktyce – wystarczające. Telefon można położyć na ładowarce i po chwili wrócić do pracy. Bez stresu, bez kabli plączących się po biurku.
i
Lepsza wydajność
Pod obudową znalazł się procesor A19. Co prawda z nieco słabszym GPU niż w podstawowym modelu z serii 17, ale szczerze? W codziennym użytkowaniu kompletnie tego nie widać.
Aplikacje uruchamiają się szybko, system działa płynnie, gry – nawet te bardziej wymagające – nie stanowią problemu. To jeden z tych telefonów, które po prostu działają bez zadyszki.
Bateria? 4005 mAh. Na papierze brzmi skromnie, ale w praktyce spokojnie wystarcza na cały dzień pracy. Zdarzało mi się kończyć dzień z około 20 proc. zapasu i to przy intensywnym użytkowaniu.
Telefon dla praktycznych użytkowników
Na co dzień korzystam z bardziej zaawansowanych modeli najnowszej generacji – iPhone’a 17 Pro oraz iPhone’a 17 Air. Dlatego doskonale widzę różnice. Ale widzę też coś jeszcze: iPhone 17e bardzo wyraźnie wybija się na tle prostych smartfonów konkurencyjnych marek.
To sprzęt dla osób, które przesiadają się ze starszych iPhone’ów, dla tych, którzy pierwszy raz wchodzą w ekosystem Apple albo po prostu cenią prostotę i praktyczność. Sprawdzi się u dzieci, u rodziców, u użytkowników, którzy nie potrzebują wszystkich bajerów, ale chcą telefonu niezawodnego i szybkiego.
Wiem już, że polecę go mojej mamie. Korzysta dziś z iPhone’a 16e i jest nim zachwycona. Jestem niemal pewna, że jego następca zrobiłby na niej jeszcze lepsze wrażenie.
iPhone 17e nie jest rewolucją i nawet nie próbuje nią być. To raczej spokojna, przemyślana ewolucja, która pokazuje, że "budżetowy" model może być naprawdę dopracowany. Po dwóch tygodniach testów mogę powiedzieć jedno – ten telefon bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Działa szybko, wytrzymuje cały dzień, jest wygodny i po prostu przewidywalny w dobrym tego słowa znaczeniu.
Jeśli ktoś szuka smartfona praktycznego, solidnego i przyjemnego dla oka – warto mieć go na radarze.