Spis treści
Krótko przed odejściem Bożeny Dykiel produkcja stacji TVN przekazała „Super Expressowi” informację o planowanym powrocie aktorki na plan zdjęciowy „Na Wspólnej”. Te plany przekreśliła jednak nagła śmierć gwiazdy, która nastąpiła 12 lutego. Współpracujący z nią na co dzień artyści wciąż nie mogą pogodzić się z tą bolesną stratą.
-Wszystkim nam brakuje Bożeny. Podpierała ten serial, nadawała mu energię. Ewidentnie podnosiła jego rangę - mówi "Super Expressowi" Waldemar Obłoza (67 l.).
Waldemar Obłoza wspomina pracę z Bożeną Dykiel
Odtwórca roli Romana Hoffera z sentymentem wraca pamięcią do wspólnej pracy ze zmarłą artystką. Jak przyznał, chętnie służyła ona pomocą, ale jednocześnie wysoko stawiała poprzeczkę i nie tolerowała na planie braku przygotowania u innych aktorów. „Ci aktorzy, którzy z nią grali, wiedzieli doskonale, że muszą być świetnie przygotowani, że nie ma tam ściemy, że tekst jakoś tam sobie dowolnie improwizuje. Szczególnie młodzi. Sama jej obecność powodowała, że troszeczkę na baczność się stało, nawet ja. Natomiast mamuśkowała tym, którzy potrzebowali takiego wsparcia zawodowego” - dodał.
Zbliżoną opinię o zmarłej koleżance z planu wyraża 77-letni Mieczysław Hryniewicz, wcielający się w postać jej serialowego małżonka.
Na planie wszyscy jakby bali się Bożeny. Ona nie rządziła strachem, ale miało się do niej wielki szacunek. Może coś takiego było, że ten szacunek troszeczkę się przeradzał w taki mocny szacunek, na granicy strachu, czy czegoś takiego. Bożena była ostra, wymagająca, ale przede wszystkim w stosunku do siebie. Niezwykle profesjonalna. Ale wszyscy się bali i nawet mi współczuli, że ja gram jej męża.
Mieczysław Hryniewicz o respekcie wobec Bożeny Dykiel
Chociaż aktorka na co dzień wzbudzała ogromny respekt w ekipie, wobec młodszego pokolenia artystów przyjmowała postawę wymagającej matki.
Matkowała i okazuje się, że miała duży talent pedagogiczny. Ale jak mówiła: „Otwieraj buzię czy tam gębę, a jak nie, to weź sobie kamienie i żuj, ażeby ci się to wszystko uruchomiło. Przecież ty mówisz, a ja nie rozumiem, co ty mówisz!”. (śmiech) I od razu ustawiała po kolei wszystkich do pionu.
Bożena Dykiel udzielała rad młodszym aktorom
Tak sytuacje z planu podsumował aktor wcielający się w postać Włodka Zięby.
Z kolei Sylwia Gliwa, odgrywająca w produkcji rolę Moniki, podczas pracy na planie czuła się jak jej autentyczna córka.
Miała w sobie bardzo silny gen matki. Była bardzo ciepła, zawsze znajdowała chwilę na to, żeby porozmawiać na boku, zapytać: „A jak się ma twój syn? A jak w domu?”. Pamiętała imiona dzieci, pamiętała imiona mężów, żon, więc wykazywała się dużą troskliwością w stosunku do nas, młodszych kolegów. Kiedy miałyśmy przerwę na planie, Bożenka bardzo często pytała: „A co ty dzisiaj gotujesz na obiad?”. I zawsze mówiła o tym, że bardzo ważne jest, by dom był ciepły i że to ciepło w tym domu robi kobieta, i że zawsze mam pamiętać, że miło jest wtedy, kiedy domownicy zjedzą domowy posiłek, kiedy jedzenie jest w domu, kiedy czuć taką kobiecą rękę we wszystkim.
Sylwia Gliwa o relacji z Bożeną Dykiel
Sylwię Gliwę łączyła ze zmarłą Bożeną Dykiel niezwykle silna więź. Aktorka odczuwa dziś ogromny brak ich pogawędek na tematy zarówno błahe, jak i bardzo istotne.
- Zawsze mogłam zadzwonić, zawsze odebrała i zawsze mogłam porozmawiać, kiedy tego potrzebowałam. Oczywiście nie nadużywałam, bo to jednak była relacja koleżeńska z pracy, ale wiedziałam, że jestem jej bliska w jakimś sensie i mogłam sobie pozwolić na takie telefony, na przegadanie różnych spraw. Od Bożenki bardzo wiele się można było nauczyć, i życiowo, i zawodowo. Brakuje mi jej bardzo.